Wymagane dokumenty. W Austrii poza wymaganym wyposażeniem samochodu, należy zabrać ze sobą kilka dokumentów, dzięki którym bez stresu przejdziemy ewentualną kontrolę policji. Warto pamiętać, że komplet dokumentów pomoże nam szybko załatwić formalności podczas ewentualnej stłuczki czy awarii samochodu. Potrzebne dokumenty to:
Wyobraź sobie, że idziesz z kilkuletnim dzieckiem na przystanek autobusowy. W pewnym momencie zauważasz, jak Twoja pociecha zaczyna przeskakiwać z nogi na nogę, trzymając się jednocześnie za krocze. Choć maluch nic nie mówi, doskonale wiesz, że jest to moment, w którym ma wyjątkowo silną potrzebę załatwienia się. Zastanawiałeś się kiedyś, co byś zrobił w takiej sytuacji? Zdjęła chłopcu majtki i kazała sikać Do sytuacji, która poruszyła czekających na autobus ludzi, doszło w Krakowie. Kiedy obok przechodziła matka z dzieckiem, małemu chłopcu wyraźnie chciało się siku. Kobieta początkowo miała nadzieję, że maluch wytrzyma do momentu aż dojadą do domu. Zmieniła jednak zdanie, kiedy synek zaczął przeskakiwać z nogi na nogę i krzyczeć, że dłużej już nie da rady. Mama chwyciła więc chłopca za rękę i oboje udali się za przystanek, gdzie kilkuletnie dziecko załatwiło swoją potrzebę. Jej decyzja nie spodobała się stojącym na przystanku ludziom, od których usłyszała kilka nieprzyjemnych komentarzy. Inni z kolei bronili matkę, argumentując jej decyzję tym, że nie miała innego wyjścia. A Ty po czyjej jesteś stronie? Latinos Post Co powinna zrobić matka dziecka? Ciężko udzielić na to pytanie jednoznaczniej odpowiedzi, ponieważ każda sytuacja może być inna w zależności od okoliczności w jakich się znajdujemy. Wiele w tym przypadku zależy od wieku naszej pociechy, ponieważ nie ulega wątpliwości, że starsze dzieci są w stanie znacznie lepiej kontrolować potrzeby fizjologiczne, a tym samym wstrzymać mocz na dłużej. Sprawa przedstawia się nieco gorzej, kiedy mowa o mniejszych dzieciach… Pixabay/ TanteLoe O zdanie na ten temat postanowił zapytać przypadkowo napotkane mamy portal Oto co usłyszeli w odpowedzi: W takim przypadku szukamy ubikacji gdzieś w pobliżu, drzewko ewentualnie, ale nie na przystanek My też szukamy toalety jednak – wchodziłam to sklepu i pytałam, do restauracji itp. – drzewo w ostateczności, ale moi mieli opory, nawet żeby się w miejscu publicznym przy drzewie wysikać…. musiało się im naprawdę chcieć i nie było nic w pobliżu – o miejscach typu przystanek to nie ma nawet mowy Ja napiszę wprost, że trzeba mieć nawalone w głowie, żeby uczyć dzieci takich zachowań. Ja bym mamie zwróciła uwagę. Może dzieciak też by się nauczył i zobaczył, że ludzie nie akceptują takich uwagę psiastym, żeby po czworonogu posprzątali to i mamusi bym zwróciła To też zależy od dziecka, bo moje nie załatwiłoby się w takim miejscu… zresztą nie pozwoliłabym A potem się dziwić, że dorośli z fujarami latają, dla mnie to brak szacunku dla samego dziecka i dla reszty osób. U nas potrzeba siku zawsze kończy się toaletą i błagalnym wzrokiem by nam pozwolono (sklep, fryzjer co popadnie w okolicy), moje dziewczyny w życiu by tak siku nie zrobiły ani ja bym nie wpadła na to, że mają to zrobić na przystanku Zgadzasz się z rozwiązaniami mam? A może masz swoje własne przemyślenia na ten temat? Jeśli są inne, koniecznie się nimi z nami podziel! *zdjęcia mają charakter poglądowy Oznacza to, że pojazd z Polski jadąc przez Niemcy, Austrię, Włochy, Francję, Czechy, Słowację i ponad 50 innych państw, musi posiadać gaśnicę i trójkąt, czyli wyposażenie wymagane w Polsce. Niestety, w praktyce nie zawsze tak to działa. Funkcjonariusze policji w innym kraju często nie wiedzą lub udają, że nie wiedzą o Wszyscy rodzice małych dzieci to znają. Ledwie mija pół godziny, a tu już: “pić”, “siku”, “daleko jeszcze”? W najlepszym wypadku. Podróżowanie tego lata samochodem z półtoraroczną i niemal czteroletnią sprawiło, że zaprzęgłam do pracy całą moją kreatywność. Pierwsza jazda nie była perfekcyjna, druga też nie. Ale nasz powrót do Warszawy był już całkiem spokojny. Może za sprawą mojego przygotowania? Dlatego spisuję tu zabawy w podróży po hiszpańsku, które przygotowałam i sprawdziłam na własnych dzieciach. Może pomogą twojej rodzinie nie tylko lepiej spędzić przejazd samochodem, ale i wprowadzić nieco więcej hiszpańskiego do waszej codzienności. El viaje mismo – sama podróż Pierwsze pół godziny podróży to jej doświadczanie. Jeśli nie uda nam się wyjechać o takiej porze, że przynajmniej jedno dziecko drzemie, staram się skupić ich uwagę na tym, że… jedziemy. Omawiamy, gdzie jesteśmy, co widzimy i co słyszymy. W ten sposób można przećwiczyć różne umiejętności językowe, takie jak kolory, przyimki miejsca i czasowniki. Można zadać dziecku takie pytania: ¿De qué color es tu silla? – W jakim kolorze jest twój fotelik? ¿Dónde está tu botella de agua? – Gdzie jest twoja butelka z wodą? ¿El coche va rápido o lento? – Samochód jedzie szybko czy wolno? ¿Quién está agarrando el volante? – Kto trzyma kierownicę? Z dziećmi powyżej 3 roku życia, które lubią bawić się w zdania “na opak” i przekomarzanie, można wypowiadać nieprawdziwe stwierdzenia i czekać, aż dziecko cię poprawi. Na przykład: El cielo es marrón, ¿verdad? – Niebo jest brązowe, prawda? El maletero está delante de nosotros. – Bagażnik jest przed nami. Moja czterolatka uwielbia tego typu rozmowy, a ostatnio nawet sama je chętnie inicjuje. Po kilku minutach mocno już ponosi nas wyobraźnia, a jak my się śmiejemy, to młodsza też. I takie zabawy w podróży sprawiają, że czas leci szybko. Veo veo – co widzisz? To tradycyjna, bardzo popularna gra dla dzieci, które znają już litery. Osoba inicjująca rozmowę wybiera rzecz, którą ma w zasięgu wzroku. Zadaniem drugiej osoby jest odgadnięcie, co ta pierwsza ma na myśli. A dialog przebiega tak: A: Veo veo. B: ¿Qué ves? A: Una cosita. B: ¿Qué cosita es? A: Empieza por la “G” (w wersji oryginalnej używa się nazw liter, my używamy głosek) y papá los usa para mirar. B: ¿Gafas? A: ¡Sí! Muszę przyznać, że moja czteroletnia córka tak bardzo lubi tę grę, że ja mam jej już dosyć. Ale w samochodzie wszystko jest lepsze niż marudzenie. Gramy w “Veo veo” w różnych sytuacjach – też czekając np. u lekarza albo oglądając “Ulicę Czereśniową“. Canciones con gestos Śpiewanie w samochodzie nie jest moim wynalazkiem, ale też zajmuje nam sporo czasu. Dziewczynki najchętniej włączają się w śpiewanie z pokazywaniem. Mam w tym celu na iTunes odpowiednią listę, z której czasem korzystamy. Oto kilka pozycji z ostatniej podróży (dzieci 1,5 roku i 4 lata): Pica Piedra zespołu Pim Pau – absolutny hit pierwszego roku życia Olgi. Swego czasu jedyna ścieżka dźwiękowa każdej jazdy samochodem, dzięki której O. przesypiała większość drogi. El auto de papá – pozycja obowiązkowa przy jeździe samochodem, ze względu na kontekst. Con mi dedito – bardzo prosta piosenka, dzięki której dzieci szybko uczą się słów “sí” i “no”. Las ruedas del autobús – hiszpańska wersja angielskiej piosenki “The wheels on the bus” To takie najbardziej sprawdzone piosenki, ale słuchamy i śpiewamy o wiele więcej! Więcej piosenek dla dzieci znajdziesz w moich starszych wpisach. Conversación cantada, czyli śpiewając rozmawiamy Śpiewać lubimy i często sobie to śpiewanie urozmaicamy. Kiedy śpiewamy znane nam już piosenki, jedna osoba zaczyna śpiewać i przerywa na końcu zdania. Zadaniem tej drugiej jest zaśpiewać ostatnie słowo lub ostatnią sylabę z linijki. To dobra zabawa dla wszystkich, ale też szansa na włączenie w śpiewanie tych najmłodszych, którzy dopiero wymawiają pojedyncze słowa i sylaby. Jest to też podobno bardzo dobry sposób na stymulowanie rozwoju muzycznego dziecka i rozwoju mowy. Na przykład piosenkę “Cinco lobitos” (o której pisałam we wcześniejszym wpisie) zaczynamy śpiewać z młodszą tak: A: Cinco lobitos tiene la lo- B: ba A: Cinco lobitos detrás de la esco- B: ba Pegatinas – naklejki Fajerwerki w postaci przedmiotów zostawiam na koniec albo na kryzysowe momenty podróży, kiedy już inne zabawy w podróży nie działają. W korku na Pomorzu świetnie sprawdziły nam się naklejki z książeczki o zwierzętach. Nie wklejałyśmy ich do książki. Ja patrzyłam na planszę i proponowałam dziewczynkom różne zwierzęta, z których one miały sobie któreś wybrać. Zadawałam im więc takie pytania: Tengo un mono, una jirafa y un jabalí. ¿Qué animal quieres? – Mam małpę, żyrafę i dzika. Które zwierzę chcesz? ¿Prefieres una mariposa grande o una pequeña? – Wolisz dużego czy małego motyla? ¿Quieres una rana roja o una verde? – Chcesz czerwoną czy zieloną żabę? Powyższe pytania oczywiście były bardziej odpowiednie dla czterolatki. Młodszą córkę pytałam, nie dając jej wyboru, bo póki co odpowiada “sí” i “no”. W pewnym momencie przykleiła sobie naklejkę ze słoniem na czoło i wtedy się zaczęło szaleństwo (a przy tym ćwiczenie nazw części ciała). ¡Madre mía! ¡Tienes un elefante en la frente! A ver si sabe viajar a tu… rodilla – O matko! Masz słonia na czole! Ciekawe, czy potrafi się znaleźć na twoim… kolanie. Potem zwierzęta zaczęły wędrować po samochodzie, a ja wciąż z przesadą wykrzykiwałam: ¡Un rinoceronte en la ventana! – Nosorożec na oknie! ¡Un colibrí en el reposacabezas! – Koliber na zagłówku! Łatwo się domyślić, jak może wyglądać samochód po takiej zabawie. Przed jej zaproponowaniem warto więc rozważyć, czy nie będzie ci przeszkadzać, jeśli wnętrze twojego pojazdu będzie wyglądać tak jak mojego: Libros y revistas Na sam koniec w rękach dziewcząt lądują książeczki. Nie jest to rozwiązanie idealne dla mnie, ponieważ jako osoba zmagająca się od dziecka z (teraz już na szczęście lekką) chorobą lokomocyjną, nie jestem w stanie czytać w podróży. Moich dzieci to jednak nie dotyczy. W związku z tym muszą dostawać lektury, z którymi będą radzić sobie same. Dlatego też dla młodszej postawiłam na to, co zna i sama lubi sobie przeglądać. Z hiszpańskojęzycznych pozycji – wakacyjny numer pisemka Popi wydawanego przez wydawnictwo Bayard. Czterolatka zajęła się ulubioną swoją pozycją tego lata: Poppy y Sam. Pasatiempos de Verano wydawnictwa Usborne. Jest to “libro pizarra”, w której pisze się mazakiem suchościeralnym. W ten sposób zadania z książki się nie kończą, bo kiedy już wszystkie zostaną rozwiązane, można złapać za ściereczkę lub chusteczkę, zetrzeć swoje odpowiedzi i zacząć od nowa. Jeśli ten wpis ułatwił twoje podróże z dziećmi i chcesz mnie o tym poinformować, zaproś mnie na kawę! Dzięki temu będę mogła tworzyć więcej wpisów takich jak ten. Dziękuję!Płyny ustrojowe nie są uważane za "wdzięczny" temat do poważnych rozważań, choć przecież mamy je wszyscy i bez nich nie bylibyśmy w stanie funkcjonować. Każdy na pewnym etapie swojego życia zastanawiał się, dlaczego wyglądają czy pachną tak, a nie inaczej i po co w ogóle są. Adam Mirek, doktorant na kierunku inżynieria biomedyczna i propagator nauki "na wesoło" w mediach
kurcze u nas znowu problem przed wakacyjnym wyjazdem wszystko było na bodrej drodze, Maja siusiała na nocnik czasem nawet wołała i siku i kupkę nad morze zapomnieliśmy nocnika i po powrocie znowu klapa Maja biega bez pieluchy ale zazwyczaj zasiusiane są majteczki. i teraz nie wiem czy odpuścić na jakiś czas czy jednak próbowac dalej. Odpowiedz dziś pierwszy sukces, odebrałam Młodego w tych samych spodniach, w których go zostawiłam w żłobie :ia: niestety teraz chyba dla odmiany w domu postanowił zbojkotowac nocnik, bo po powrocie już dwa raz zasikał podłogę no ale nie tracę nadziei ;) Odpowiedz liberte napisał(a): no cóż moze musi zajarzyć teraz, że do nocnika sika się nie tylko w domu ;) liberte faktycznie tak być może. ale to pewnie kwestia dnia, dwóch jak załapie. lalka na przykład ze mną zaczęła bardzo szybko sikać do nocnika ale jak została sama z tatą posikała się w majtki . musieliśmy potrenować sikanie z tatą jak nie mam mamy. jak wołała siku to ja udawałam że akurat szybko muszę wyjść i prosiłam ją żeby biegła do taty. załapała i teraz sika z każdym. a ostatnio ma fazę na sikanie w samotności. do tej pory musiałam stać tuż obok a teraz każe mi wyjść i zamknąć drzwi. sama potem spuszcza wodę i szczęśliwa przybiega do nas :D powodzenia dla Marcela w żłobku :) Odpowiedz no i poszedł młody w gaciach do żłobka i zasikał wszystkie jakie dostał :/ mimo iż rano po spaniu nasikał do nocnika i zaraz po powrocie do domu też zawołał ze chce i znów się udało no cóż moze musi zajarzyć teraz, że do nocnika sika się nie tylko w domu ;) Odpowiedz liberte napisał(a):zanieść jutro do żłoba sterte gaci na zapas i niech chodzi bez pampersa? jasne, że tak! tym bardziej, że tam panie często grupowo zabierają dzieci na sikanie więc będzie miał mu kto o tym przypominac. Odpowiedz liberte napisał(a): póki co skutecznosć dziś mamy 100% :D Ja myślę, że tak zostanie. Jeśli załapał, to sikanie po nogach, to będzie już tylko sporadyczna wpadka, jeśli w ogóle. Zapas gaci, pewnie pielucha na spanie, jeśli tak śpi w domu i tyle. Teraz to już z górki :) Taka profesjonalistka ze mnie, a Bartek pieluch w dzień nie używa raptem 3 tygodnie hehe. Odpowiedz fjona napisał(a): liberte, chyba jednak wszystko ma sie ku dobremu skoro zawołał chyba tak, bo przed chwilą też zawołał i znowu się udało - póki co skutecznosć dziś mamy 100% :D no i teraz się zastanawiam czy w związku z tym że jest postęp jednak, zanieść jutro do żłoba sterte gaci na zapas i niech chodzi bez pampersa? chyba tak, bo inaczej znów wszystko pójdzie na marne Odpowiedz natalia25 napisał(a):więc może dacie rade no na razi ejest 1:1 jednek nocy sie zsikał a jednej zawołał :) liberte, chyba jednak wszystko ma sie ku dobremu skoro zawołał. ja bym naciskała na zachwyty po oddaniu sika na nocnik. u nas to odniosło najlepsze efekty! Odpowiedz eloo napisał(a):liberte napisał(a):no toeraz ja potrzebuję wsparcia Liberte myślę, że wśród dzieci Marcel najprędzej załapie gdzie powinien sikać ;) U nas najbardziej sprawdziło się właśnie kiedy Bartek zobaczył, jak dzieci sikają pod drzewem na spacerze. Wcześniej chodził bez pieluchy, ale bardzo wstrzymywał. Na nocnik sikać nie chciał, na podłogę, co dziwne, też nie, ale w końcu nie wytrzymywał. Jak rozumiem Marcel idzie nadal do żłobka jak po wakacjach? Myślę, że zadziała :) Jeszcze bym powiedziała, że pomagają brawa i gratulację z siku do nocnika czi kibelka, ale skoro nic nie ląduje, to ta rada za moment. eloo, dzięki za odzew. Brawa były, "pa pa siku" też, jakiś czas temu jak jeszcze do nocnika sikał. Marcel do żłobka po wakacjach już wrócił, od sierpnia ale do końca miesiąca jest jeszcze w "średniakach" a od września przechodzi do "starszaków" i stad sugestia pani zeby spróbować odpieluszyć. W żłobku dzieciaki sikają do nocników i z tego co widzę u Marcela w grupie większość dzieci już bez pampersów gania a na moim to i tak nie robi wrażenia ;) Dziś chyba będzie lepiej. Po spaniu było jak dotąd jedno siku...w dodatku po tym jak Marcel zawołał "siku" :drink: oczywiście, dzisiejsze było do nocnika :D Odpowiedz liberte napisał(a):no toeraz ja potrzebuję wsparcia Liberte myślę, że wśród dzieci Marcel najprędzej załapie gdzie powinien sikać ;) U nas najbardziej sprawdziło się właśnie kiedy Bartek zobaczył, jak dzieci sikają pod drzewem na spacerze. Wcześniej chodził bez pieluchy, ale bardzo wstrzymywał. Na nocnik sikać nie chciał, na podłogę, co dziwne, też nie, ale w końcu nie wytrzymywał. Jak rozumiem Marcel idzie nadal do żłobka jak po wakacjach? Myślę, że zadziała :) Jeszcze bym powiedziała, że pomagają brawa i gratulację z siku do nocnika czi kibelka, ale skoro nic nie ląduje, to ta rada za moment. Odpowiedz no toeraz ja potrzebuję wsparcia próby z odpieluszaniem zaczęlismy około miesiaca temu i początki były obiecujące ale zaraz potem był wyjazd nad morze więc długa podróz w pampersie, potem na plaży latanie bez gaci i sikanie gdzie popadnie i dziecko mi się uwsteczniło. W końcu odpuściłam a po wakacjach jest gorzej niż miesiąc temu. Dzis obiecałąm sobie że przez cały dzień z wyjtkiem drzemki nie założę pieluchy, tak też zrobiłam. Efekt - 5 sikań przez cały dzień i wszystkie na podłogę. Na każde moje pytnie czy chce siku - słyszę "nie". Posadzić na nmocnik Marcel się pozwala ale nic z tego nie wychodzi. Przez cały dzień na zmianę nie spuszczaliśmy Młodego z oka żeby w razie czego biegiem podstawiać nocnik ale skubany za kadym razem jakby wykorzystywał chwilę nieuwagi. Wieczorem w końcu kompletnie wyprowadzi mnie z równowagi. Siedział na nocniku chyba z 15 minut i nic. Po około minucie spytałam go jeszcze czy nie chce siku bo wydawało mi się, lada moment pęcherz mu puści (wypił mleko i godzinę wcześniej szklankę soku a poprzednie siku było 5 godzin temu). Oczyiście odpowiedź była "nie chcę siku" a 5 sekund później poleciało nie wiem czy moje dziecko nie do końca jarzy o co chodzi (miesiąc temu zdarzało się nawet ze wołał) czy zwyczajnie nie chce współpracować #/ chwilowo mam ochotę dać sobie spokój ale chyba jeszcze jutro powalczę korzytając z wolnego dnia, wypiję rano meliskę i dam radę ;) Odpowiedz A u nas w końcu, po miesiącu walki, w końcu pierwszy dzień bez wpadki :) Po drzemce też właściwie było sucho. Oby tak dalej, uff. Odpowiedz dzięki za odpowiedzi. czyli można żyć bez wysikiwania ;) ale i tak cięzko to widzę, bo Maciek sporo pije wieczorem i w nocy też pije (niezaleznie od upałów). chyba, że załapie żeby wołać. no to ryzyk fizyk, przestaję go wysikiwać :) Odpowiedz natalia25 napisał(a):Ania robi siusiu o 20tej i śpi do rana bez sikania. Na podkładach nie spała nigdy, u nas dokładnie tak samo. natalia25 napisał(a):pieluche na noc zdjęłam miesiąc po ściagnięciu w ciagu dnia. ja odczekałam tydzień lub dwa (już nie pamiętam ) Odpowiedz fjona napisał(a):mam pytanie o odpieluszczanie nocne. tzn konkretnie o wysikiwanie w nocy. robicie tak czy nie? ja raz w nocy (czasem więcje) wysikuję Maćka bo boję się tego nie zrobić, żeby sienie zscikał przez sen. Wysikujemy ok. zwłaszcza gdy na kolację były kulki z mlekiem :) czy ktoś nie wysikuje i czy mu dziecko wytrzymuje całą noc? Zdarza nam się zapomnieć o wysikaniu nocnym, ale najczęściej Koralik wytrzymuje. 2 razy obudziła się płaczem, że posiusiała w łóżko, a 2 razy z płaczem się obudziła i zdąrzyła zawołać, że chce siusiu. i druga rzecz jak długo wasze dzieci spały na podkładach? Koral skończyła 3 lata, ale zarówno do drzemki po obiedzie, jak i na noc kładziemy podkład. Muszę zapytać, jak to wygląda w przedszkolu, bo od września startuje jako przedszkolak :) Odpowiedz lalka sama zaczęła nocne wołanie na jeszcze nie byłam na to gotowa ;) ostatnie sikanie lalka ma tuż przed spaniem. jak chce w nocy siku to wstaje i woła. ale to w sumie rzadko. częściej przesypia całą noc bez sikania. ostatnio nawet piła w nocy i dała radę :) sama z siebie jej nie wysadzam bo nie chce mi się wstawać no i nie chcę jej budzić bo potem jest kłopot z zaśnięciem. Odpowiedz mam pytanie o odpieluszczanie nocne. tzn konkretnie o wysikiwanie w nocy. robicie tak czy nie? ja raz w nocy (czasem więcje) wysikuję Maćka bo boję się tego nie zrobić, żeby sienie zscikał przez sen. moje kolezanki też wysikują w nocy swoje maluchy ale się zastanawiam czy ktoś nie wysikuje i czy mu dziecko wytrzymuje całą noc? i druga rzecz jak długo wasze dzieci spały na podkładach? Odpowiedz Fotelikowe doświadczenia też mamy ciekawe. Zdażało mi się zatrzymywać wielokrotnie po drodze ze żlobka do domu (2-3km). Co więcej spodobało mu się sikanie do rowu przy Puławskiej i nie ma że zatrzymam się na przystanku ;). Stawałam też 100m od wjazdu na nasz parking. Była akcja NATYCHMIAST. Na szczęście zazwyczaj jest w stanie chwilę wytrzymać po tym jak zakomunikuje potrzebę siusiania. Pieluchę w samochodzie nosi tylko na dłuższe trasy. Jadąc do Włoch miał włożoną, ale sikać w nią nawet w awaryjnych sytuacjach nie chciał. Zatrzymywaliśmy sięn a parkingach, wyjmowaliśmy nocnik i były posiedzenia. Wpadka samochodowa była jedna, trochę nieświadoma. Po całym dniu "zwiedzania" zasnął w drodze powrotnej i przez sen zasikał się nieco. Wyszło na dobre, bo przy okazji wyprałam wtarte po drodze różne produkty żywnościowe. A co do spotkań naukowych nie ma sprawy. Jeszcze mam jeden pomysł, bo przypomniało mi się, że Wojtka wakacyjna koleżanka-nauczycielka miała blokadę i sikanie wchodziło w grę wyłącznie na nocniku. Żadne wysadzanie się nie sprawdzało. No i na każdej wycieczce/ spacerze mieliśmy ze sobą jeden nocnik. Może Maryś, też wrzuć nocnik pod wózek jak idziesz na spacer z dziewczynami. Odpowiedz m. napisał(a):To samo w zabawie, wydaje mi się, że tak ją ona pochłania, że zapomina Ola przez pewien czas popuszczala w zabawie bo za pozno wolala, teraz zdarza sie jej tak raz na tydzien. Aha i na poczatku do fotelika zakladalismy pieluche :) Powodzenia :) Odpowiedz Ardabil napisał(a):Maryś, wiem że u Was chwilowo ciężko wykonalne, ale Wojtkowi pomogło towarzystwo. Sikał bez problemu na nocnik, ale z kupą był problem. Regularnie w majtki. Pojechaliśmy na wakacje ze znajomymi, popatrzył jak jego koleżanka używa nocnika do robienia kupy i zaczął robic to samo stawiając sobie za każdym razem nocnik tuz obok niej . dokładnie!! Też nie wiedziałam jak trafić do Antka( męczyłam go już z miesiąc podstawiając co rusz nocnik) aż podczas wizyty przyjasciółki z synkiem zaobserwował, że Wojtek biega na siku do łazienki, a na ogródku sika na stojąco. Za którymś razem kazał ściągac pieluchę i sikał pod płotkiem ;) W trakcie ich wizyty zaczął w cudowny sposób siadać na nocnik i w 5 sekund się wypróżniać, a potem poszło już z górki. Dziś w ciągu dnia pięknie woła( w domu i na spacerze), podczas jazdy samochodem-pytam czy wytrzyma?- on mówi" tak i rzeczywiście potrafi potrzymać. Zdarzały się wpadki i kilka dni że znów zlał się kilka razy ale od dwóch tygodni jest już koncertowo. Dodam, że jedyną nagrodą jaką stosowaliśmy od począku były brawa ;) Do tej pory domaga się abyśmy bili brawo i sam się nagradza :) Nic byśmy jednak nie zdziałali bez pomocy straszego kolegi :ia: Odpowiedz No, fotelik samochodowy to jest przeżycie, a zwłaszcza stawanie na awaryjnych ;) Chociaż mam wrażenie, że Piotruś po prostu lubi to, bo dziś na 500 metrach stawałam 2 razy Przykład z góry oczywiście też. Plus prawo do wycierania sobie tyłka papierem toaletowym. U nas w miarę ok, czyli 1-2 wpadki dziennie. Dnia bez wpadki jeszcze nie było (dziś szesnasty dzień bez pieluchy) - cóż, za rok pewnie poszłoby szybciej... Odpowiedz No Ardabil, to kiedy umawamy się na edukacyjną lekcję ;) A tak na serio, to rzeczywiście przykład działa świetnie (choćby wspólna koleżanka - Amelka ;) ), ale działa to w danym momencie, kiedy jej tłumaczę. Ale kiedy przychodzi do czynu, ona po prostu zapomina. To samo w zabawie, wydaje mi się, że tak ją ona pochłania, że zapomina :( Ale, żeby nie było. Walczę twardo. Dzisiaj rano od rana w majtkach. Rezultat: dwie pary spodni zasikanych (jedne w biurze paszportowym, drugie w knajpie), jedna para majtek wyrzucona (kupa w tejże knajpie). Jedyny moment kiedy drżę, to jak wsadzam ją do fotelika samochodowego ;) Odpowiedz U nas tylko przyklad zadzialal :) potem Olka zostala perfidnie wykorzystana do dawania przykladu koledze ;) Odpowiedz Maryś, wiem że u Was chwilowo ciężko wykonalne, ale Wojtkowi pomogło towarzystwo. Sikał bez problemu na nocnik, ale z kupą był problem. Regularnie w majtki. Pojechaliśmy na wakacje ze znajomymi, popatrzył jak jego koleżanka używa nocnika do robienia kupy i zaczął robic to samo stawiając sobie za każdym razem nocnik tuz obok niej :). Nie miałam już pomysłów i nagrody ostatecznie się przydały. Ale tak jak Jojka pisała dawane dopiero po i w zasadzie za każdym razem coś innego. Raz książeczka, raz frutapura, jogurt, raz brzoskwinia, raz ciastko, fajna szyszka, muszelka. Nagrody były niespodzianką i jak szedł na nocnik nadawał na cały dom NAGRODA BEDZIE, Nagroda będzie!. Jak nie miałam nic pod ręką to był buziak - choć Wojtek wtedy krzyczał BUZIAKA NIE! :) Teraz pamięta jeszcze o nagrodach, ale egzekwuje je już nie za każdym razem. No i wpadki zdarzają się w sytuacjach wyjątkowych - czymś się zajmie i zapomni. Ale kupa od przyjazdu się jeszcze nie zdarzyła :ia: Odpowiedz kurcze no my juz próbujemy od jakiegoś czasu z tym nocnikiem ale jak narazie cisza Majeczka za nic nie chce się do niego załatwiać jeśli ma pieluchę to informuje że zrobiła "be" (kupkę) o siusianiu tez czasami daje znać ale jak biega bez pieluchy to siusia gdzie popadnie nawet jeśli co jakiś czas siępytam czy chce siku mówi "nie" albo idziemy razem do łazienki na nocnik ona usiądzie ale zaraz ucieka czasami nawet 1 godz. potrafi biegac bez pieluchy i nic nie zrobi Odpowiedz m. u nas tez nie od razu był sukces. przez baaardzo długi czas raz dziennie synek miał nadal wypadki, cały czas pamiętałam ale conajmiej raz dziennie wpadka była. ja po prostu do upadłego sprzątałam po nim i tyle. Odpowiedz Akna74 napisał(a):Najgorsze jest to ze jak juz mu sciagam ta pieluche to nie pozwala załozyc sobie majtek Anka74, może kup Kubusiowi majtki z jakimś ulubionym boheterm z bajek. Oliśka ma z Fifi Niezapominajką i jeśli są w szufladzie, to innych nie założy. m. napisał(a):Ale problem polega na tym, że ona nagrody dostaje i maszerując na nocnik (oczywiście po mojej prośbie) już mówi, żeby jej 'kudelka' (cukierka) przygotować m., z czasem jej przejdzie. U nas nagrodą są naklejki i czasem się Olisia upomni, a czasem nie. Odpowiedz Akna74 napisał(a):. Hm to co mówicie ma sens zeby sie uprzec na całego i juz ale przeciez na spacery musze załozyc mu pieluche.. i na noc. hmm nie wiem jak to zrobnic chyba jednak jeszcze poczekam, ale kciuki i tak sie przydadza;-) Akna według mnie nic na siłę. i nie widzę sensu w upieraniu sie na całego. po co stresować siebie i dziecko. odczekaj trochę. ale tak całkowicie. schowaj nocnik i nic na ten temat nie wspominaj. przyjdzie czas że pozbycie sie pieluchy zajmie Wam kilka dni. trzymam za to mocno kciuki. Odpowiedz Akna74 napisał(a):Najgorsze jest to ze jak juz mu sciagam ta pieluche to nie pozwala załozyc sobie majtek. Ostatnio zdjał majtki przyniósł pieluche i na niej usiadł... to pochowaj te pieluchy i zakładaj tylko na noc. Ja Marcelowi w ogóle w dzień nie zakładałam, no ale my w domku mieszkamy i przez tydzień spacery się do podwórka ograniczały. Ale dziewczyny dobrze mówią że weź na spacer ze sobą spodenki i majtki na zmianę, lub nie oddalajcie się za daleko od domu. Odpowiedz m. napisał(a):Jojka napisał(a):m. napisał(a):Mieliśmy już kilka/kilkanaście podejść i skutek jest taki, że owszem jak ją się poprosi to na nocnik usiądzie i siusiu zrobi, ale zrobi to tylko i wyłącznie za nagrodę. Nagrody to fajna sprawa - u nas zadziałały. Może tędy droga, przez jakiś czas siusianie za nagrody, a potem, jak się przyzwyczai, to może już nagrody nie będą potrzebne. Trzymam kciuki :) Ale problem polega na tym, że ona nagrody dostaje i maszerując na nocnik (oczywiście po mojej prośbie) już mówi, żeby jej 'kudelka' (cukierka) przygotować :stary roll: U nas było tak samo, ale nie postrzegałam tego jako problem. Tzn. gdyby tak zostało i się utrwaliło, to tak, ale Zosia po dwóch tygodniach już nie potrzebowała "misiów", a na nocnik szła i wołała, że chce siusiu. Czasami jej się przypominało i prosiła o nagrodę, ale coraz rzadziej. Miało to jeszcze taki plus, że uczyła się od razu myć ręce (bo bez tego, nie można było jeść misia ;) ) Odpowiedz Jojka napisał(a):m. napisał(a):Mieliśmy już kilka/kilkanaście podejść i skutek jest taki, że owszem jak ją się poprosi to na nocnik usiądzie i siusiu zrobi, ale zrobi to tylko i wyłącznie za nagrodę. Nagrody to fajna sprawa - u nas zadziałały. Może tędy droga, przez jakiś czas siusianie za nagrody, a potem, jak się przyzwyczai, to może już nagrody nie będą potrzebne. Trzymam kciuki :) Ale problem polega na tym, że ona nagrody dostaje i maszerując na nocnik (oczywiście po mojej prośbie) już mówi, żeby jej 'kudelka' (cukierka) przygotować :stary roll: Odpowiedz m. napisał(a):Mieliśmy już kilka/kilkanaście podejść i skutek jest taki, że owszem jak ją się poprosi to na nocnik usiądzie i siusiu zrobi, ale zrobi to tylko i wyłącznie za nagrodę. Nagrody to fajna sprawa - u nas zadziałały. Może tędy droga, przez jakiś czas siusianie za nagrody, a potem, jak się przyzwyczai, to może już nagrody nie będą potrzebne. Trzymam kciuki :) Odpowiedz U nas tragedia ;/ Anka dokładnie zna teorię, ale zupełnie jej nie stosuje. Oczywiście po fakcie, czyli jak ją myję po polaniu się po nogach, odpytana, dokładnie wie co powinna zrobić. Mieliśmy już kilka/kilkanaście podejść i skutek jest taki, że owszem jak ją się poprosi to na nocnik usiądzie i siusiu zrobi, ale zrobi to tylko i wyłącznie za nagrodę. A żeby sama poszła, albo zawołała to nie ma opcji. Kurczę, nie wiem jak do niej trafić... i okrutnie mnie to stresuje i frustruje :( Odpowiedz Teraz, jak jest tak ciepło, to na spacery nie musisz zakładać pieluchy - możesz zabrać zapas majtek, spodenek itp. i w razie czego przebierać. Tzn. oczywiście jak się Maluch da przekonać do takiego chodzenia. Jak nie chce zakładać majtek, to może same jakieś miękkie spodenki? W każdym razie bez pieluchy skuteczniej :) Co do odpuszczania lub upierania się, to musisz też sama wyczuć. U nas za pierwszym razem była porażka, widać było, że mała nie kuma o co chodzi. Odczekaliśmy parę miesięcy i zaczęliśmy jeszcze raz - tym razem skutecznie. Odpowiedz ee kupilismy juz arzem i nic z tego. Najgorsze jest to ze jak juz mu sciagam ta pieluche to nie pozwala załozyc sobie majtek. Ostatnio zdjał majtki przyniósł pieluche i na niej usiadł... Hm to co mówicie ma sens zeby sie uprzec na całego i juz ale przeciez na spacery musze załozyc mu pieluche.. i na noc. hmm nie wiem jak to zrobnic chyba jednak jeszcze poczekam, ale kciuki i tak sie przydadza;-) Odpowiedz Melodyjkę można rozmontować :) A my się przerzuciliśmy na nakładkę, bo Zosia polubiła, a nam wygodniej. Za nocne odpieluszanie się na razie nie zabieramy - chociaż często pielucha po nocy jest sucha, ale często też pełna, a nawet jak raz się zdarzyło, że nie było pieluchy (bo mała zasnęła w wózku i nie chcieliśmy jej rozbudzać, tylko przełożyliśmy do łóżka), to było mokre łóżko. Akna74, ja też trzymam kciuki. A nocnik spróbujcie wybrać razem z Kubusiem - może się zachęci. Odpowiedz Akna próbuj i się nie poddawaj, jak chcesz bardzo już to ja bym się zaparła i pochowała wszystkie pieluchy i koniec, ma robić na nocnik i już, jak nie odpuścisz to prędzej czy póżniej się nauczy! Takie moje zdanie, myślę że jak ja bym odpuściła to następnym razem Marcel by stwierdził że i tak mu znów odpuszczę i znów by z tego nic nie było. Próbuj my tu potrzymamy kciuki! A u nas sukces pełny bo od czwartku Marcel śpi bez pieluchy i nie ma żadnych wpadek (czasem jeszcze mu się zdarzy lekko popuścić, ale tylko w dzień w domu w czasie zabawy) no i muszę nowy nocnik zakupić bo melodyjka o 1 w nocy do szału mnie doprowadza. Odpowiedz Ja w koncu kupilam 3 nocnik (Nuby) bo wydawal mi sie bardziej wygodny, a Olka i tak zaczela sikac wtedy kiedy ona chciala ;) Odpowiedz u nas nadal kicha teraz kombinuje z majtkmi z MacQuinem z Aut, no i jakims wymyslnym nocnikiem (zeby wkoncu zechciał na niego usiasc) co wy na to? ma sens? Odpowiedz Madelaine no to moje wielkie gratulacje! dzielna z Ciebie mama teraz to już tylko lepiej będzie! :brawo: Odpowiedz kasia_kl - widzę, że Marcel ma niecałe 2 latka. Koral przestała spać w pieluszce mając 2,5 roku, ale wpadki się zdarzały. Do dzisiaj wysadzamy ją w nocy, chociaż zdarzają się noce, że zapomnimy tego zrobić, a Koral prześpi całą noc bez wpadki :) Ostatnio, tylko nie pamiętam, czy ją wysadziłam w nocy czy nie, sama rano się obudziła i prawie z krzykiem "siusiu" leciała do łazienki :) Madeleine - to już najgorsze za Wami :brawo: Odpowiedz Ufff, a u nas po kryzysie. Chyba będzie dobrze. W środę miałam już ochotę wszystko rzucić w diabły, ale jednak wytrzymałam i cieszymy się wszyscy (zwłaszcza Pitu - chodzi i opowiada, że mama jest dumna ;) ). Fakty: w poniedziałek 30 razy sikał poza nocnikiem (15 par majtek i 15 razy na podłogę), wczoraj 6, dziś jak na razie tylko raz :) Pięknie woła i nawet mam jakieś 30 sekund na dotarcie do nocnika (ech, dobre i to). Odpowiedz Ja wiem że się wpadki zdażają, ale tak bym mu chciała tego stresu oszczędzić, pewnie jak wszystkie mamy... ok już nie marudzę jeszcze z tydzień poczekam i spróbujemy. Odpowiedz Mysle, ze nie ma ... A z wpadkami trzeba sie pogodzic. Skonsultowalam sie z bardziej doswiadczona ;) kolezanka i jej corka jakis czas po odpieluszeniu przez 2 tyg znow sikala w majtki ( stres zwiazany ze zlobkiem). Tak samo moga sie zdarzyc nocne wpadki, ale kiedys trzeba zaczac;) Ja tez sie zastanawiam kiedy ;) Odpowiedz No Marcel też się budzi około 23 na siku a jak się nie obudzi to i tak rano pielucha będzie sucha, ja mam ceratkę pod prześcieradło i ona już tam leży bo Marcel od początku podczas dziennej drzemki śpi bez pieluchy i jak do tej pory bez wpadki. Pytam o taki dosyć bezpieczny termin bo chciałabym mu zaoszczędzić mokrego łóżka i rozbudzania w środku nocy. Ale czy w ogóle coś takiego jak bezpieczny termin istnieje?! Odpowiedz Kasia_kl, ja srednio doswiadczona bo Maks dalej w pieluszce spi, ale mam niedlugo w planie odpieluszyc zupelnie. Kupilam podlkad pod przescieradlo ( takie gumowane plotno). Mysle, ze to moze byc dobnre rozwiazanie. U nas pielucha tez zwykle sucha, budzimy ok 23 na siusiu. Odpowiedz Pytam tu bo chyba więcej zaawansowanych w temacie mam tu zgląda. Marcel od czterech nocy budzi się na siku i za każdym razem rano pielucha jest kompletnie sucha. No i nie wiem kiedy zrezygnować z pieluchy na noc i ile jeszcze odczekać aby było w miarę spokojnie i pewnie że nadal będzie sucho? Odpowiedz myslalam o raczej krotszych trasach, tylko ze u nas wszedzie autostrady a tam nie bardzo jest sie gdzie zatrzymac. Jak bedziemy lokalnymi jezdzic to nie ma problemu. Poszukam jakis innych pieluch ( Chyba mam w domu niebieskie, kiedys kupowalam a nie pamietam zeby M chodzil, moze to prezjdzie jako samochodowe pieluchy ;)) Staje do raportu ;) Pieluchy odstawione w sobote ok 12. Stan na dzis ( poniedzialek, 8 rano) przedstawia sie optymistycznie. Raz siusiu w slipki, ze dwa razy lekkie zmoczenie i kontynuacja na nocniku albo toalecie. Kupa raz na podloge ( slipki zdjal :)) i raz w slipki ( ale to przez moja glupote bo zglaszal potrzebe tylko pies go zajal a ja myslalam, ze zartuje bo robil niedawno). Dzisiaj w nocy zdjal pizamke i pieluche i zrobil siusiu ( niestety nie pomyslelismy zeby mu nocnik wstawic wiec na podloge/ lozko), rano sam sie rozebral i zrobil i kupe i siusiu. Nam przyszedl zameldowac ( i obudzic, o 6:30 ) Mam nadzieje, ze dalej bedzie tylko lepiej ( choc zdaje sobie sprawe z mozliwych "krokow do tylu" ) pozdrowienia z frontu ;) Wlasnie zamowilam Maksowi nocnik podrozny, podobno dziala tez jako nakladka na toalete, zobaczymy jak przysla. Cos takiego Odpowiedz kasia_kl wielkie brawa :brawo: dla Marcelka i dla Ciebie żaba powodzenia :) My jak jedziemy samochodem, to nie zakładamy Zosi pieluchy, bo zawsze można się gdzieś zatrzymać. Założyłam jej tylko jak podróżowałyśmy 3 godziny publicznym busem. Ale jak ma dziecko spać, to chyba lepiej założyć pieluchę. Odpowiedz Paula napisał(a):kasia_kl - brawo dla Marcelka :brawo: Tobie też należą się gratulacje za cierpliwość i wytrwałość :D Dziekujemy bardzo! Odpowiedz My na podroz zakladamy tylko wtedy pieluche gdy wiemy, ze moze nam usnac - przez jednak nie kontroluje moczu (przynajmniej podczas drzemki). W nocy zdarza sie juz jej zawolac czasem siku. Odpowiedz kasia_kl - brawo dla Marcelka :brawo: Tobie też należą się gratulacje za cierpliwość i wytrwałość :D żaba napisał(a):Ale jak bedziemy mieli gdzies jechac samochodem to chyba mu zalozyc pieluche, czy jak? My zakładaliśmy jeszcze pieluszkę na dłuższe odcinki, ale jak podróż miała trwać krótko to zawsze przed wysadzaliśmy Korala i udawało nam się dojechać na miejsce bez problemu. A, i zaraz po spaniu trzeba maluszka wysadzić, bo Karolci zdarzało się, że posiusiała nawet podczas snu i wtedy budziła się z płaczem. Odpowiedz akurat do takiego celu - dłuższych wyjść itp na początku 'treningu', kiedy wypadek jednak niewskazany - nam się świetnie sprawdziły pull upsy, nazywane 'ciepłymi majteczkami'. takoż na początek odpieluszania nocnego. trzymam kciuki za bezproblemową naukę. Odpowiedz Przeczytalam caly watek bo od piatku zaczynamy. Pojdziemy z Maksem do H&M i kupi sobie cale mnostwo majtek ( czy slipek ?;) ) i zaczynamy. Gotowy jest od dluzszego czasu ( tak mi sie w kazdym razie wydaje), ale czekam na zlobkowe wakacje ( zawsze 2 tyg w lipcu). Skoro i tak bedzie siedzial w domu to sprobujemy je dobrze spozytkowac ;). Nocnik i nakladke mamy, Maks czasami uzywa, ale tylko jak sam ma ochote bo my nie namawialismy. W piatek sciagamy pieluche i niech sie dzieje wola nieba ;).. Ale jak bedziemy mieli gdzies jechac samochodem to chyba mu zalozyc pieluche, czy jak? Mam nadzieje, ze wszystko pojdzie szybko i bezproblemowo :) Odpowiedz Dzięki dziewczyny za wszystkie rady. W końcu się nam udało i dziś już małego ani razu nie przebierałam. Ślicznie woła i siedzi na nocniku aż nie zrobi a nawet dłużej aby upewnić się że to już wszystko :)! Było ciężko bo jak zaczynałam z nim w poniedziałek to było apogeum mojego PMSu i byłam bardzo drażliwa (i w odniesieniu do innego tematu to ja przeżywałam traumę a nie moje dziecko!) ale dziś jestem z niego bardzo dumna! I wiecie co nie wiedziałam że pierwsza kupa na nocnik może sprawić człowiekowi tyle radości :)) I wszystkim tym co zaczynają to życzę wytrwałości bo w czwartek kompletnie zwątpiłam i myślałam że już nic z tego nie będzie więc odpuściłam Marcelowi w sensie że nie pytałam czy chce siku nie wysadzałam, sam miał wołać i oczywiście cały czas tylko w majtkach bez pieluchy chodził. I dzięki temu że dałam mu trochę luzu zaskoczył w końcu o co w tym wszystkim chodzi! Odpowiedz Jojka gratulacje :) U nas tez wszystko super, nawet czasem zdarzy sie Oli zawolac w nocy :) Odpowiedz Jojka napisał(a):Dziękuję w imieniu Zosi :) No i dziękuję jeszcze raz za wsparcie w trudnych chwilach :) Od tego jest Foruma lol Odpowiedz Dziękuję w imieniu Zosi :) No i dziękuję jeszcze raz za wsparcie w trudnych chwilach :) Odpowiedz U nas też było gorzej z kupką - Zosia nie chciała robić na nocnik, tylko w majtki, ale w końcu jej przeszło, jak zobaczyła, że to nic strasznego :). Teraz jest super, woła siusiu, sama idzie do łazienki i się załatwia, nawet sama wylewa z nocnika (tylko tu muszę ją pilnować, bo wiecie, małe niezdarne rączki... ;)) Czasem się zdarzają wpadki, jak zapomni, albo przy samoobsłudze ma jakiś problem z garderobą i nie zdąży, ale to już coraz rzadziej. Do spania jeszcze zakładamy pieluchy. Mamy nocnik z melodyją - może to też pomogło, więc polecam początkującym. No i jak już pisałam - nagrody zadziałały wspaniale na początku, a jak załapała o co chodzi, to już nie potrzebuje nagród (choć czasem jeszcze dostaje). I faktycznie nic na siłę - my mieliśmy dwa podejścia: za pierwszym razem, jak się nie dawało (mimo, że wydawało mi się, że mała jest gotowa), to odpuściłam. Po paru miesiącach spróbowaliśmy znowu i się udało. Dziewczyny, trzymam kciuki :) Odpowiedz u nas tez problem z kupą. Blokada na poczatku trwała prawie tydzień. Naprawdę się niepokoiłam. Teraz jest trochę lepiej, ale też nie codziennie, tak jak kiedyś w pieluchach, tylko średnio raz na 3 dni. I niestety tu wpadki zdarzają się często. Z sikaniem od dawna nie ma wpadek - woła. Pieluchy używamy do spania. Odpowiedz Jabłko wczoraj całe zjadł, chyba dzisiaj dostanie podwójną dawkę może cos pomoże bo się naprawdę zaczynam martwić..... A wody to przez tą pogodę pije bardzo dużo (zresztą pije tylko wodę) i nic nie pomaga.... Odpowiedz Akna - to faktycznie nic na siłę, bo efekt będzie odwrotny. Shiadhal dobrze radzi - przy tych upałach to puszczaj małego w samej koszulce. kasia_kl napisał(a):A problem mamy z kupą bo od poniedziałku nie było żadnej i się mocno zastanawiam czy przyczyną mogą być pierniki, czy po prostu się boi robić tą kupę i się psychicznie zablokował. Znacie na to jakieś sposoby???? Jeśli to zatwardzenie to pomoże jabłko albo kompot z jabłek, picie wody. Odpowiedz Zgadzam się z shiadhal że może lepiej niech biega w samej koszulce, Marcel tak szybciej siada na nocnik bo wie że mu się w majtakch już nie zatrzyma :) Odpowiedz Są bokserki dla maluchów, tylko nie wiem gdzie widziałam. H&M? Tesco? Tchibo? ale teraz tak ciepło - może puszczać po domu chociaż w samej koszulce? zawsze to łatwiej zdążyć na nocnik jak nie trzeba się rozbierać... Odpowiedz Rudasek ja juz probowałam jakies 2 tyg temu i odpusciłam bo bylo podobnie, no moze nwet gorzej... Chyba musze znowu odpuscic;-( puszczac od czasu do czasu bez majtejk i juz... tylko co on sobie ubzdurl ze nie chce majtek? a moze takie pielucho majtki by pomogły? jak myslicie? a sa moze bokserki dla takich maluchów? bo moze to go denerwuje bo spodenki krotkie na gola pupe pozwala sobie zakładac. Odpowiedz Akna74 napisał(a):Paula mamy tak nakładke na to to juz wogole nie ma mowy zeby usiadł! i 2 nocniki.... eh sama nie wiem a dzisiaj od rana nie, nie, nie, nie nie zakładac majtek!!!!.....eh;( odpuscic? Akna mielismy tak samo, nocnik, nakladka, majtki wszystko na nie. W końcu przełamał się i zaczął siadac na nakładkę po tym jak zrobiliśmy kilka, albo naście serii zabawy ze spuszczaniem wody i robieniem papa dla siusiu, wrzucaniem papieru, biciem brawo itd. Zaczął siadać w końcu, co nie oznacza, że woła siusiu, poprostu zrobi jak ja go posadze. Po kilku dniach zaczął też siadać na nocnik, zrobi zawsze, ale nie zawoła sam Leje w majtki i potem krzyczy żeby zdejmować, bo sa mokre lol , ale np kupę robi juz tylko do kibelka, poprostu wyczuwam moment i w 99,9% przypadkach trafiam ;) Odpowiedz I ja zaczęłam przystosowywać mojego malucha do nocnika! Jest ciężko i codziennie góry prania....ale codziennie małymi kroczkami idziemy do przodu i to pocieszające. W poniedziałek, robił ciągle pod siebie, we wtorek co 15 minut wołał siku ale nic mu z tego nie wychodziło bo i tak sikał pod siebie, wczoraj nawet parę razy mu się udało zrobić na nocnik, a dziś rano jak się obudził nie chciał za żadne skarby zrobić siku do nocnika ani do pieluchy, wymyślił że chce na dwór ale wyperswadowałam mu ten pomysł i w końcu po wielkich bólach i płaczach zrobił do nocnika(po tym jak mu obiecała super nagrodę którą oczywiście dostał).... Nasz największy problem jest taki że nie za bardzo chce siedzieć na nocniku, staram się go zachęcać obiecywać nagrody, jakoś zajmować książeczką i jakoś nam to idzie ale mocno powoli. Ale uparałam się że go nauczę i nie odpuszczam tym bardziej że widać po porannej akcji że może dość długo to siku utrzymać i nie chce robić w pieluchę (którą miał na noc założoną) więc chyba jest gotowy. A problem mamy z kupą bo od poniedziałku nie było żadnej i się mocno zastanawiam czy przyczyną mogą być pierniki, czy po prostu się boi robić tą kupę i się psychicznie zablokował. Znacie na to jakieś sposoby???? Odpowiedz Akna74 napisał(a):dziewczyny no nie mam pomysłów jak namowic mojego na siadanie na nocnik;-((( czasami usiadzie ale na krótko wiec nie ma szans nawet na poczekanie na siku.. wogole jest nie, nie i nie. Denerwuje sie jak zakładam mu majtki, ale jak spodenki to nie. Kurcze nie chce odpuszczac bo: ładnie trzyma siku, tzn nie posikuje tylko raz a porzadnie, chyba zaczyna jarzyc ze bedzie sikał bo mowi cos w stylu: sciagnij majtki, albo widze jak sie niecierpliwi a zaraz potem sik.. No ale ten nocnik;-( nawet jak mowie ze na stojaco to nie da rady. Raz udało mi sie złapac jak lał bo bylismy akurat w łazience no i bilam brawo i wogole ucieszyl sie i koniec;-( wrrr no i tak szukam ksiazeczki moze i znalazłam cos takiego: i takiego znacie moze te pozycje? która lepsza/ciekawsza? ;) Mam obie te książeczki, ale jakoś na Krzysia nie działały. Wiesz co, ja Krzysiowi odpuściłam na tydzień naukę siusiania. Dałam mu spokój zupełnie, nic nie mówiłam, nie pokazywałam nocnika. Po tygodniu zaczęłam od początku i zadziałało. Sam mówił, że chce siusiu, później doszła kupka. Po, chyba, miesiącu spał juz w nocy bez pieluszki. Teraz jak bardzo mu się chce w nocy to wstaje i sam robi. Odpowiedz Paula mamy tak nakładke na to to juz wogole nie ma mowy zeby usiadł! i 2 nocniki.... eh sama nie wiem a dzisiaj od rana nie, nie, nie, nie nie zakładac majtek!!!!.....eh;( odpuscic? Odpowiedz Akna - a może spróbuj go posadzić na "dorosłą" deskę. Możesz kupić taką nakładkę dla dziecka, może to go zachęci. I nagadasz mu, że tata i mama też tak robią siusiu i babcia i dziadek i kolega z piaskownicy. Odpowiedz dziewczyny no nie mam pomysłów jak namowic mojego na siadanie na nocnik;-((( czasami usiadzie ale na krótko wiec nie ma szans nawet na poczekanie na siku.. wogole jest nie, nie i nie. Denerwuje sie jak zakładam mu majtki, ale jak spodenki to nie. Kurcze nie chce odpuszczac bo: ładnie trzyma siku, tzn nie posikuje tylko raz a porzadnie, chyba zaczyna jarzyc ze bedzie sikał bo mowi cos w stylu: sciagnij majtki, albo widze jak sie niecierpliwi a zaraz potem sik.. No ale ten nocnik;-( nawet jak mowie ze na stojaco to nie da rady. Raz udało mi sie złapac jak lał bo bylismy akurat w łazience no i bilam brawo i wogole ucieszyl sie i koniec;-( wrrr no i tak szukam ksiazeczki moze i znalazłam cos takiego: i takiego znacie moze te pozycje? która lepsza/ciekawsza? ;) Odpowiedz natalia25 napisał(a):Ania zawsze szuka toalety i chce w niej zostać sama. Nawet jak jesteśmy gdzieś na zakupach chce, żebym wyszła z kabiny lol A to u nas jest to samo: "Mamo, wyjdź i zamknij drzwi. Ja Cię zawołam", ale widać na podwórku ją mocno przypiliło ;) Odpowiedz joann5 napisał(a):super masz Koralika :brawo: Po prostu rozkłada nas na łopatki lol Ale z drugiej strony, takie zachowanie jest dla mnie świadectwem na to, że nauka nie idzie w las ;) Jojka napisał(a):Mam nadzieję, że dalej będzie już tylko coraz lepiej. Oczywiście, że będzie lepiej :D Brawa dla Zosi :brawo: Odpowiedz Brawa dla Koralika!! :brawo: A ja wreszcie też mogę pochwalić moją Zosię. Ostatnio wielkie sukcesy! Załapała o co chodzi. Po czterech dniach siusiania na podłogę, zaczęła wołać i załatwiać się na nocnik. Od tygodnia wpadki można policzyć na palcach. Kupkę też robi do nocnika (ale woła i tak "siusiu" ;) ). No jestem po prostu przeszczęśliwa :D Pomogły nam nagrody, za każdym razem, kiedy się udało trafić do nocnika dostawała jakiś słodki kąsek (ciasteczko, truskawka itp.). I tak szybko chwyciła, że czasem wstaje z nocnika i woła "niam". Ale na szczęście są momenty, kiedy obywa się także bez nagrody. Przy tej okazji udało się od razu skutecznie wprowadzić mycie rączek po toalecie - no bo jak rączki brudne, to nagrody nie będzie :) Mam nadzieję, że dalej będzie już tylko coraz lepiej. Tymczasem pieluchy zakładamy już tylko na noc (+ w wyjątkowych sytuacjach, np. trzygodzinna podróż autobusem). Odpowiedz Podczytuję sobie ten wątek by się psychicznie nastawić na przygodę z nocniczkiem i... Paula też muszę bo mnie rozbawiłaś - super masz Koralika :brawo: Ale czytając również pomyślałam, że kupka wylądowała w którymś samochodzie lol lol Odpowiedz Muszę, bo się uduszę ;) Tydzień temu Koral mnie totalnie zaskoczyła, ponieważ... Byłyśmy u moich rodziców. Sprzątałam naszego opla, a przy okazji swoje samochody sprzątali mój tato i mój brat. Koral urzędowała razem z nami przesiadając się co chwilę do innego auta. W pewnej chwili patrzę, a moje dziecko stoi bosymi nogami na asfalcie, majtki i spodnie ściągnięte do kostek i woła: "Mamo, lobiłam tupę" -> "Kochanie, a gdzie zrobiłaś kupę?" (i już widzę zawalony koc u dziadka w aucie ;) ) -> "Tutaj" i pokazuje mi asfalt. Owacje na stojąco, gratulacje, no w ogóle achy i ochy ;) Nie minęło 5 minut, a Koral znów z gaciami do kostek i widzę, jak z jednej strony trzyma się drzwi samochodu a z drugiej karoserii i robi następną kupę. Znowu brawa, a Koral wypala: "Mamusiu, jesteś ze mnie zadowolona?" :D :D :D Potwierdziłam jej to 10 razy :D A wczoraj na placu zabaw też ją przyuważyłam, jak poszła pod drzewo, ściągnęła majtki i zrobiła siusiu :D Odpowiedz Liberales, mi się wydaje, że to chyba jest kwestia treningu (przynajmniej w tym wieku, w jakim sa nasze dzieci). Bo o ile też słyszałam o tym, że niemowlęta sikają często (i przekonałam się o tym zmieniając Olince pieluchę 11 razy w ciągu doby), to przychodzi czas, w którym dziecko może nauczyć się wypróżniać pęcherz do końca, a dzięki temu nie sikac co parę minut. Tyle tylko, że musi nauczyć się tego samo. :) Oliśka chodzi często bez pieluchy i widzę, że nie sika przez godzinę lub dwie. A potem nocnik jest pełen albo podłoga jest pięknie zasikana - zależy na co ma ochotę. ;) :D A co do badań, wydaje mi się, że jeśli nie widzisz w moczu niczego nipokojącego (sluzu, krwi) i jesto normalnej barwy, to nie masz powodu do niepokoju. Odpowiedz A ja już męża chciałam wysyłać po pojemnik na mocz lol Poczułam ulgę bo ja jako dziecko często chorowałam na pęcherz i wolałabym żeby Jula nie odziedziczyła po mnie tych przypadłości. Poczytałam różne wątki dotyczące nauki czystości i mam mętlik w głowie. Może jeszcze trochę poczekam z tym Odpowiedz Liberku mialam podobny problem, ale okazalo sie, ze Ola po prostu trenuje sobie sikanie (latala co pare minut i robila male ilosci do nocnika). Teraz zalatwia sie normalnie, czasem ma nawet kilka godzin przerwy :) Zwieracze tez musza sie wycwiczyc :) Odpowiedz No proszę lol To cieszę sie, ze uspokoilam. ;) Odpowiedz to były faktycznie godziny poranne i zdziwiłam się jak Jula w ciągu paru chwil zasikała wszystkie dostępne majty lol Odpowiedz A u wAs to faktycznie rano bylo? :) Odpowiedz Zwykly-cud napisał(a):Podobno rano dzieci sikaja co 10-20 minut i jest to normalne. dzięki za info :) Odpowiedz Podobno rano dzieci sikaja co 10-20 minut i jest to normalne. Odpowiedz Ja dziś korzystając, że jestem w domu przymierzyłam się do walki z pieluchą. Julka w ciągu 4h zasikała 7 par majtek. I stąd moje pytanie czy to normalne, że dziecko co chwila popuszcza? W sumie nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak często i ile siusia...nie wiem czy to normalne czy powinnam zbadać jej mocz pod kątem infekcji :( Odpowiedz Gratuluję sukcesów Maluchom i Mamom. Trzymam kciuki za tych co jeszcze pod górkę. No i się dołączamy. U nas drugie podejście - po zimowych niepowodzeniach próbujemy znowu. Dzisiaj drugi dzień bez pieluchy - jak na razie po jednym sukcesie dziennie, tzn. siusiu zrobione do nocnika, a nie na podłogę, ale niestety bez wołania (mój refleks ;) ). Do spania i na spacery jeszcze z pieluchą. Odpowiedz Nela5 napisał(a):ja zaczynam....niby rozumie bo mówi "sisi yyy" co oznacza siusiu nie 8) , ale ja się zleje to ma to w nosie...... Nela, moja ma to samo. Kompletnie jej nie przeszkadza, że ma mokro, nawet jak jej się po nogach leje A rozumie bardzo dobrze, jak zdążyłam zauważyć. Postanowiłam odpuścić nieco. Sadzam ją, ale bez nacisku, wręcz próbuję trochę bagatelizować sprawę. Moja córka jest taki twardziel, że nacisk na nią przynosi dokładnie odwrotne skutki. Poza tym to nie wyścig, a presję otoczenia mam... 8) Odpowiedz ja zaczynam....niby rozumie bo mówi "sisi yyy" co oznacza siusiu nie 8) , ale ja się zleje to ma to w nosie...... druga sprawa to maltretowanie siusiaczka , zdjęłam pieluche, majtaski załozyłam i szok co ten człowiek z nim robi :o , zajmuje go czymś innym, ale tak sobie to tłumacze, ze w końcu siusiorek na wolności po takim czasie i tzreba to coś poznać Odpowiedz heh moj sadza misia i nawet zapytany gdzie Kuba robi siusiu mówi :do nocniczka ;) dzisiaj zdjełam mu pieluche zalozylam majtki i mowie ze zobacz jak fajnie w majtkach, mam tez nosi majteczki (musiałam pokazac ;) ) był blady i dumny a jak zesikał sie to krzy "pokapałem!!!" "załozyc pieluszke"... moze faktycznie jest za wczesnie dla niego?.... ale jakos tak zaczynam czuc presle otoczenia, bo zaraz 2 latka.. Odpowiedz Olka jak sie mocno zajmie zabawa potrafi popuscic, ale orientuje sie szybko i wola wtedy siku. Ale szczytem byl wczorajszy dzien kiedy zrobila na grillu kupe w majtki A w domu nawet juz nie wola tylko sie sama obsluguje. Odpowiedz Nie przekonywać, poczekać. Jeśli nie chce, to nie jest gotowy. My od czterech dni bezpieluchowi - zakładam tylko do spania, albo na wszelki wypadek, jak jedziemy na dłuższe zakupy i nie będzie się gdzie wysiusiać. Pierwszego dnia zasikał dwie pary majtek i to wszystko, już więcej póki co się nie zdarzyło. Woła sam, albo siusia, jak mu przypomnę, na spacerach też. Odpowiedz Akna74 napisał(a):matko a ja mam problem jak mlodego wogole posadzic na nocnik/toalete? normalnie nie i koniec! szlochy płacze.... eh sama nie wiem jak go przekonac;-( podpowiedzcie cos? Akna - może spróbuj posadzić na nocnik ulubionego misia albo jakiegoś pluszaka, żeby pokazać Kubusiowi, że miś też robi siusiu do nocnika. Może czytanie książeczki pomoże, no i oczywiście wielkie brawa, jak w końcu usiądzie. Tylko daj zarówno Kubusiowi, jak i sobie trochę czasu. Uda się :D Odpowiedz Akna74 napisał(a):matko a ja mam problem jak mlodego wogole posadzic na nocnik/toalete? normalnie nie i koniec! szlochy płacze.... eh sama nie wiem jak go przekonac;-( podpowiedzcie cos? ja co prawda zupelnie jeszcze zielona w tym temacie ;), ale po prostu przeczekałabym Moj tez ucieka od razu jak widzi nocnik, wiec na razie schowalam ustrojstwo głęboko do szafy ;) Odpowiedz matko a ja mam problem jak mlodego wogole posadzic na nocnik/toalete? normalnie nie i koniec! szlochy płacze.... eh sama nie wiem jak go przekonac;-( podpowiedzcie cos? Odpowiedz Dajcie znac kiedy bedziecie przekazywac fanty :D Odpowiedz natalia25 napisał(a):Polecam taką książke, każde dziecko może mieć sucho, mogę Ci ją dać, dzięki niej poczekałam do odpwiedniego momentu i tak jak pisałam,nauka trwala 15 minut Masz na zbyciu, to chętnie pożyczę. Będzie pretekst, żeby się spotkać 8) Odpowiedz Młoda od miesiaca okolo bezpieluchowa w domu (nie liczac spania, drzemi i spacerow), od dwoch tygodni rowniez w zlobku, ostatnio zaczynamy takze na spacery wychodzic bez pieluchy. Wpadki sie zdarzaja ale nieliczne i juz dawno nie bylo zlosliwych. Nadal nagradzamy za skuteczne skorzystanie z nocnika, powoli bedziemy od tego odchodzic. Aha - ona tak typowo nie wola w domu, tylko nocnik ma dostepny, sciaga spodenki i majtki, siada, zalatwia co trzeba i chwali sie wynikiem. W zlobku inaczej - musi poprosic i zostac wypuszczona z bawialni. Odpowiedz U nas tragedia Jak się ją posadzi na nocnik to wszystko fajnie: zrobi, ucieszy się, itd. Ale żeby sama wołała to nie ma szans... powoli tracę nadzieję Odpowiedz Poradźcie 🙁 Antek od paru tygodni moczy się w nocy, wprawdzie nie każdej, ale jednak 🙁 Jeżeli obudzę się do karmienia Zosi (a nie zawsze, bo czasem całe noce mi przesypia dziewczyna ) zanoszę go na siku do łazienki i jest o.k. Najgorzej, że w ciągu dnia też mu się zdarza, nie zdąży dobiec do […] Do podróży z dzieciakami zachęcamy Was nieustannie. Nieustannie też podróżujemy ze swoimi.. zaczynaliśmy wcześnie i całkiem spontanicznie. Maks pojawił się w naszym wspólnym życiu wcześnie.. chcieliśmy podróżować, poznawać świat. Nie było wyjścia! Zapakowaliśmy walizki i gdy miał 3 tygodnie ruszyliśmy na pierwszy wspólny wypad w Polsce, gdy miał 2,5 miesiąca w podróż po Europie, a gdy miał pół roku, przemierzaliśmy samochodem Meksyk… Od ponad 3 lat podróżujemy z dwójką. Przestać nie zamierzamy. Nadal zamierzamy Was zachęcać! Nadal uwielbiamy wspólne podróże, ale… jesteśmy ludźmi, jesteśmy rodzicami i jak wszyscy czasem mamy dość, zwłaszcza takich sytuacji 😉 Dzisiaj lista moich ulubionych występów i numerów naszych dzieci. Po dniu, w którym nagromadzenie poniższych sytuacji osiąga niebezpieczny poziom, zwykle leżę bez życia na łóżku i czekam na zbawienie. Albo wizualizuję sobie kolejną podróż… TYLKO WE DWOJE!:) Obowiązkowo TYLKO WE DWOJE i JAK NAJSZYBCIEJ! Dajcie znać, ile z tych sytuacji dobrze znacie ze swoich bliższych i dalszych podróży!!!:) PS. Potraktujcie to jak quiz – jeśli dużo tych sytuacji znacie, wniosek jest jeden: pora na wyjazd we dwoje! 🙂 1)”MAMO SIKU!!!!”… GDY WŁAŚNIE RUSZYŁEŚ W TRASĘ, 3 MINUTY PO UPRZEJMYM PYTANIU „Kochanie, może pójdziemy do łazienki?” Klasyk u moich dzieci. U obojga. Pytanie kontrolne zadaję niemal zawsze. Przed wyjściem z domu, przed wyjazdem w trasę, przed opuszczeniem restauracji i dalszym spacerem lub dalszą drogą samochodem. Przed wejściem do muzeum i do sali zabaw. Dopytuję: czy chcesz? Czy na pewno nie? A może jednak? Chyba nawet nie policzę, ile było takich sytuacji – dopiero ruszyliśmy, a tam z tylnego siedzenia: „Mamo, siku! Czy możemy się zatrzymać?”… Na spacerze? Podobnie! Wyszliśmy po 2 godzinnym obiedzie i milionie okazji na skorzystanie z miłej, czystej i przyjemnej toalety… i masz! Szukanie, kombinowanie, dopraszanie się, by wpuścili Cię z dzieckiem do toalety w kawiarni czy restauracji. Jeszcze lepiej w trasie.. ma autostradzie, gdy głosik z tyłu coraz głośnej jęczy, że już nie wytrzyma 😉 znacie? 2) MAMO, CHCĘ KUPĘ! – bardziej drastyczna wersja numer 1 Chyba nie muszę tego Wam tłumaczyć 😉 Zwykle ten problem jest większy niż numer 1. Numer 1 załatwisz w plenerze, zwłaszcza, gdy masz chłopca. Do numeru 2 przyda się jednak przyzwoita toaleta. I historia zaczyna się od początku 😉 3) Siku, nie wytrzymam już – gdy w samolocie właśnie trzeba zapiąć pasy, a Ty znów pytałaś o łazienkę 5 minut temu… Nie wiadomo, co gorsze! Niby nie w trasie, toaleta jest, ale stewardessa wstać nie pozwala. Jak to wytłumaczyć maluchowi, ze toaleta jest, ale on nie może skorzystać??? Ryk prawie gwarantowany! 4) Mamo, bo on… Mamo, bo ona… aaaaaaa… 5 minut po otwarciu oczu! Uroki podróży z dwójką czy trójką. Czasem tak pięknie się bawią, a Twoje serce topi się z radości, czułości i wzruszenia. Cudowne rodzeństwo! Jak wspaniale, że mają siebie. Jak cudownie, że razem podróżujemy – mają się z kim pobawić. Dobrze, że zdecydowaliśmy się na drugie dziecko.. Innym razem 3 minuty po otwarciu oczu przez oboje już jest awantura – zwykle powód rangi państwowej – Mamo, bo on… zabrał mi poduszkę, dostał więcej wody, pierwszy skorzystał z toalety, leży od strony okna, a przecież ona też chciała.. albo pierwszy oczy otworzył! Nigdy nie wiesz, co może wzniecić wielką awanturę. A Ty zamiast spokojnie rozpocząć dzień na wakacjach, zaczynasz od roli mediatora i rozdzielania walczących. Ciężko nawet zamknąć ich w innym pokoju, bo przecież w hotelu zwykle macie jeden. Na korytarz nie wyrzucisz, bo jeszcze wyeksmitują Was z hotelu. Może ewentualnie zamknąć towarzystwo w łazience??? 5) Sos sojowy, czekolada, truskawki na świeżej koszulce, gdy jesteście w długiej podróży i właśnie mówiłaś: Uważaj, nie ubrudź się! Chyba żadna z nas nie lubi, gdy zakłada swojemu kilkulatkowi czyste ubranie, a 30 minut później (lub 3 minuty później) ląduje na nim sos pomidorowy, kakao, maliny lub inne brudzące potrawy. U nas rządzi sos sojowy lub teriyaki (typowe dla małego fana sushi!) – ile to razy Maks je miał na bluzce??? Jagoda gustuje w bohomazach z sosu pomidorowego i kropelkach gorącej czekolady, najlepiej na jasno różowej bluzie. W Warszawie… do przeżycia, pomimo, że 3 komplety ciuchów ubrudzone w przedszkolu czasem mnie jednak dobijają 😉 (Was też?:)) W podróży robi się z tego nie lada problem, zwłaszcza, gdy się przemieszczacie, nie masz jednego hotelu, a pogoda na zewnątrz nie jest japońskim sierpniowym upałem. Nie ma to jak przyjemny zapach gnijących spodni suszących się od 4 dni 😉 PS. Dlatego kocham czarne sukienki i granatowe koszulki ;)) 6) Drzemka o – niezależnie czy w podróży czy nie – wiesz co to oznacza! Nie trzeba tego tłumaczyć 😉 każdy rodzic zdaje sobie sprawę, ile w tym krótki „drzemka o grozy… Ah, te dłuuugie wieczory! Te niekończące się przytulanki, 30 próśb o picie, 15 próśb o siku i 18 o cokolwiek tylko, by nie iść spać. W podróży mam wrażenie, że czasem takich sytuacji ciężko uniknąć. W naszym codziennym życiu tak planujemy dni, o szans na drzemkę nie było.. W podróży czasem to się nie udaje… Za dużo się działo w porze drzemki i dziecko nie zasnęło, a o 18 lub pada na twarz, nawet, gdy na siłę próbujesz je obudzić (nasz przypadek wczoraj – czego my nie robiliśmy z Maksem, by Jagoda nie zasnęła 5 minut przed dojściem na kolację ok. – efekt: możecie zgadywać, o której udała się na nocny spoczynek i w jak świetnej formie byłam wtedy ja 😉 7) Nudzę się! – po 10 minutach na plaży, na którą tak bardzo chciał iść Mój faworyt!!! Plaża, basen, plac zabaw, kuleczki i cała inna dziecięcych atrakcji. Planujesz, wiesz, że szczęśliwe będzie. Robisz to dla niego, nawet, jeśli sam za bardzo nie lubisz. Ale wierzysz w to, że to będzie wspaniały dzień – dziecko wreszcie szczęśliwe, bo przecież znudzone już zwiedzaniem, długimi spacerami, a tym bardziej kilometrami w samochodzie.. i nagle, po 10 minutach “ale mi się tu nudzi!”… Jak macie maluszka, to pewnie jeszcze tego nie znacie.. Ale od 7 latka czy 9 latka to usłyszeć? Duża szansa, że i Wam się dostanie 😉 8) Zakupoholizm w radykalnym stadium – nawet w aptece! Od dawna wiem, że są miejsca, których lepiej unikać. Np. deptaki z milionem straganów, szczekającymi pieskami, różowymi jednorożcami, balonami, piłeczkami w przeróżnych kolorach, które są bardzo potrzebne. Są ulice, na które z dziećmi lepiej po prostu nie wchodzić… takie np. Krupówki w Zakopanem! Bój się Boga, nawet nie próbuj! Ale mały zakupoholik znajdziecie coś nawet w aptece… na pewno chociaż jakieś żelki z kolorowymi ludzikami na okładce się znajdą! Jeśli jest ich dwójka, nakręcają się nawzajem. Jesteście zgubieni! 9) Mamo, bo ona, Mamo bo on!!!! – gdy właśnie prowadzisz samochód w nocy, podczas ulewy lub śnieżycy Od dziecięcych awantur pęka Ci głowa! Na pewno to znasz, jak masz więcej niż jedno dziecko i różnica wieku między nimi jest mniejsza niż… hmm.. nie wiem .. 20 lat? 🙂 Ja wierzyłam, że przy 5 latach różnicy będą żyć w zgodzie, ale nic z tego… zawsze jest powód do awantury! Czasem mam wrażenie, że głowa mi pęknie od wrzasków i Mamo, bo ona!! Dorzuć do tego trasę, ulewę lub śnieżycę i 5 godzin za kółkiem.. !! Jedna z najgorszych sytuacji dla kierowcy!! 10) Nie będę tego jadł o daniu, które zamówił 5 minut wcześniej Nie chcę makaronu, chcę zupę! Nie chcę ryby, chcę kurczaka! I tak w kółko! I nagle, gdy już przychodzi, gdy zamówiłaś mu to, co chciał i zapłaciłaś za to 20 zł lub czasem 15 dolarów, słyszysz: ja jednak był wolał Twoje.. mogę??? Co robisz? Dostajesz szału czy grzecznie zjadasz porcję dla dziecka? 😉 11) Pan Foch Pan Foch zjawia się czasem znienacka.. niby nic nie przeskrobałaś.. śniadanie tak jak lubią, basen, potem spacer. Obiad też smaczny, nawet na lody poszliście. I nagle.. foch!!! Bo … nie poszliśmy dziś na plażę / bo chciałem 2 kulki, a nie jedną / bo chciałem do innej lodziarni / bo chciałem kupić trzydziestą przytulankę / itd. itp. Znacie Pana Focha? Z nami czasem podróżuje.. 12) Pani Nie wyspałam się Ta Pani podróżuje z naszą córką, Jagodą. Może z Wami też? Gdy królowa się nie wyśpi, lepiej uważać. Wszystko na nie, wszystko źle. Nawet lody truskawkowe, obowiązkowo różowe, mogą ją zirytować 😉 13) Ja chcę siedzieć przy oknie! Ja też! A okno tylko jedno! Logistyka, kto gdzie siedzi jest bardzo ważna! Kto koło mamy, kto koło taty, ale największy problem zaczyna się.. w samolocie!! Ja chcę siedzieć przy oknie, nie tym razem ja! Mamo! i ryk, a reszta pasażerów już szykuje się do pretensji, bo lecisz z dziećmi.. 😉 I znów negocjacje, kto, ile i kto kiedy.. Już czekam, kto pierwszy powie “Ja siedzę przy oknie” na kolejnym locie 😉 To teraz Wasza kolej 🙂 Ile z tych sytuacji znacie ze swoich podróży?? Jeśli powyżej 1/2 sytuacji jest Wam znanych, wniosek jest jeden – pora ruszyć na wypad we dwoje 😉 PS. dajcie znać, czym Was doprowadzają do szału Wasze dzieci:) PS2. Ten post został napisany z przymrużeniem oka 🙂 Oczywiście żadna z irytujących sytuacji nie jest powodem, by z podróży z dziećmi rezygnować 🙂 Witam Wszystkie mamy bardzo serdecznie tatusiów również. Jestem nową użytkowniczką forum chociaż nie raz korzystała z rad tu zamieszczanych już kiedy byłam w ciązy z moim Pawełkiem. Obecnie moj mały Wielki Skarb ma 2,5 roku. Zdecydowałam sie dołączyć gdyż nie radze siebie już zupełnie. Trudno sie do tego przynać. jestem po prostu beznadziejną matką. Pawełek […]Strasznie chciało mi sie siku w skali od 1-10% 10%-sikanie w spodnie To miałam 9,5% I to było w szkole zadzwonił dzwonek na przerwe na wf nie ćwiczyłam i powiedziałam przyjsciółce żeby przerwała na chwile bo cos mówiła bo musze isc do toalety a ona że ale ty jestes wredna ja cos mówie a ty mi przerywasz a ja ją przeprosiłam i powiedzialam ze zaraz dokonczy i pobiegłam do wc a
serio tak mi się nie chce robić tego prawa jazdy, jak pomyślę że muszę spędzić jutro 2h w samochodzie to już mnie wszystko boli. 29 Aug 2022 19:41:03
Sikanie po stosunku to obowiązkowa czynność, którą powinna wykonać każda kobieta. I chociaż na wyskakiwanie z łóżka zaraz po miłosnym uniesieniu nie zawsze mamy ochotę, to lekarze są zgodni co do faktu, że oddanie moczu po seksie bardzo pozytywnie wpływa na kobiece zdrowie. Odpowiadamy na pytanie, dlaczego sikanie po stosunku jest takie ważne. Wyjaśniamy także, że czynność ta nie działa antykoncepcyjnie (takie kontrowersyjne tezy pojawiały się nawet w wypowiedziach niektórych ginekologów)! Sikanie po stosunku – dlaczego to takie ważne? Po zbliżeniu i osiągnięciu wspólnego orgazmu kobiety najchętniej wtulają się w objęcia swoich partnerów i oddają urokom chwili. Z psychologicznego punktu widzenia to doskonałe rozwiązanie, ponieważ właśnie wówczas, z uwagi na oddziaływujące hormony, najsilniej się do siebie przywiązujemy emocjonalnie. Seks sprzyja zakochiwaniu się, a fakt ten jest powszechnie znany. Lekarze ginekolodzy i położnicy podkreślają jednak, że dla zdrowia fizycznego najlepszym rozwiązaniem dla kobiet będzie zrobienie siku po seksie, a najlepiej zaraz po wytrysku wewnątrzpochwowym. Dodatkowo, po oddaniu moczu, warto by było umyć okolice intymne. “Siku” to jednak absolutne minimum, a jak się okazuje – mało z kobiet o tym wie. Dlaczego właściwie sikanie po wytrysku jest takie ważne? Na skórze naszych dłoni, okolic intymnych i całym ciele znajduje się wiele zanieczyszczeń. W czasie stosunku przedostają się one w okolice cewki moczowej, a stamtąd do pęcherza, gdzie bardzo szybko się namnażają, co może powodować stan zapalny. Ten będzie owocował w: uporczywe uczucie pieczenia, swędzenia, stały nacisk na pęcherz moczowy i ból przy oddawaniu moczu. Sikanie po seksie pozwala wypłukać bakterie patogenne, ponieważ te nie zdążyły jeszcze przylgnąć do komórek tworzących nabłonek cewki moczowej. Dzięki temu ryzyko rozwoju infekcji cewki moczowej i zapalenia pęcherza jest znacznie mniejsze. Oddawanie moczu po seksie – zapobieganie infekcjom Warto zaznaczyć, że bakteryjne zapalenie pęcherza moczowego w 75% przypadków rozwija się w następstwie zbliżeń seksualnych. Wskazuje to jednoznacznie na wysokie znaczenie higieny intymnej, której niebagatelnym elementem jest właśnie oddawanie moczu po stosunku. Udanie się do toalety po seksie może uchronić nas przed nawracającymi infekcjami intymnymi. Warto zatem o tym pamiętać. Wydalanie nasienia z moczem – czy oddawanie moczu po stosunku działa antykoncepcyjnie? Pozostając w tematyce zasadności oddawania moczu po stosunku, bardzo dużo kontrowersji budzi teza, jakoby czynność ta miała służyć działaniu antykoncepcyjnemu. Czy w moczu są plemniki, a sikanie po seksie zmniejsza ryzyko zajścia w ciążę? Ginekolodzy są zgodni: sikanie po seksie nie jest metodą antykoncepcyjną i zdecydowanie za taką nie można go uważać. Ujście cewki moczowej, a wiec miejsce, z którego wydobywa się mocz, znajduje się w przedsionku pochwy. Uniemożliwia to zupełnie wypłukiwanie jakiejkolwiek treści znajdującej się wewnątrz niej. Dodatkowo po stosunku i wytrysku wewnątrz pochwy, męskie nasienie deponowane jest tuż przy jej sklepieniu. Dzieje się tak, gdyż wówczas plemniki mają krótszą drogę do pokonania do szyjki macicy, gdzie dochodzi do zapłodnienia. Plemniki znajdują się więc bardzo wysoko i nie sposób ich wypłukać strumieniem oddawanego moczu. Niemniej jednak najlepiej, aby panie starające się zajść w ciążę odczekiwały około pół godziny po stosunku i dopiero po tym czasie udawały się do toalety. Najlepiej, aby ten czas spędziły w pozycji leżącej. Tuż po wytrysku plemniki są unieruchomione w spermie. Dopiero po upływie około 30 minut dochodzi do rozluźnienia nasienia i uwolnienia plemników, które mogą się swobodnie przemieścić w kierunku szyjki macicy. Kobieta oddając mocz siedzi w pozycji sprzyjającej swobodnemu wypływaniu nasienia, dodatkowo zaciska mimowolnie mięśnie pochwy, co jedynie przyspiesza ten proces. Zdarza się więc, że kobieta oddając mocz pozbywa się niemal całego nasienia z pochwy. Rodzice pytają o sikanie po stosunku Czy po stosunku można iść siku?Oddawanie moczu po stosunku jest wskazane. W ten sposób wypłukiwane są bakterie, które znalazły się w okolicach cewki moczowej na skutek pieszczot. Dzięki temu znacznie zmniejsza się ryzyko infekcji pęcherza o podłożu zapalnym. Czy spermę można wysikać?Ujście cewki moczowej znajduje się w przedsionku pochwy. Nasienie zdeponowane jest głęboko w niej. Z tego też powodu wypłukanie nasienia z okolic sklepienia pochwy nie jest możliwe. Może się jednak zdarzyć, że podczas oddawania moczu sperma samoistnie wypłynie z pochwy. Dlaczego po stosunku trzeba zrobić siku?Oddawanie moczu po stosunku znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia infekcji układu moczowego, a przede wszystkim zapalenia pęcherza. Czy mocz zabija plemniki?Odczyn pH moczu nie stwarza środowiska sprzyjającego przeżyciu plemników. Zdrowie rodziców, Cesarskie cięcie Zrosty po cesarce [przyczyny, leczenie i skutki] Zrosty po cesarskim cięciu powstają na skutek nieprawidłowego zrośnięcia się rany. Mogą być przyczyną występowania nieprzyjemnych dolegliwości, takich jak: ból brzucha, dyskomfort w trakcie stosunku, zaparcia, a niekiedy także problemy... Czytaj dalej → Zdrowie dziecka, Zdrowie rodziców Znamiona na skórze: Kiedy powinny wzbudzić niepokój? Różnego rodzaju znamiona na skórze takie jak znamiona barwnikowe czy też znamiona naczyniowe u niektórych są przypadłością wrodzoną, ale mogą być też nabyte. Większość znamion, zwłaszcza tych wrodzonych, jest niegroźna, jednak... Czytaj dalej → Zdrowie rodziców Ssanie oleju: na co pomaga i jak wykonać ajurwedyjski rytuał płukania ust olejem? Ssanie oleju to znany od tysięcy lat rytuał, który polega na regularnym płukaniu ust olejami takimi jak olej kokosowy, sezamowy czy słonecznikowy. Codzienne ssanie oleju praktykowane przez długi okres czasu... Czytaj dalej → Zdrowie rodziców Zespół Gilberta – przyczyny, objawy i leczenie Zespół Gilberta to choroba uwarunkowana genetycznie. Schorzenie ma wiele objawów, a najbardziej charakterystycznym z nich jest żółtaczka. Zespół Gilberta w większości przypadków dotyczy mężczyzn. Co warunkuje wystąpienie tej choroby? Czym... Czytaj dalej → Zdrowie rodziców, Zdrowie dziecka, Choroby genetyczne u dzieci Jakie są choroby genetyczne człowieka? Poznaj przyczyny chorób genetycznych Choroby genetyczne człowieka uważane są za rzadkie, jednak nie zmienia to faktu, że każdego roku dotykają one milionów osób na całym świecie. Cechują się występowaniem nieprawidłowości w obrębie materiału genetycznego.... Czytaj dalej → Zdrowie dziecka, Zdrowie rodziców Test Western Blot – na czym polega badanie Western Blot? Western Blot to test służący do wykrywania zakażeń bakteryjnych, wirusowych i pasożytniczych. Stosuje się go w drugim etapie postępowania diagnostycznego, a zatem wówczas, gdy wcześniejsze badania wykazały obecność przeciwciał sygnalizujących... Czytaj dalej → Zdrowie rodziców Łyżeczkowanie macicy [po porodzie, cesarce, przy endometriozie, polipach i mięśniakach] Co to jest i na czym polega łyżeczkowanie macicy? Jakie czyszczenie macicy ma powikłania i jakie są przyczyny wykonywania zabiegu. Jakie dolegliwości po łyżeczkowaniu zdarzają się najczęściej? Sprawdź, co warto... Czytaj dalej → Zdrowie rodziców Choroba Hashimoto: odpowiednia dieta łagodzi objawy! Hashimoto to jedna z najczęściej spotykanych w kobiecym środowisku chorób o podłożu autoimmunologicznym. Skutkiem choroby jest atak na tkanki własnego organizmu przez krążące we krwi przeciwciała, które w tym przypadku w patologiczny... Czytaj dalej → Zdrowie rodziców Ból nóg w nocy lub w spoczynku [przyczyny] Ból nóg w nocy jest dolegliwością bardzo męczącą, gdyż utrudnia (a czasami wręcz uniemożliwia) spokojny sen. Sprawia również, że zaczynamy się niepokoić stanem zdrowia swojego albo któregoś z członków rodziny.... Czytaj dalej → Zdrowie dziecka, Zdrowie rodziców Zauważyłaś wybroczyny na skórze dziecka? Mogą świadczyć o poważnej chorobie! Wybroczyny na skórze to niewielkie plamki, zazwyczaj czerwone lub fioletowe. Nie należy jednak mylić ich z drobnymi zmianami skórnymi, gdyż mogą sygnalizować poważną chorobę. Wybroczyny na skórze: przyczyny Wybroczyny to... Czytaj dalej → Ciąża, Zdrowie rodziców Mięśniaki macicy a ciąża Czym są mięśniaki macicy? Skąd się biorą? Jak przebiega ich leczenie? Czy mając te łagodne nowotwory można zajść w ciążę i czy jest to bezpieczne? Mięśniaki macicy Mięśniaki macicy to... Czytaj dalej → Mama, Zdrowie rodziców Endometrioza: choroba, która dotyka co 5 z nas! Endometrioza, czyli gruczolistość macicy, to choroba polegająca na pojawianiu się elementów błony śluzowej macicy poza jej jamą. Jest to przewlekłe schorzenie, ciężkie do wyleczenia. Poznaj różne objawy endometriozy oraz sposoby... Czytaj dalej → Zdrowie dziecka, Zdrowie rodziców Grzybica paznokci [przyczyny, objawy, leczenie + domowe sposoby] Grzybica paznokci często bywa lekceważona i zaniedbywana albo zwyczajnie mylona z innymi przypadłościami. Tymczasem choroba ta ma tendencję do szybkiego rozprzestrzeniania się na inne osoby – właśnie dlatego każdy zakażony... Czytaj dalej → Zdrowie rodziców, Zdrowie w ciąży Suchość pochwy w ciąży, po porodzie i przy karmieniu piersią. Temat tabu czy dolegliwość typowa dla mam? Suchość pochwy w ciąży to dolegliwość, która może prowadzić do wielu nieprzyjemnych konsekwencji. W większości przypadków, nie jest jednak niebezpieczna. Warto wiedzieć, jak jej zapobiegać, co zrobić, kiedy się pojawi... Czytaj dalej → Zdrowie dziecka, Zdrowie rodziców Mniszek lekarski a mlecz: Jak odróżnić mniszka lekarskiego od mlecza? Mniszek lekarski a mlecz – te dwie rośliny, choć bardzo do siebie podobne, różnią się kilkoma szczegółami. Obie pochodzą z jednej rodziny – astrowatych. Jedna z nich wykazuje cenne właściwości... Czytaj dalej → Życzenia Życzenia ślubne dla przyjaciół – luźne, śmieszne, krótkie, religijne i uniwersalne Moment, kiedy składamy życzenia ślubne dla przyjaciół, jest niezapomnianą chwilą, która powoduje wzruszenie i pozostaje w pamięci na długie lata. Warto, aby były one złożone szczerze, prosto z serca i... Czytaj dalej → Rozwój niemowląt Dziecko uzależnione od telefonu Mamo, czy telefon już działa? Niedawno mój syn dostał szlaban na telefon. Niby normalna sprawa, tyle że Stasiek ma dopiero rok i dwa miesiące. Kilka miesięcy temu nie przeszłoby mi... Czytaj dalej → Chrzest Prezent na Chrzest dla dziewczynki i chłopca Chrzciny to uroczystość, której oprawa wymaga podarowania prezentu głównemu bohaterowi tego dnia, nawet jeśli maluszek jeszcze nie rozumie otaczającego go świata oraz idei towarzyszącej wręczaniu podarunku. Prezent na chrzest powinien... Czytaj dalej →Spadł śnieg, do warsztatów oponiarskich ustawiają się kolejki. Kierowcy, którzy nie wymienili opon wcześniej, teraz muszą długo czekać nawet dwa tygodnie. Jedną z opcji, która może przyspieszyć wymianę kół, jest pozostawienie samochodu w warsztacie, aby czekał na przypadkowe "okienko". Od lat firmy oponiarskie, ale i warsztaty
Każdego dnia jako rodzic masz do zrobienia 4 podstawowe rzeczy. Tylko cztery. Serio. To znaczy wiadomo, że aby dziecko było szczęśliwe, czuło się kochane i nie wyrosło na gnoja znęcającego się nad psem, to trochę więcej niż te cztery. Ale jak zrobisz te cztery rzeczy to masz pewność, że dziecko przeżyje. To jest takie rodzicielski basic, 4 przykazania. No dobra, ale skoro tylko cztery rzeczy jako rodzic muszę robić, to chyba to całe rodzicielstwo nie jest aż takie trudne? A, no właśnie, to złudzenie! Bo właśnie tych czterech rzeczy dziecko nie chce robić i w większości domów te cztery rzeczy to cztery różne bitwy, w których każdego dnia są jeńcy i zwycięzcy. I to kilka razy dziennie!Dzieci trzeba dobra ale co z tego, skoro dziecko gardzi tym, co mu dajemy. Brokuły są wstrętne, fuj! Krzyczy przy stole dwulatek, po czym zajada kozę z nosa, liże poręcz w przychodni i kładzie się na ziemi w supermarkecie. Weź to żywieniowy polega też na tym, że coś, co dziś smakuje i dziecko twierdzi, że to jego ulubiona potrawa EVER, a której z tej radości nagotujesz po nocy wielki gar, jutro może stać się trucizną. Zadowolona wjeżdżasz na stój z pomidorówką, której wczoraj dziecko zjadło 3 talerze, a ono patrzy na Ciebie z pytaniem „chcesz mnie otruć”?Zabawa z jedzeniem rozwija się w szkole, do której warzywa i owoce udają się w eleganckiej śniadaniówce po to tylko, aby z niej bezpiecznie wrócić w tym samym najbardziej kocha rzeczy, które średnio mu służą, typu żelki, lody i cukierki. Bywa, że kanapka by się do buzi nie zmieściła, ale kubeczek lodów dziecko zmieściłoby na pewno. Nawet dwa może. I polej kolą, nie muszą się ubrać. Proste? Proste. Z gołym tyłkiem nikt nie będzie przecież latał. No ale od małego dzieci nie chcą się jednak ubierać. Kiepsko współpracują w tym temacie albo zupełnie odmawiając, albo kreując własną wizję, która niestety odbiega od ogólnie przyjętych standardów pół roku, wydają się pijaną ośmiornicą, której założenie gaci na tyłek wymaga podstępów i co najmniej czterech rąk. Wije się to to, ściąga, co założysz, obsika nawet malucha jest jednak fantastycznym i wzbogacającym wewnętrznie doświadczeniem, szczególnie wtedy, kiedy po tych przepychankach, z potomkiem odzianym w czterdzieści pięć warstw, w kombinezonie i rękawiczkach, upocona jak maratończyk, szukasz w torebce kluczy, a tu nagle czujesz zalatująca na kilometr spod tych bodziaków i swetrów, dwójeczkę. No miodzio. Masz jak w banku, że jak już dziecko wyrośnie z wieku robienia kupy w pieluchę, zawsze w tym momencie, w tych kalesonach, śniegowcach i kominach, będzie mu się chciało sikać. Najlepiej, jeśli jest to jeszcze pod domem, ale już w samochodzie, tuż po treningu obwodowym, czyli zapinaniu dziecka w głęboko rozwijająca okazja to jest wtedy, kiedy rozszerzasz swojemu dziecku dietę i w śmierdzącej burej warzywnej papce uwalone są nawet majtki. Większości rodziców przychodzi wtedy do głowy kilka kreatywnych pomysłów na rozwiązanie tej patowej sytuacji. Można na przykład wystawić potomka do ogródka razem z krzesełkiem i potraktować całość szlauchem, czy też karmienie dziecka nago, bo to jednak zawsze jedno pranie mniej. Oczywiście sama nie testowałam, koleżanka mi czas, kiedy dziecko staje się dość wybredne tekstylnie, a jednocześnie nie przejawiające absolutnie żadnego gustu. Kropki do pasków, suknia księżniczki na plac zabaw, kalosze do wszystkiego? Git. Nawet jak kropelka wody spadnie na koszulkę, dziecko oczywiście musi się przebrać. Niektóre egzemplarze nie tolerują guzików, metek, ściągaczy, bo wszystko czyha na życie naszego maluszka i podstępnie drapie i gryzie. Skarpetek do pary nigdy odnaleźć nie można, ciuchy wieczorem ściąga się całymi partiami – getry razem z majtkami, bluzę razem z podkoszulkiem, a kosz na brudną bieliznę ma w pokoju dziecka swoją małą, nielegalną filię, w której ubrania gniją, aż się ktoś nie zlituje. Ktoś, czytaj: spodni na tyłek praktycznie w każdym wieku to mega wyzwanie, bo dziecku jest zawsze za gorąco i przy minus pięć chce nosić krótkie potem zaczyna się szkoła i polecenie „ubieraj się”, staje się nieświadomie, codziennie, w sekwencjach po 10 co minutę, powtarzaną mantrą. No dobra, ale najpierw się ubierz, ubieraj się, bo wychodzimy, ubierz się, bo jest zimno, ubieraj się, bo jesteśmy spóźnieni, czy jesteś już ubrany?Dzieci trzeba Codziennie co najmniej dwa razy dziennie pytasz co najmniej ze trzy razy, czy te zęby umyte. Albo echo albo udają, że nie słyszą, albo kłamią. Jak nie spytasz, wyjdą z nieumytymi. No cóż, jak to mawiają klasycy – nie zadawaj pytań, nie usłyszysz też powszechnie wiadomo nie służy myciu ciała, a leżeniu w wodzie z bąbelkami i zdarza się, że delikwent po 30 minutach relaksu zapomniał sobie o czymś tak prozaicznym jak umycie tyłka. Nic dziwnego, zajęty przecież był udowadnianiem w praktyce, że w małej wanience da się wyprodukować metrową włosów to jakaś katorga, dramat, horror, którego za wszelką cenę trzeba unikać i siłą do nikomu w kosmosie starcia szamponu z włosami nie doprowadzać. Może grozić traumą pourazową. U wszystkich trzeba kłaść spać. To takie niesprawiedliwe, że ludzie, którzy chcą spać, muszą codziennie kłaść do łóżka ludzi, którzy spać nie chcą. Jeszcze nie słyszałam, żeby jakiekolwiek dziecko mówiło wieczorem „mamo, tato, jestem zmęczony, idę spać, pa!”. Nie. Bo dzieci, które zasypiają przy kolacji, których nóżki tak bardzo bolą, którym już dziś nic się nie chce, o godzinie, o której trzeba iść spać, nagle dostają wiatru w żagle. To, że wszystkim wtedy się chce pić, jeść i sikać, to na to można się przygotować, to jest klasyka gatunku! Ale już na szukanie w szafie lwa, pytania o sens życia i odpowiedź na pytanie „skąd się biorą dzieci”, czytanie książeczek o pierdach i kupach, które dziecko zna na pamięć i jak sobie przyśniesz, to zaraz Ci mały, oburzony cenzor palucha do oka włoży “tato, ominąłeś słowo “ale” i podziwianie taneczno-akrobatyczno-aktorskich możliwości dziecka, to jest wyższy poziom wtajemniczenia. I jest taki żarcik, że jak sobie mówicie z dzieckiem „dobranoc, do zobaczenia rano” to oboje wiecie, że zanim ono uśnie, zobaczycie się jeszcze ze 154 razy. Ech. Tak więc, jeśli przynajmniej 2 z tych 4 rzeczy uda Ci się dziś ogarnąć, brawo Ty! Rodzicielstwo to sport dla odważnych. Do boju! Pamiętaj. Tylko 4 rzeczy! Tylko! Uczcijmy to minutą ciszy. 🙂 ♦Inspiracją do tekstu był ten materiał: jest niesamowity! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim ze proszę komentarz. Dla Ciebie to moment, a dla mnie istotna mój fanpage na Facebooku, dzięki temu będziesz na się do Newslettera. Dzięki temu prosto na swoją skrzynkę dostaniesz info o nowościach i będziesz zawsze na śledzić mnie na Instagramie, gdzie oprócz fotek moich dzieciaków znajdziesz całą masę zdjęć żarcia i plaży.Re: Obwiązek jazdy z kompletem siedzeń. > zamontowane tyle siedzeń na ile jest zarejestrowany samochód. > przystosowany. Zapytany o jakąś podstawę prawną to tego twierdzenia. > oczywiście
.