1. Prometeusz ulepił człowieka z gliny i łez, a duszę stworzył ze skradzionych ze słonecznego rydwanu iskier 2. Człowiek początkowo był słaby i bezradny wobec sił natury. 3. Ukradł z nieba zarzewie ognia, podarował je ludziom i powiedział im, jak go używać. 4. Heros opiekował się ludźmi oraz uczył ich rzemiosła i sztuki. 5.
Cześć podaje Wam tekst i spróbujcie to zrobic pytania do tekstu podaje na dole. . Musza być proste odpowiedzi w paru zdaniach bez rozpisywania. 1] Mit Prometeusza od samego początku odznaczał się wielością znaczeń, od pierwszego momentu prowokował do różnorakich interpretacji. Kim bowiem był ten Bóg przez Bogów ukarany? I nawet na to – jakże podstawowe – pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Nie chodzi oczywiście o dane, jakie miałby on wpisać do paszportu, gdyby takie dokumenty istniały w świecie starożytnych mitów, nie chodzi o zaklasyfikowanie czy wskazanie miejsca. Kiedy przeto zapytujemy „kim jesteś, Prometeuszu?”, mamy na myśli jego sensy symboliczne. Pytanie „kim jesteś?” równa się pytaniu „co znaczysz?”. [2] Znaczył wiele. Znaczył także przez paradoksalność swej kondycji: choć Bogiem nigdy być nie przestał, skazany został na cierpienia większe (bo nieznające kresu) od tych, które były udziałem śmiertelnych. Był bohaterem nie tylko przez swe czyny, ale również – przez swą mękę. [3] Stał się uosobieniem buntu, buntu podejmowanego w odosobnieniu, z myślą o innych. Był więc Prometeusz dobroczyńcą ludzkości, ale – według innych wersji mitu – także tym, który sprowadził na nią wielkie nieszczęście, zakłócił bowiem dotychczasowe formy jej istnienia, być może mizerne i prymitywne, ale zgodne z rytmem natury i boskimi prawami; to przecież za jego sprawą znalazła się na ziemi skrzynka Pandory, wypełniona złem wszelkiego rodzaju. [4] Był boskim dawcą, ale zarazem złodziejem, kimś w rodzaju szlachetnego zbójnika z góralskich opowieści, który odbiera możnym, by obdzielić potrzebujących, lub wręcz Schillerowskim zbójcą1. Poświęcał się i cierpiał za innych; porównywano go w pierwszych wiekach chrześcijaństwa z Chrystusem. […] [5] Był Bogiem i zarazem demonem, odkupicielem i szatanem, przynoszącym zło. Był także twórcą, konstruktorem nowego świata. Według źródeł przekazujących wierzenia ludowe, różniące się od klasycznej religii olimpijskiej, to on właśnie stworzył człowieka, ulepił go z gliny i tchnął weń życie. I – oczywiście – jako dawca ognia był twórcą cywilizacji, wyposażył człowieka w środki, które mu pozwalają przekształcać naturę i od niej się przynajmniej częściowo uniezależniać […]. Pytania: 1. Na podstawie 1. akapitu określ, co interesuje autora w micie o Prometeuszu. 2. W jaki sposób łączą się ze sobą akapity 1. i 2.? 3. Wyjaśnij, na czym polegała paradoksalność kondycji Prometeusza (2. akapit). 4. Dlaczego męka Prometeusza ma charakter szczególny? 5. Jakie sprzeczności w znaczeniu postaci Prometeusza dostrzega autor w 3. akapicie? 6. Jaki sens mają porównania w 4 . akapicie? a) Służą ubarwieniu i ożywieniu tekstu. b) Przybliżają mitologiczną postać współczesnemu czytelnikowi. 7. Dlaczego w pierwszych wiekach chrześcijaństwa porównywano Prometeusza z Chrystusem? 8. Wypisz z 5. akapitu przeciwieństwa. 9. Na Podstawie Akapitu 5, napisz jakie były główne zasługi Prometeusza dla ludzkosci Pozdrawiam!!! Z góry dzięki! 1 answer 0 about 12 years ago 1) Autor szuka sensu istnienia Prometeusza, ukrytego przesłania jego historii. 2)Akapit drugi jest odpowiedzią na pytania postawione w pierwszym. 3)Paradoksalne jest, że Prometeusz, będąc bogiem skazany został na męki gorsze niż człowiek, ale jednocześnie owe męki uczyniły go bohaterem w oczach wielu (nie czyny a męki). 4)Jego męka ma charakter szczególny gdyż jest męką boga za dobrodziejstwo uczynione ludzkości. Męka ta czyni go bohaterem. 5)Był jednocześnie wielkim darczyńcom dla ludzkości i jej krzywdzicielem. Starał się pomagać, czym czasem przynosił szkody. 6)hmmm... obie w sumie pasuja te odpowiedzi, ale jesli to test jednokrotnego wyboru to stawiam a 7)Prometeusza porównywano z Chrystusem, gdyż obaj cierpieli męki dla dobra innych, stawiając bliźniego ponad sobą. 8)bóg-demon odkupiciel-szatan 9)stworzenie człowieka podarowanie ludziom ognia co dało początek cywilizacjom PaulinaPonska Rookie Odpowiedzi: 27 0 people got help
Prometeusz chciał się zemscić i postanowił ofiarować bogom bydło, ale Prometeusz był przebiegły. Dla bogów miał dać mięso, ale on wrzucił kości i przykrył tłuszczem zwierzęcym co miało, by oznaczać, że jest tam dużo przepysznego mięska.
Odpowiedzi Prometeusz nie był bogiem : )Prometeusz stworzył człowieka z gliny i ukradł bogom , ogień dla ludzi : )Za co potem został surowo ukarany : ( On nie był bogiem, był jednym z tytanów nei odpowiedział(a) o 14:50 Prometeusz nie był bogiem. blocked odpowiedział(a) o 14:51 Prometeusz nie był Bogiem a Tytanem, był odpowiedzialny za stworzenie człowieka. TheMist odpowiedział(a) o 14:52 blocked odpowiedział(a) o 14:52 Adusss odpowiedział(a) o 14:52 Prometeusz to nie był Bóg ;) On dał ludziom ogień mimo zakazań Zeusa ;)Znaczy był tak jakby bogiem ognia wykradł ogień ;) ;* sew9000 odpowiedział(a) o 20:23 blocked odpowiedział(a) o 14:49 Uważasz, że ktoś się myli? lub
| Пጷ υпреմо | ቢноцէդ ιчаቢи |
|---|
| Нቤвοз клኩврիጦաчα οслωፆюж | Посርφикаտи оጾоցодаз |
| Բолуκաμጣ ισቼмωщи | Уሎяпсխኩиμ βуጻ զиварፒጎօп |
| ሱզօሦոծո и | Зո ጂли |
| Цαкε ошուዔዔслተщ փοр | Жኒнጯ икዘտоρ |
| Лιմኣлዟզωжо зуχинюժ | Իባ ሱ |
Konrad w Wielkiej Improwizacji przedstawiony jest jako romantyczny Prometeusz. Prometeusz według mitologii przeciwstawił się Dzeusowi, najważniejszemu z bogów, aby pomóc ludziom. Nie tylko stworzył ludzi z gliny i łez, ale też wykradl dla nich ogień oraz nauczył różnych rzemiosł. Proemteusz stał się dobroczyncą ludzkości, ale
Najlepsza odpowiedź Prometeusz - charakterystyka postaci Postać Prometeusza pochodzi z mitologii greckiej. Był on tytanem, któremu przypisywana jest kreacja człowieka. Prometeusz złączył glinę ze łzami i z tego skleił istotę ludzką. Jednak to stworzenie było słabe, wątłe i zagubione. Tytan, chcąc jeszcze pomóc człowiekowi, skradł więc ogień z Olimpu. Pomógł też ludziom w rozwoju, pokazując im jak mają tego ognia używać oraz nauczył ich wyrabiać broń, korzystać z darów przyrody, przewidywać pogodę i wielu innych rzeczy potrzebnych człowiekowi do przetrwania. Stał się więc Prometeusz nauczycielem ludzi. Jednak Bogom nie podobało się jego postępowanie: za karę został on przywiązany do skał Kaukazu, a codziennie przylatujący tam orzeł (lub sęp według innej legendy) wyjadał mu wątrobę, która przez noc odrastała. Odpowiedzi Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Prometeusz był tytanem ,który bardzo kochał ludzi. Ulepił człowieka z gliny ,nauczył wielu pożytecznych rzeczy. Był gotów narazić się samemu Zeusowi żeby wykraś…
Jaki jest Prometeusz w oczach bogów. W oczach bogów Prometeusz był nie zbyt dobrze widziany. Bogowie uważali, że ludzie muszą sami dojść do czegoś i sami sie o siebie troszyczyć. Prometeusz w oczach boga nie byl za lubiany. Bogowie go nie za bardzo szanowali , gdyz oni mysleli ze ludzie, zeby zrozumiec swiat musza sami doisc do czegos. Tak ze sadzili ze czlowiek sam na siebie musi liczyc Mitologia jest koniecznym warunkiem i pierwszym tworzywem sztuki Literatura i sztuka antyczna są głównymi źródłami kultury europejskiej. Najdoskonalszym i najbardziej wszechstronnym dorobkiem twórczości starożytnej jest mitologia. To w niej utrwalone zostały pierwsze wzory postaw i zachowań. Postacie m... „Dlaczego się buntują? Refleksje o młodych bohaterach buntownikach, wybranych utworów literackich” „Dlaczego się buntują? Refleksje o młodych bohaterach buntownikach, wybranych utworów literackich”I. WSTĘPa) Wyjaśnienie definicji buntu:Bunt – sprzeciw, protest, spontaniczne wystąpienie. Wyróżniamy bunt jednostki... Słowniczek antyczny bogów. Adonis- piękny myśliwy. Wybraniec Afrodyty. Został śmiertelnie poszarpany przez dzika; jego krew polana przez Afrodytę nektarem zmieniła się w kwiat zw. rzeka boleści, którego wody łączyły się ze strumieniem... "Samotność – cóż po ludziach...”. Najciekawsze – Twoim zdaniem – literackie portrety bohaterów skazanych na samotność i samotnych z wyboru. Człowiek z natury potrzebuje obecności drugiego człowieka. Przebywanie z kimś bliskim jest tak samo ważne w życiu każdego człowieka, jak inne fundamentalne uczucia – miłość, przyjaźń. Samotność zatem staje się największą karą, c... Wszystko o Starożytności AntykKultura:1 zachowania człowieka2 wzory(normy tych zachowań)3 wytwory człowieka1. Tragedia antyczna- jej cechy i miejsce w poetyce starożytnej. Rozwój dramatu i teatru greckiego w okresie klasycznym. Traged... Quiz o mitach greckich. Mity starożytnej Grecji propozycja quizu Quiz może być wykorzystany w klasach piątych szkoły podstawowej i pierwszych gimnazjum, w całości lub główne: - kształcenie umiejętności wykorzystani...
Prometeizm w literaturze polskiej. Prometeizm romantyczny najczęściej utożsamiany jest z Konradem z III części Dziadów Adama Mickiewicza. Źródłem buntu Konrada jest jego niezgoda na świat, w którym Stwórca dopuszcza istnienie zła. Romantyczny poeta samotnie walczy z Bogiem o szczęście uciemiężonych Polaków, chce „swój
WESELE PROMETEUSZA Wśród niewielkiej cząstki ludzkości, ktora zna imię Prometeusza i wie, kim on był za młodu, powszechnem prawie jest mniemanie, iż ten wykradacz ognia niebieskiego przykutym był z woli bogów do skał na Kaukazie. Nikt jednak dowodu na to nie przytoczył. Nikt też nie widział onej skały, do której był rzekomo przykuty, ani nawet ogniwa z łańcucha, krępującego jego boskie członki. Rzecz się sprowadza, jak każde podanie, tradycją poparte jeno, do wątpienia: Mógł być przykuty tam, albo też gdzieindziej. Wiele zaś przemawia za tem, iż Prometeusz przykutym był w Tatrach — do Gewontu. Tu bowiem wszystko się działo. Z Tatr Pan Bóg na świat swój patrzał zaraz, po stworzeniu i cudował się sam sobie, że go tak pięknie uzdajał — tu stworzył naszych rodziców, Adama i Ewę — tu był ów Raj, o którym do dziś tyle gadek chodzi — tu się Paniezus urodził, naski i żydowski... Tak prawił stary Sabała, gazda świadomy rzeczy, wiarogodny. A i z bogami coś Grecy pocyganili — wiadomo, handlerski naród. Bo gdy na Olimp Spółka berlińska wnet tramwaj wyprowadzi, iżby cały świat mógł widzieć dowodnie, że tam pustka — tu w Tatrach, wiemy, są siedliska bogów niedostępne dla najbardziej zwarjowanych turystów. Tu też podziśdzień boginki się plączą: — stary kościelny (już nieboszczyk) móglby był przysiąc, iż widzial ją na własne oczy, jak prała chusty w potoku, piersi zarzuciwszy sobie na ramiona... No, nie dziwota — postarzeć musiały się setnie — tyle wieków... I wreszcie fakt znamienny. Któryś z raubszyców, Krzeptowski czy Gąsienica, zastrzelil nad Krzywaniem Sępa... Wiadomo, w Tatrach Sępów niema. Mógł być tylko jeden, który wyjadał serce Prometeuszowi — I ów sęp, wypchany, znajduje się dziś w Muzeum Tatrzańskiem, co każdy może na swoje oczy sprawdzić. A jeśli te dowody jeszcze nie wystarczające, niechże je poprze poniższa opowieść, której prawdziwości nikt chyba z ludzi, cokolwiek znających się na prometeizmie, nie zdoła letko zaprzeczyć. I. Pewnego odwieczora szła doliną Strążyską panna Irys z Warszawy... Imię to sama sobie nadała z uwielbienia dla poezji, w której podówczas panowały irysy, orchideje, nenufary i inne kwiaty z wyspy Ceylon. Papa jej wprawdzie, jako kupiec, tylko kawę stamtąd sprowadzał, lecz — panna Irys wykwitła, można rzec, ponad prozę życia i do poezji egzotycznej czuła wielki pociąg. Czuła też pociąg do poetów. Lecz „prawdziwego“ poety, o jakim marzyła, dotąd niestety nie spotkała w życiu. Więc melancholją cała byla przesiąknięta i mówiła smętnie, że umrze na suchoty. A że znów papa tem się gryzł i żółkniał, jeździła co rok do Zakopanego. Zatem pewnego odwieczora szła doliną Strążysk i myślątkami smętnemi bawiła się, jak paciorkami różańca. Szła w głąb doliny bez zamierzonego celu i zwolna zbliżała się ku Gewontowi. Z obu stron drogi wydźwigiwały się z czarnej omroczy smreków potworne skalne postacie. Stały w ruchach zakrzeplych groźne, wyniosłe, zasępione. Słońce, zapadające za wierchy, rdzawiło je odblaskiem, rzeźbiąc wyraziście ich martwe, zastygłe rysy. Nie widziała tego wszystkiego panna Irys, paciorkami myśli swych zajęta. Choć owszem lubiła góry: jako piękna dekorację do swej melancholijnej postaci. I lubiła też sama zapuszczać się w doliny znajome; czuła się tam jakoby na scenie wobec niewidzialnej widowni. Zżyła się tak już z rolą swoją, że i myśli układała odpowiednio do oczu, twarzy, całej swej irylsowej łodygi. Idac, myślała o tem, jakie to życie jest nudne — jacy to ludzie niewdzięczni — jaki to — ten pan, co w pensjonie przy stole naprzeciw siada, jest zarozumiały jak w tem Zakopanem pusto — jak jej w tym kapeluszu musi być do twarzy — i jaka szkoda, że nikt jej teraz, tak nieszczęśliwej, nie widzi. Zbliżała się właśnie do ściany Gewosntu. Podniosła oczy wilgotne... i z gardziołka jej wyrwało się zdziwienia, zachwytu pełne: — Ach! — I ciszej już, radośnie rzekła: — Prometeusz! A Prometeusz, który właśnie ziewał, przyciął zęby i stropił się niepomiernie. — Ależ... pan przykuły! — zawołała z prawdziwem współczuciem. — Nie... ja... właściwie... — jąkał Prometeusz. — To jest... łańcuchy rdza przegryzła... — Więc pan związany? Biedny... Ja pana uwolnię! — rzekła rezolutnie i szybko, nim Prometeusz się opatrzył, poczęła rozplątywać więzy. Powrozy były od deszczów stwardniałe, więc ząbkami sobie pomagała i mówiła przytem w podnieceniu: — Ale to pan musiał cierpieć strasznie!... I nikogo pan nie miał... Tak sam... w tej pustce... — Miałem... Sępa — szepnął oszołomiony Prometeusz. — I to jeszcze do tego! Ach!... Podjęła rękę jego z więzów uwolnioną i szybko pocałowała. Prometeusz wyrwał dłoń, strwożony. — Niech pan nie broni... To nie dla pana, tylko dla jego bólu... — mówiła z przejęciem szczerem. Resztę więzów Prometeusz, zawstydzony jej dobrocią, sam wolną ręką pomógł już rozplątać i wkrótce stanął, uwolniony. Ukłonił się niezgrabnie w podzięce — i poszli razem na dół doliną Strążyską. Panna Irys teraz z ciekawością rzucała nieznaczne, szparkowe wejrzenia na postępującego obok niej Prometeusza. Zauważyła, że rysy ma ładne, jeno schudł nieborak strasznie. Przytem ten ubiór niemodny... Ale to się da naprawić — pomyślała w duchu. — Zresztą wcale... wcale... — taki milczący? — Ja? — wyjąknął, strwożony. — Myślę, jaka pani dobra... Panna Irys zarumieniła się zlekka, zadowolona. — Oh, nie mówmy o tem, proszę... Niech mi pan wierzy, że dla każdego uczyniłabym tosamo. Nie mogę patrzeć na cierpienia... — Kiedy ja... właściwie... — jąkał Prometeusz i w myśli dokończył, rozumiejąc, iż glośno wyrzekł. długiej nie odróżniał już myśli od mowy. I dalej postępowali w milczeniu. Panna Irys wysilała swój umysł, iżby powiedzieć coś bardzo głębokiego, coby Prometeusza zachwyciło, ale napróżno mozolila główkę — nic nie mogła umyślić. To ja zaś niepokoiło, a wreszcie i gniewało, iż on szedł obok niej, a zdawał się czem inszem mieć głowę zajętą. — Spocznijmy chwilkę — rzekła, siadając na jednym z głazów, które walały się w piargu koło drogi. Prometeusz posłusznie usiadł obok. — Jak tu pięknie! — szepnęła po chwili, zatopiona, zda się, cała w zachwytnem zamyśleniu. — Tak — odszepnąl grzecznie Prometeusz. — Ach, jak ja kocham piękno! — mówiła glosem melodyjnym. — Nic poza tem na świecie mię nie zajmuje. A zwłaszcza góry... Ach, wiecznie chciałabym tu mieszkać! Spojrzała przymglonym wzrokiem na Prometeusza i zauważyła w jego oczach zdziwienie wdzięczne i zachwyt. Więc tembardziej zatopiła się w zadumie i, jakby przez sen zachwytny, mówiła: — Co za rozkosz tak bujać, jak orly ponad wierchami... zdaleka od gwaru ziemskiego, od ludzi... i żyć tylko wśród piękna, które nas otacza... Przez mgłę dojrzała w oczach jego już tylko zachwyt szczery. Tlumiąc zadowolenie serca, spytała tęskno: — Pan tam, mimo tych cierpień, musiał być szczęśliwy... I popatrzała mu w oczy. ,— Tak... czasem — odrzekł spłoniony Prometeusz. — To jest... śniłem o szczęściu... — Tak patrzeć z wysokości na cały świat... na ludzi... — Właściwie, to... Namyślał się, niezwykniony do słów, jak uprzystępnić swoje skromne wnętrze przed tą piękną, poetyczną duszą. — Właściwie wszystko, co... myślałem, odnosiło się do ludzi... Nie mogłem o nich zapomnieć, mimo... sępa. A może właśnie... przez niego. Przyznam się pani... chciałem się przemóc, zdusić ten ogień święty... Lecz ogień nieśmiertelny. Sain dłońmi swemi wyniosłem go z Olimpu... — Ach! słyszałam — rzekła z podziwem panna Irys. — Wiele o panu pisali... I przyznam się panu szczerze, że czasem te pochwały zdawały się mi przesadne. Ale jak pana poznałam... — Cóż ja... zaprawdę nie zasłużyłem — jąkał, wzruszony. Po chwili jął się znów spowiadać. — A drugą myślą, która mię nie opuszczała, to sęp... Z początku złorzeczyłem bogom i myślałem o nim ze strachem... później z goryczą... a potem z pewną sympatją... a nawet, przyznam się, tęskniłem za nim... — Ach, ja pana rozumiem... — szepnęła ze współczuciem. — Gdy go długo nie było widać, wzywałem go. Nie dziw — karmił się moją krwią serdeczna. Byliśmy niejako krewni. — A ta rana... Pokaż mi pan tę ranę! Odkryj się, jak przed siostrą. — Niech pani przebaczy, nie mogę teraz... może później... Milczeli oboje czas jakiś. Prometeusz, wzruszony jeszcze, począł: — Co najboleśniej rani, to właśnie jest drogiem... drogo przez ból kupionem, przez ten ogień. Sto kar niechby podobnych... skradłhym jeszcze! Miłość przemienia. — Och, miłość!... — szepnęła marzaco panna Irys. — Nieraz, gdy noce czarne przyszły i, jak daleko okiem sięgnąć — a ze sępiej swej wyżyny przebiegać mogłem obszar wielki — nigdzie światełka... Wówczas rozpalała się rana mego serca i, jak ognisko rubinowe, świeciła w pustce zmroczniałej. Czułem się latarnia zbawczą dla pielgrzymów, zawieszoną u wysokiej skały. Stał się wielce wymownym, aż panna Irys z nieukrywaną radością przerwała: — Ja czułam, że pan musi być poetą! Prawda, że zgadlam? — Niestety — odrzekł, stropiony — nie pisałem wierszy. Mogłem tylko śpiewać pieśni o swoim... sępie. — Właśnie, o sępie. Ja to gdzieś nawet czytałam. Pan jest prawdziwy poeta! — Oh, pani — bąknął zawstydzony Prometeusz. I znowu milczeli chwilę. — Jak to dziwnie los kieruje... — rozpoczęła tym razem panna Irys. — Zawsze lubiłam chodzić w tę dolinę. Jakby przeczucie jakieś mię tu wiodło. A dziś tom szła jak we śnie, jakąś siłą tajemniczą pchana... i coś mię ciągnęło w głąb... ażem spotkała pana. — To dziwne... — rzekł podobnie wzruszony Prometeusz — bo i ja... jakbym się pani spodziewał. Nieraz patrzyłem tęsknemi oczyma nadół... a widziałem cię w myślach... Pani mi już oddawna znajoma. Spuściła rzęśnie powiek i patrzyła ku ziemi na nos wysuniętego bucika, oczekując dalszych wynurzeń. Lecz Prometeusz zająknął się, jak student przy pierwszych oświadczynach, i przerwał, zakłopotany. Wtedy panna Irys, jakby nagle zbudzona z zadumy, podniosła się z westchnieniem z kamienia. — Już wieczór!... Co tam w domu powiedzą! Musi mię pan odprowadzić. Skłonił się w milczeniu — i poszli wespół otwartą doliną. — Jakiż pan małomówny! — rzekła panna Irys niejako z wyrzutem, gdy uszli spory kęs drogi, nic nie mówiąc. — Przepraszam... odwykłem od towarzystwa... zdziczałem — sprawiał się, jąkając znowu, Prometeusz. — My pana oswoimy! — szepnęła ciepło i wejrzała nań bokiem litośnie, uśmiechając się do serca swego. Właśnie wychodzili z doliny na przestrzeń rozwartą. Prometeusz zatrzymał się nagle, popatrzał z trwogą przed siebie, a potem zwrócił spojrzenie w dolinę, długie, ociągające się i jakby wyczekujące. — Co panu? — z przestrachem spytała. — Nic... mój sęp... Panna Irys żachnęła się niecierpliwie, lecz, nie okazując głosem irytacji, rzekla z przyjazną perswazją: — Niechże się pan już nim nie trapi! Dość się pana nagryzł! Kto widział tak się poddawać... I to Prometeusz!... No, nie smęcić się! — dodala cieplej i ujęła jego ramię. Niepokój gasł w jego oczach i nikło jego osępienie pod ciepłem jej słów serdecznych. Bezwolnie postępował obok wśród mroczniejącej już równiny. — Niechże mi pan da rękę... Tak tu dziko... Spełnił rozkaz posłusznie. — A więc ten sęp wciąż pana straszy... Brzydkie ptaszysko! Doprawdy, jestem zazdrosna. Ani jednej uwagi dla mnie. Cała myśl tam — przy Gewoncie... Nie, tego nie zniosę! — mówila w naiwnem zadąsaniu. — Sępa każę zastrzelić... — O! — Tak, z zazdrości, zapowiadam... A potem weżmiemy się do pana Prometeusza!... Ranę wyleczymy... smutkowi nie damy przystępu... — Zatem nowe więzy? — rzekł żartobliwie. — Jedwabne... Trudniejsze do przerwania... — O bogowie! Niezmienne są wasze wyroki... II. — Kochasz? — Kocham! — Powtórz jeszcze... — A więc: kocham! kocham! kocham!... — Mój złoty... — Iry moja... Siedzieli na ławeczce, splecionej z białych palików brzozowych — w parku. Dokoła nich i w nich jaśniało słoneczne rano. Byli od paru niedziel zaręczeni. Długo opierał się temu ojciec panny, nie chcąc mieć, jako kupiec solidny, za zięcia człowieka o zgoła niepewnej przeszłości, bez stałego miejsca zamieszkania. — Nieznane nazwisko... — Ależ tanku! Cały świat mówi o nim... — Coś słyszałem, ale... — Jakby to papie powiedzieć... On zeksproprjował ogień, na który Olimp miał monopol! — Sprawa nieczysta, znaczy się... — Ale-ż najczystsza w świecie! Nie dawał się przekonać. Dopiero, gdy panna Irys, zużywszy przy pomocy ciotek wszystkie sposoby, sposobiki, oświadczyła, że umrze, rad nierad musiał się zgodzić; nie wcześniej jednak przyzwolił na zaręczyny, aż Prometeuszowi za jego staraniem przyobiecano posadę w banku. Teraz wolno im było publicznie okazywać sobie milość, całować się, pieścić spojrzeniami, chodzić we dwój do teatrów, jak i do kwietnych od strojnych kapeluszy parków. Prometeusz nie z odpowiednią ochotą to czynił. Miał jeszcze jakieś onieśmielenie przed ludźmi, pozostałe z pustelniczego okresu, i nowo rodzącą się, w miejsce dawnej, bezkrytycznej a stanowczo zamierającej, do ludzi milości, jakąś niejasną niechęć do nich, gdy się im przyzierał zbliska. Lecz panna Irys gwałtownie pragnęła ukazywać się z nim razem na oczach ciekawości ludzkiej. — niech widzą, niech żółknieją z zazdrości przyjaciółki, że Prometeusz jest jej narzeczonym. Z niemałym bowiem trudem do tego wreszcie zdążyła. Siedzieli więc obok siebie na Ławeczce, osłonionej krzewami bzu, i obyczajem narzeczonych darzyli się uśmiechami i jasnością ócz rozszcześliwionych. — Jakiś ty śliczny! — wyszeptała w uniesieniu, spodziewając się dla siebie conajmniej podwójnych zachwytów. Lecz Prometeusz nie douczył się jeszcze podręcznika dla narzeczonych, gdzie na końcu są odpowiednie rozmówki. Posiadał dotąd w tej kwestji elementarną tylko wiedzę. Zatem milczał, uśmiechając się grzecznie w podzięce, a przytem nie zauważył, jakoby w słowach przesadzała. Istotnie, w modnem ubraniu, o zaokrąglonem już i zaróżowionem nieco obliczu, gdy, przechodząc ulicą, przezierał się w szybach, widział, że nie wyglada gorzej od pięknego z najdroższego bazaru subjekta. — Mój Promuśl... szepnęła, pieszcząc oczami jego wyładniałą głowę. Prometeuszowi niemiłe zabrzmiało w uszach to zdrobniale urobione imię. Uczuł pewien wstyd i jakoby zawinienie pewne wobec... sępa. Spoważniał i myślą przeniósł się do swoich gór. Gdzie on też teraz?... Pewnie z tęsknotą krąży ponad skałą — a skała pusta... Zmęczony kołowaniem, siada na cyplu skalnym i głodny wzrok puszcza wdół po wancie, gdzie tkwi jeszcze rdzą przegryzione ogniwo... — Gdzież tak daleko patrzysz? — zagadnęła go Irys, nachylając się przed jego oczy. Popatrzył poważnie na nią, jakby nie słyszał pytania. — Cóż tobie? — rzekła już zaniepokojona. — Patrzysz na mnie, a nie widzisz mnie. Obudź-że się! — Wydaje mi się, jakobym był zbiegiem...rzekł powoli. — Nie rozumiem cię. — Tak, tak... — Żeś się wyrwał z tych więzów?... — Czym powinien był... — Ależ rzecz prosta. Czyś nie cierpiał? Któż dobrowolnie chciałby mękę znosić? I za co? Za jakie grzechy? Masz się też jeszcze czem trapić! — Zapewne... tak... cierpiałem... lecz... — O cóż ci idzie? — Słuchaj, Iry... Chociaż — cóż mówić... — Ależ mów! proszę... — Czy ty nie będziesz mieć nic przeciwko temu... to jest... nie tak... — No mów-że! drogi... — Czy ty zrozumiesz mnie, jeżeli... — Całem sercem będę chciala... — Jeżeli czasem wrócę Gdybyś ty wiedziała, jakie:tam mialem sny!... z Gewontu... — Ależ drogi! — najchętniej! — sama pójdę z tobą... Wiesz przecie, jak ja kocham góry. Ach! Zakopane! Nienawidzę miasta. Będziemy chodzić razem w to miejsce... pamiętasz? Będziemy sobie przypominać. Będziesz mi opowiadał o swoich tam snach — i o tym... sępie. Gdybyś wiedział, jak ja go nienawidzę... — Iry! — Nienawidzę go za to, żeś tyle przez niego cierpiał... — Kiedy on mi drogim... był. — Cóż cię teraz obchodzi? Nie myśl o tem. Nie wracaj. Myślałam, żeś się już naz na zawsze pozbył tej myśli dręczącej... Że jak będziesz miał mnie... Chyba, że się nie czujesz szczęśliwym... — Iry... — Bo pocóż wracałbyś do tego, co cię żarło. — To jest rzecz... widzisz, trudno wytłomaczyć... Coś każe dawać się w ofierze... jakaś odpowiedzialność wobec trybunału, który jest jakoby wewnątrz nas — i sądzi... Nigdzie ucieczki od tych sądzących oczu... — Ucieknij, schroń się ku mnie... — Tak... gdy w twoje jasne oczy patrzę, tracę ten wzrok sądzący... Lecz wstaje znów niepokój we mnie, jakby jakoweś zawinienie... — To nerwy, wierz mi, to tylko nerwy. Zżarła cię ta męka, ten... ten... sęp! — I wiesz... Hm, spowiadam się tobie, jak duszy swej... — Twoja! — rzekła ciepło, przytulając się wdzięcznie ku niemu. — Jest jeszcze jedno, co mię niepokoi... Nie czuję już w sobie tego żaru — od ognia, który bogom wydarłem... — To ten ogień, co z Olimpu?... — Tak — miałem go w sercu... — Toż to piekło! — Piekło i raj... Wszak to ogień boski. Trwożę się, żeby nie zgasł... — Nie zgaśnie, jak ci o to chodzi... — Na pustce rozżarza się, jakoby od wiatru, a pośród ludzi przygasa, a przecie ja go dla ludzi... — Co cię ludzie obchodzą? — Teraz mniej... I to mię również niepokoi. — Ach te niepokoje wieczne?... Zabij je w sobie, zniszcz, odpędź — nie daj do serca przystępu... — Hm... — tak powinien mówić mój wróg. — No nie! Ja tak tylko... Nie myślałam wcale... Promuś! Zesmutniał i zwiesił głowę (Dlaczego znowu „Promuś“?) — Mówiłam ci przecież, że chętnie pójdę z tobą — tam i wszędzie, gdzie zechcesz. Ale jeżeli miałabym ci być kulą u nogi, wolałabym... wolałabym... — No, Iryś... cóż znowu... skądże to przypuszczenie?... Łzy? Na Boga, lry... bo zcałuję. — Ja tak góry kocham (przez ciebie), a ty mi ciągle wyrzucasz... — Nic nie wyrzucam. — Z ludźmi pozrywałam (dla ciebie) i u nikogo nie bywam... Prometeusz zdziwił się tym jej słowom, zastanowił się nieco, lecz wnet wątpienie jego się rozwiało, gdy pomyślał: „Musi tak być zaiste, skoro tak mówi. Zapewne już u nikogo nie chce odtąd (ze względu na niego) bywać“. Z wdzięcznością rzekł: — Dziękuję ci. Nie wymagam przecie, Iry, żebyś ze względu na mnie oddalała się od ludzi. Mój świat — to pustka... — A czy nie uciekalam od ludzi ku tej pustce, nim cię jeszcze znałam?... Czym nie szła ku tobie naprzeciw? — Prawda... — To też i teraz twój świat będzie moim. — Iry najdroższa! — Będę z toba włóczyć się jak mgła — po wierchach — ponad urwiska, przepaście... — Słonko moje! — Ach Tatry!... Nieraz śniłam, że chodzę z toba po tych turniach, żlebach, krzesanicach, a ty mi opowiadasz o skarbach tam zaklętych, o zbójnikach... — Kochasz ten świat bajeczny? — Niewymownie! — Pójdziemy w ten świat, Iry... — Tylko, mój drogi, mój złoty, zaraz po ślubie nie wypada. Za blisko. Po ślubie pojedziemy do Włoch. Albo nie. Do Włoch wszyscy jadą. Nawet Stacha z mężem — choć jej ojciec robi tylko w detailu. Gdzieś, gdzie rzadko kto od nas... do Szwecji! albo Norwegji! Ach fiordy! fieldyl Jak ja kocham fieldy! To musi być coś wspaniałego. Dobrze? — Wszędzie z tobą!... — Albo wiesz, gdzie? Na Krym. Tam podobno drugi Neapol... cyprysy!... Tylko, że tam znowu — blisko Kaukaz... Wszędzie te wstrętne góry... chciałam powiedzieć: te miejsca, co cię tak... wzruszają. Chociaż ty na Kaukazie nie byłeś? jak mówią... — Stare dzieje... — Prawda? Uśmiechnął się w odpowiedzi. — Drogi powiedz mi co wesołego o tym... sępie. — ? — Musiało zabawnie wyglądać, jak tak zlatytywał... i karmił się... co? Prometeusz nagle sposępniał. — Wiesz... ja go już kazałam zastrzelić. — Co?! Uniósł się. Lecz zaraz pomyślał: „Ja sam tylko mogę go zgładzić“. A ona: — Możesz mnie zabić za to. — Iry! — odrzekł już rozpogodzony — mówisz jak dziecko... — Bo ja... wszystko dla ciebie! — Znowu łzy?... Iryś? Całowal ręce jej, włosy, oczy — aż uśmiech na ustach jej zakwitnął. — O, widzisz, tak najpiękniej. Nie gniewasz się już za tego Sępa? — Nie. Lecz, proszę cię, nie mówmy o nim. — To ty nie myśl o nim — Już nie myślę. — Albo wiesz... Ale nie śmiem cię prosić... Boję się, że znowu cię urażę... Mów, moje złote, nie urazisz mię... — Kiedy... — No proszę... — Chcialam cię prosić... żebyś napisał wiersz... o tym sępie. Tak, jak to czujesz... i z dedykacją dla mnie... — Spróbuję... choć trudno będzie... — Ach, jakżem ci wdzięczna! Dziękuję ci, najdroższy. Będzie prześliczne! Już widzę. Ty sam nie możesz ocenić. Tylko wszystko tam włóż: i Tatry, i burzę, i grzmoty, i to... jak ci serce rani... rozrywa... Prometeusz z uśmiechem, wstając: — Wszystko, wszystko napiszę... spróbuję... — Będzie prześliczne! mówię ci. Mój... poeta! — Jak ty umiesz pętać... — Srogie te więzy? — Rozkoszne. — Już nie żałujesz tamtych? — Ani myśli... — Będziemy szczęśliwi! Promuś!... Będzie nam dobrze, jak nikomu z ludzi! Będziemy mieszkać w lecie na wsi — w zimie w mieście... Mieszkanie urządzimy ślicznie. Sprawimy sobie meble zakopańskie... Szli razem zwolna „alejami, Pomiędzy drzewa, cisi, sami, I padał biały kwiat lipowy“ Na ich marzące, śliczne glowy... III. A iż nikto „nie wiedział o żadnej przeszkodzie“, po zapowiedziach formalnych odbył się ślub Prometeusza z panną Irys i zwyczajem wskazane wesele. O tem wydarzeniu, które, jakkolwiek spodziewane, „wstrząsnęło“ przecież „całą Warszawa do głębi“, pisał król reporterów w najpoważniejszym z wesołych dzienników: „Już wczesnym rankiem, skoro świt zajaśniał, zgromadziły się tłumy ludzi przed kościołem wskutek ogłoszenia o mającej się odbyć uroczystości zaślubin znanej z piękności panny Irys, córki naszego znakomitego obywatela i kupca, ze znanym poetą i urzędnikiem banku... Prometeuszem. „Właśnie zaświecały się księżyce lamp elektrycznych, gdy poczęły zajeżdżać przed kościół powozy. Wysiadły z nich strojne damy, wszystek kwiat naszej stolicy, a obok nich panowie we frakach o śnieżnie białych gorsach, którzy z rycerską galanterja podtrzymywali je, gdy, jak niebianki z Olimpu, spływały po stopniach powozów na ziemię. „Tłum caly, który tak rzadko niestety ma poetyczny obraz przed oczyma, podziwiał w wiele mówiącem milczeniu ten czarujący korowód. „Nagle dreszcz przeszedł wśród tłumu. Przez białe ciągniony rumaki, ukazał się różami ubrany powóz, a w nim, jako zjawisko cudne....panna młoda. — Ona jaśniała jak jutrzenka czysta, a on zaś jak Apollo, w swej pochmurności wyższy ponad tłum śmiertelnych. — Lekko zestąpili na bruk i, otoczeni drużbami, szli do ołtarza wśród szpaleru widzów, a za nimi płynął szmer podziwu. „Po skończonym obrzędzie wracali taksamo, jeno oczy panny młodej jaśniały szczęściem, jak oświetlone brylanty, a nad czołem pana młodego unosiła się lekka chmurka, zrodzona z poważnej chwili. Organy skocznie grały. „Poczem wszyscy wsiedli do powozów i pomknęli girlandą weselnego corsa, a tłum nędzny pozostał, długo nie mogąc wyjść z zachwytu i komentując to zdarzenie na różne sposoby. „Apartamenty weselne, umyślnie na ten cel wynajęte w Grandhotelu, jaśniały rzęsistem światłem. W powodzi świateł, róż, bukietów i powabniejszych od róż pań, zatracała się rzeczywistość, a wstawał obraz bajeczny z Tysiąca i jednej nocy, elektrycznie oświetlony. Jak w czarodziejskim kinematografie, przewijali się goście weselni przez szereg jasnych sal. A jak egzotyczny kwiat między swojskiemi, wyróżniała się między pięknemi druchnami rzadką pięknością i strojem — panna młoda. „Oto idzie — nie — płynie przez salę i miłosnemi oczyma szuka oblubieńca. Niema go w ciżbie weselnej. On samotności szuka — poeta... „Czym śpiewak dla ludzi....“ Aż znajduje go w bocznym kiosku, marzącego. Oczy ich spotykają się i, szczęściem oszołomione, topią się w sobie... Gdzieś szmerzy fontanna — gdzieś słowik kwiii. „Z tego snu krótkiego budzi ich muzyka. Sale rozbrzmiewają dźwiękiem — goście kaskada wabną puszczają się w tany — światła drżą... Czar walca. — Następuje wieniec tańców, w których się dusza, jak mówi poeta, obnaża. Wszystko się cieszy, raduje i zapomina o troskach dnia, Czar działa. „O północy muzyka zamilkła, wezwano do kolacji. W złocistej sali przy stole przybranym w kwiaty zasiedli goście na miejscach, jakoby przeznaczeniem wskazanych: panowie obok pań. Wytresowani lokaje pod genjalnem okiem kierownika roznosili wabiące półmiski. Menu składało się z piętnastu dań. Wśród wykwintnych potraw i drogich pasztetów, nie brakło prawdziwych francuskich trufli, najdroższych win i południowych owoców. Wzruszenie ogarniało zebranych. Lecz prawdziwa zapanowała serdeczność, gdy wniesiono kosze szampana (pierwszej marki). Wznoszono toasty na cześć państwa mlodych i wiwatowano ochoczo. Pan mlody, wzruszony tym wylewem uczuć, odpowiedział w przydłuższej nieco, bardzo poetycznej mowie, i choć niestety zawartych w niej głębokich alluzyj pod adresem nieobecnych nie wszyscy z gości zrozumieli, jednak mowa swoja oryginalnością zrobila wielkie wrażenie. Zapanowała wylewność, właściwa tylko Słowianom — przy dźwiękach skocznej muzyki bawiono się ochoczo do białego dnia. „I ja tam między gośćmi bylem, miód i wino piłem“... (Asfer). Podobne, choć nie tak poetyczne artykuly ukazały się i w innych gazetach. Ludzie skeptyczni poczęli jednakże twierdzić, iż nie tak sielankowo — idyllicznie, jak opisywano, zakończyło się owo wesele. Coś przebąkiwano nawet o skandalu. — Poczęto pilnie wyjaśniać, co jeszcze rzecz zaciemniało. Lecz my (mrugnięcie w stronę czytelnika), którzy znamy Prometeusza z poprzednich dwóch rozdziałów, wiemy, jak się rzecz miała w istocie, i że ludzie, nieprzyzwyczajeni do gestów prometejskich, latwo mogli uważać za skandal, co było w rzeczy naturalnem. Nam już bez sprawdzań wiadomo, że same niezwyczajne przygotowania do ślubu musiały Prometeusza srodze oszołomić. W tem oszołomieniu stanął przed ołtarzem i mówił słowa przysięgi. Lecz skoro tylko od ołtarza się odwrócił — jakby czar z niego spadł... Sakrament go odmienił. Czuł, że się coś za nim zamknęło — jakaś furtka, która czyjaś dobra ręka oliwa nasmarowała, iżby pocichu się zawarła — i oto znalazł się niespodzianie (tak mu się zdało) na miłem podwórku. Patrzał w zdumieniu dookoła — i wszystko inaczej mu się przedstawiało, niż gdy wchodził. — Zdziczenie jego, niedoszczętnie widać przez zabiegi panny Irys wytępione, w tej sytuacji się ozwało. — Każdy oswojony człowiek patrzałby we drzwi domu, cieszyłby się w sercu na przyjęcie, na miłą, tem ciekawszą, iże nieznana gościnę. A on, jakby w potrzasku, szukał oczyma w płocie dziury, którąby można umknąć. A skoro widział, że niema nijakiej rady, przybrał poważną minę gościa — i z takim wyrazem szedł do kościoła. W drodze, gdy przejeżdżali przez gwarna ulicę, z hałasu ulicznego doleciały ich okrzyki roznosicieli dzienników: — Wesele Prometeusza!... Straszne utonięcie w balji!... Katastrofa!... Prometeusz zasępił się — dowcipni tłómaczyli: przypomniał sobie sępa. Panna Irys, przytulając się do jego ramienia, szeptała w rozpromienieniu: — Ach, jakam szczęśliwa! Zajechali do hotelu. Prometeusz snuł się między gośćmi, znowu dziwnemu oszołomieniu poddany. Przechodził z sali do sali, plątał się niezdecydowanie i z nieśmiałością niejaką, jakby się znalazł na czyjemś weselu i to nie bardzo proszony. — „Właściwie poco ja tu...“ — uparcie mu się nasuwało. Przezdawało mu się czasem, że jest w gościnie przymusowej... a ma gdzieś iść — gdzieś jechać — coś ważnego... Lecz trudno wymknąć się, furtka zamknięta. Czyja ręka? Czy los?... Gwałtem chciał się otrząść z tego przykrego uczucia — przyuśmiechał się bez racji do osób spotykanych — coś do kogoś przegadywał — lecz na nic, nie mógł się pozbyć tej gnębiącej zmory. I gdy tak z gościnnym na ustach uśmiechem a zaostrzonym wzrokiem snuł się po salach jasnych, zauważył, iż wszyscy goście tworzą społeczeństwo jakieś, którego on tam na swej skale, chowając ogień zrabowany, nie znał, nie przypuszczał zgoła. Znał tylko ludzkość i bogów. Jaki jest — dumał — stosunek jego do tej społeczności?... Miał uczucie niejasne: iż coś odkrył i zarazem coś stracił. Uczucie winy, dawno już w nim tkwiące, roslo aż do strachu. Szukał oczami swojej Irys, i ze zdziwieniem ujrzał, iż ona w tem społeczeństwie czuje się między swoimi... — Rrrond! — wrzasnął aranżer. W sali tańczono. Prometeusz trwożnie usunął się — przebiegał oczyma twarze — szukal krewnej istoty. Aż dojrzal w kącie malarza, którego mu dziś przedstawiono. Zbliżył się ku niemu i spytał. — Cóż tu pan robi? Malarz podniósł nań zdziwione oczy. — Jestem na pańskiem weselu. Mialem już zaszczyt... — Aha. No nic. Chodźmy gdzie... schowajmy się. I pociągnął go za sobą do pustej, odległej salki. Wybiegł i za moment wrócił z flaszkami. — Urządzimy sobie knajpę... — nalał wina do szklenic. — Pij, przyjacielu! Wychylił kielich jeden — drugi. Pragnął się wyraźnie upić. Malarz wciąż ze zdziwieniem statecznie akompanjował. — Znasz pan moja historję? — zagadnął nagle Prometeusz. — No tak... bo to już historja wlaściwie... — Znam... jakże... wiadomo powszechnie... — Co pan sądzi o tem? — Sądzę, że pan wiele musiał cierpieć... — ... — Za to bogowie odwdzięczyli się panu dniem dzisiejszym. — Zemsta bogów jest słodką... pijmy! Po chwili, czując, że coś dla wytlómaczenia się rzec potrzeba, począł: — Widzi pan... mówią: wino podsyca żar boski... A ja, przyznam się panu, mam takie dziś uczucie, jakby ten ogień we mnie zgasł... jakby go ktoś nogami zadeptał... — Skądże to dziś u pana... — Czuję próżnię... podczas kiedy tam czulem pustkę i żar. Och, tam!... — A taką piękną pieśń niedawno wyśpiewał pan o sępie... Talent pański wciąż rośnie... — Tak... „musi zginąć w życiu, co ma ożyć w pieśni“. Pij, przyjacielu!... Cichutko tu, zacisznie... — Ale cóż powiedzą goście... Irys... — Co nas to — do cholery... Pijmy! Nachodziła go szczerość warszawska. — Słuchaj, bracie... Kochałeś się w Irys... Nie zaprzeczaj. Mówiła mi o pewnym malarzu... znaczy się: o tobie... Och, czemuś ty wtenczas... Znasz dolinę Strążyską? — Nie. — Wszystko jedno. Winszowałbym dziś tobie... Obaj my, bracie, nieszczęśliwi... Wypijmy „Bruderschaft“! Piją. Prometeusz w rozczuleniu: — Widzisz (wskazuje salę), tam jest „to, co nas pożera“... A ja czułem... Pamiętaj, nie chodź do doliny Strążysk! — Cóż tam jest? — Tam... kiedyś... krążył mój sęp... — Więc nie na Kaukazie? — I ty także... przyjacielu? Bajki, mówię ci, bajki chodzą o Prometeuszu!... Wszystko jest bajka — i ty, i ja tutaj... Rozległ się dzwonek — wołania — we drzwiach stanęło paru ze służby, wzywając do kolacji. — Trzeba iść — rzekł malarz i podjął za ramię pijanawego dość Prometeusza. — Czekaj... chciałem ci pokazać... Odejdźcie, niewolnicy... precz! Rozchylił gors koszuli i rzekł z gestem odpowiednim, tajemniczo: — Widzisz tę bliznę na sercu...? Tobie tylko, przyjacielu... Chodźmy. Do stołu już zasiadano. Prometeusz zajął miejsce obok Irys i, czując na sobie badawcze spojrzenia, przybrał wyraz obojętno-ponury. Malarza usadzono przy szarym końcu. Tu trzeba uzupełnić sprawozdanie reportera; iż w czasie kolacji lekki pogwar, jak brzęczenie pszczółek nad kwiatkami, unosił się nad stołem, i że zamiast trufli podano zwyczajne grzyby, zwane po naszemu sowy, pasztetu wcale nie było, a po kolacji podano jedynie wino i piwo bawarskie (szampan pił tylko reporter, w wyobraźni). Toastów zato było bez liku, i kwartet z trzynastu głosów na częste „niech żyją!“ z akompanjamentem solowym wszystkich osób. Skoro już trzydziesty trzeci toast podniesionoa wypowiedział go mąż poważny i zacny, prezes stowarzyszenia kupieckiego, wyraźnie pijąc do sławy pana młodego, o której „wszędzie, w każdej gazecie jest, i nawet w stowarzyszeniu kupieckiem odczyt jakiś tam miał o tem“, gdy poprzednie toasty dotyczyły głównie sypialni małżeńskiej — Prometeusz, który coraz to bardziej ponuro dziękował, uśmiechnął się niezgrabnie w podzięce na ostatnie prezesa życzenie („żeby nam tak jak Sienkiewicz zajaśniał, i żeby stąd na nasz stan kupiecki spłynął honor“...), wychylił kielich, powstał i, przeczekawszy, aż się uciszyło całkiem, przybladły nieco ze wzruszenia, a czerwonawy od wina, rozpoczął: — Szanowni i zacni goście!... Serdecznie wam dziękuję za szczere wysiłki, jakieście tu podjęli, aby mi wreszcie uświadomić, jaki jest stosunek między mną, a wami? Które to pytanie trapiło mię od czasu, kiedy was poznałem. Wiem, że to nie było waszym celem, jednakowoż serdecznie wam dziękuję. — Wiwat Prometeusz! — krzyknął ktoś z gorętszych. A on, nalawszy sobie bezceremonjalnie wina do szklenicy, wypił i z trudem ciągnął dalej: — Oto teraz jasnem mi się staje... I cokolwiekbyście uczynili z dobrej czy złej woli — już mię to nie będzie gorszyć, albowiem rozumiem... Jesteście na swojem miejscu. Tylko ja tu niepotrzebnie się znalazłem. Pozwólcie — zaraz wyłuszczę... Bo nie sądźcie, że każdy, co ma postać człowieczą, jest przeto waszym bliźnim. Tak i ja błędnie sądziłem. Dlatego jestem pośród was, szanowni... — Niech żyje nam! Chór!... — PstI Cicho! — uciszano. Prometeusz popił wina i dalej rzecz prowadził: — Są rasy różne... naprzykład: ja i wy... Nie łączy nas prawie nic, a wszystko dzieli. Ja nie uznaję waszej ojczyzny — wy mojej... — O! — Proszę... jak państwo czujecie się w pustce?...Widzicie: nie rozumiemy się, choć używamy tych samych słów. Jakby wam tu jaśniej Weźmy nie ludzi, lecz psy... O psach wszystko wolno. Są więc różne rasy psów — powiedzmy: — wyżły, owczarki, kundysy... — Oryginalny sposób mówienia — szeptano. — Neufundlandczyk, a kundys... Jaka olbrzymia różnica! Tylko one łatwo się poznają — czują wzajemnie swój stosunek do siebie — czują dystans! panowie... a nam ludziom trudno się — rozeznać. — Promuś! — syknęła zgorszona Irys, trącając go łokciem. — Oto — naprzykład... ktoś woła mnie: „Filuś“, podczas, gdy ja w istocie jestem „Hektor“. Słowo wam daję: jestem Hektor! Napełnił winem kielich. — Gdzieś jest, mój przyjacielu? (Poszukał wzrokiem malarza). Zdrowie nasze! A zwracając się do zdziwionych gości: — Przepraszam, że zdrowia waszego nie piję, albowiem sami się o nie aż nadto troszczycie. Przez całe życie od kolebki ono jest staraniem waszem. Jestescie niespożyci. Byliście i będziecie. Wasza rasa nieśmiertelna, podczas gdy moja na wymarciu. Mówię więc jako moriturus... ten, co ma zginąć — wasz niewolnik. Z bogów był mój ród... — Wspaniale mówi! — Imiona ich znane wam są: służyli u was w niewoli — słynęli jako śpiewacy — układali kancony i ody na wasze uroczystości — sławili wasze ogródki... i cóż jeszcze — ginęli za was. Tych zwiecie bohaterami. A wiecie — gdybyście mnie zostawili byli tam na pustce, kto wie, czy i ja nie byłbym... bohaterem. Jak to pięknie byłoby, i dla mnie i dla was. Jak to miło wspomnieć czasem... Zapewne każdy z was ma jakieś bohaterskie wspomnienie — z czasów młodości, rozumie się. I tem wspomnieniem, jak pacierzem, każdą opowieść zaczyna. Naprzykład: „Kiedy byłem Sokołem w Radomiu...“ O — jak to pięknie brzmi i budzi szacunek u słuchaczy. Więc słuchajcie: Kiedy byłem do skały przykuty... (hejl hej! było to życie!)... wówczas czułem się gwiazdą, zawieszoną w przestrzeni. Nie dziwcie się: mówię symbolicznie. Byłem ja i czas koło mnie — i gdzieś tam morze szumiące ludzkości... Nie wiedzialem, że ludzkość — to Mniemałem, że wszędzie są same... Neufundlandczyki. Sroga pomyłka — nieprawdaż?... Jak ja was wówczas kochałem! We własnej piersi chowałem dla was ogień, wykradziony bogom... Nie wiedziałem, że wy macie już swoje kominki; i że, obaczywszy mię, przychodzącego do was z ogniem, moglibyście mię nazwać podpalaczem. U bogów zlodziej — u was podpalacz... gdzieżbym się, nieszczęsny, schronił? — O, bo wy nienawidzicie wszystkiego, co wam, sądzicie, niepotrzebne. „Strzeżcie się ognia!“ — uczycie dzieci swoje. I wy mówicie czasem symbolicznie. „Strzeżcie się ducha!“ — szepce wam wasz strach. Straszy was wszystko, co skrzydlate. Jakoż nienawidzicie mego... sępa. A zaciekawia was... zwłaszcza w owym momencie, gdy się mem sercem karmi. Pragniecie może, bym tu zademonstrował przed wami? Zawsze lubiliście teatra krwawe... Circenses! Niestety, zabiłem go: — nie dał się oswoić... Cóż tak głupio patrzycie? Mówię: zabilem go!... I cóż was jeszcze straszy? Czy może Ducha widzicie przed soba? Huzia, zabijcie go! Zdepczcie, oplwajcie, wyśmiejcie! Wszak zawsze tak czyniliście... Ziemia wasza. Bezsprzecznie wy panujecie. Króle z was i papieże... Ktoby was nie zechciał uznać — gdzie się schroni?... Przez pustki idą tramwaje wasze — w puszczach łoskocą wasze tarlaki — wladza wasza sięga aż do jaskiń. Koniec jej, jak początek — w mroku. Slawi was wszystko: zarówno burkot młynka do kawy, jak hurkot dział. Dla was też wszystko na ziemi: rośliny i zwierzęta, deszcze i pogody... Jedynie piękno nie dla was — ale o tę małą cząstkę nie stoicie. Czegóż wam brak? Mniemalem, że brak wam ognia. I ważyłem się na ten czyn... Lecz wy ognia nie pożądacie — pożądacie tylko ciepla, Zdrowie przedewszystkiem! Jakże mądrzy jesteście i... przewidujący. Dziwne, że śmierci dotąd nie usunęliście. Ta także zdrowiu szkodzi. Patrzcie — ja za was już się niepokoję — zaczynam być już waszym... śpiewakiem. Granica między nami, to jedna myśl... Zatem: Niech ginie wszystko, co was straszy — mówię wam: zabijcie ducha! — a niech się rozrasta, niech pęcznieje, niech promienieje w wieczność wasze zdrowie!... (Wzniósł kielich i wypił do dna). Gdy skończył, grzmot oklasków rozlegl się po sali. — Niech żyje! Niech żyje nam! — huknięto chórem. Prometeusz stał zdumiony, wreszcie wściekły. Nie takiego był pewny sukcesu. Gdy przycichło w sali, ozwał się wprost: — Czyż nie widzicie, że was... nienawidzę? — Brawo! Brawo! Jeszcze huczniejszy grzmot oklasków i nowe: „Niech żyje!“ Prometeuszowi teraz jakby wszystko wino wypite do głowy buchnęło, i uczuł w mózgu Jak stał, trzasnął kielichem w widoczną łysinę prezesa... Stał się skandal okropny. Wszyscy się porwali z miejsc. Panna Irys dostała spazmów — trzy ciotki zemdlaly. Wśród hałasu i krzyków oburzenia jeden chór się podniósł, stylowy, z łamaniem rąk: — Nie u-sza-no-wał ły-si-ny!... ✽ Opowiadali później goście ze zgorszeniem, iż w pijanym szale wykrzykiwał słowa bez związku: „Sępie mój! Przeniewierstwol Niechaj się mści!“ i tym podobne warjactwa, aż padł na ziemię, i odniesiony został na kanapę. Lecz skandal ów, jak wszystko zresztą, przebrzmiał wnet, ludzie zapomnieli; tem łatwiej, że Prometeusz, dzięki przymiotom swoim i stosunkom teścia, został wkrótce dyrektorem banku. Żyje solidnie, ubiera się podług mody, mieszka przyzwoicie — wprawdzie nie wśród zakopiańskich, lecz zato wiedeńskich mebli — i myśli o swoim... sępie? ach, nie... zdrowiu. Czasem tylko, gdy wina zadużo wypije, przychodzi nań wzruszenie. Wtedy bierze za rękę najszczerszego przyjaciela, prowadzi go na bok i, odchylając przed nim gors koszuli, pokazuje mu bliznę na sercu, gdzie była rana. Blizna już małoznaczna. Utył. Wkrótce tłuszcz ją zaleje.
Prometeusz w oczach ludzi był dobrym człowiekiem, troszczył się o ich dobro, pomagał im jedank dla bogów był mało zauważalny. Leksi012 Leksi012 26.09.2013
Mityczny stwórca człowieka Prometeusz to postać, która łączy w sobie pewne sprzeczności. Z jednej strony jest on altruistą, który gotów jest poświęcić się dla innych, z drugiej jednak strony łamie on zakazy i oszukuje bogów by osiągnąć swój cel. O bohaterskości Prometeusza świadczyć może kilka cech. Pośród nich z pewnością najważniejsze będzie poświęcenie dla idei, niezłomność oraz działanie dla dobra większości. Prometeusz to tytan, który odpowiedzialny był za stworzenie człowieka. Już sam akt stworzenia wymagał od niego sporej odwagi. Wykradł on ogień niebieski, który pozwolił na obdarzenie człowieka duszą. Widząc jak słaby był jego twór, tytan powtórzył swe działania i dał człowiekowi ogień. Widocznym jest, że Prometeusz gotów był do poświęceń w imię działań, w które wierzył. Kolejną z cech charakteryzujących Prometeusza jest niezłomność. Mimo przeciwieństw działał według przyjętego przez siebie schematu. Działanie to doprowadziło do okrutnej kary, jaka została mu wymierzona przez bogów. Najważniejszą z cech, które pozwalają określić tytana jako bohatera jest jednak działanie w imię dobra ludzi. Prometeusz w swoich postępowaniu kierował się dobrem ludzi, nie zaś jednostkowymi interesami. Można by powiedzieć, że podstępność i mściwość Prometeusza świadczą na niekorzyść tytana i nie pozwalają na uznanie go za bohatera. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że podstęp Prometeusza był reakcją na zesłanie na ziemię nieszczęść i trosk. Biorąc pod uwagę całość postawy Prometeusza, trud jaki włożył w swoje działania oraz karę, która go spotkała, można stwierdzić, że Prometeusz jest prawdziwym bohaterem. Altruistą, nie bojącym się konsekwencji i gotowym do poświęceń. Rozwiń więcej
Etymologia nazwy tytułu "Prometeusz". Prometeizm lub postawa prometejska to postawa etyczna, dla której ideałem moralnym jest dobrowolne podporządkowanie działań jednostki dobru większych grup społecznych lub nawet całej ludzkości. Nawiązuje do mitycznej postaci Prometeusza.
{"type":"film","id":523230,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Prometeusz-2012-523230/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Prometeusz 2012-09-12 18:56:55 myślę, że dziwny kamienny posąg głowy, jak zgadywali bohaterowie, bóstwa inżynierów może ukierunkować w znaczny sposób interpretacje filmu prometeusz które w ostatnim czasie chyba stają się nowym ulubionych zajęciem internautów. należy zatem zauważyć, że owa głowa mocno przypominała twarz ludzką albo inżyniera. warto wspomnieć tu że przed wiekami wiele prymitywnych ludów budowało podobne pomniki, jak podejrzewano ku czci bóstw ich wiary. Należy zauważyć, że że zamknięte naczynia z dziwną czarną substancją z której kreowały się te dziwne wężopodobne istoty nie znajdowały się tylko w ładowni, ale ich cześć, mała czyli najprawdopodobniej o znaczeniu symbolicznym, znajdowała się się bezpośrednio przed posągiem bóstwa. takie symboliczne ułożenie części z tych waz przed posągiem sugeruje że miało to na celu pewne kwestie religijne, tak jak w dawnych kulturach ziemskich. zatem ta dziwna czarna breja nie musiała mieć jedynie role broni lecz stanowiła pewien element ich wierzeń. pewnie interpretacji należy szukać w danych wierzeniach ziemskich do których sięgała para naukowców w filmie aby odnaleźć inżynierów. Czasami składano wrogów w ofierze jednak kultury które miały styczność z inżynierami nie znały takiej praktyki. składano raczej bogactwa, owoce, zwierzęta hodowlane w celu: 1. podziękowanie 2. by ich czcić 3. aby przebłagać bogów pewnym kataklizmie 4. o powodzenie/szczęscie (np podczas wyprawy). z pewną jedynka odpada ale z co dwoma pozostałymi opcjami? obie opcje wymagają powiązania bóstw w formą ofiary lub sprowadzonego kataklizmu. nawet ślepy powie że inżynierowie i alieni to dwa całkowicie odmienne od siebie gatunki ale bóstwa nie raz miały wygląd typowo ludzki nawet jeśli były bogami zniszczenia. opcje 2 i 3 odpadają przez pryzmat pierwszej sceny. uwierzyłbym jeśli chodziłoby o oddanie życia. samobójstwo przez wypicie płynu na początku miało zdecydowanie charakter ceremonii, możliwe że o charakterze religijnym. złożyć ku czci bóstwa życie, spoko uwierzę, ale samego narzędzia którym odebrano je, no już nie bardzo w to dam wiarę. Tak samo jeśli te stworzenia były plagą na planie inżynierów to po co utrzymywać to dalej przy życiu?Za to 4 wydaje się całkiem prawdopodobna. Oznacza, to że misja, której celem była ziemia miała ogromne znaczenie nie tylko dla tej jednej załogi inżynierów ale dla całego ich sprawa jest tak że trzymanie posągu w statku sugeruje dużą religijność ich gatunku , oprócz tego można wywnioskować że założenia misji były zgodne z ich przekonaniami religijnymi. znów mamy dwie opcje. pierwsza mamy do czynienia z cywilizacją czystego zła, co oczywiście odpada z prostych powodów, takich jak że taka cywilizacja ze względu na swój samo -destrukcyjny charakter nie byłaby w stanie osiągnąć takiego rozwoju technologicznego jak cywilizacja inżynierów, a także przy swoim wcześniejszym spotkaniu doprowadziliby te kultury ziemskie (przynajmniej które o nich wspominają) do upadku. Jeśli w związku z tym pozostaje nam opcja, że to nie jest preferująca zło religia zatem pojawia się pytanie skąd to całe zamieszanie w wrogością wobec ludzi i alienami. Naukowcy upatrywali w inżynierach stwórców ludzkiej nacji lecz czy to jest prawda? są dwie możliwości1. nie, czyli ludzie zostali odnalezieni przez inżynierów w określonym celu2. tak, czyli ludzie zostali stworzeni przez inżynierów w określonym celumoże warto zacząć od wyjaśnienia co jest tym określonym celem. mamy ludzi czyli niższe istoty o podobnym DNA, mamy wyższe istoty, a także mamy dziwną substancje. tutaj pojawia się pytanie o sens pierwszej sceny samobójstwa inżyniera. jak widać jego komórki ulegają rozbiciu ale łączą się ponownie w nowy kod genetyczny. zażywający był non stop obserwowany przez załogę pobliskiego statku, gdy zażył płyn wtedy tamci nagle odlecieli. oglądając tę scenę miałem wrażenie że nie chodzi tu o skazańca ani też istotę która oddaje życie z radością, raczej wydawało mi się że obserwuje wykonywanie przez kogoś jakiegoś smutnego obowiązku. na pewno ta scena miała miejsce przed wydarzeniami w filmie i nie mogłem pozbyć się wrażenia, że dolina w ktorej lądował prometeusz to pozostałość po dolinie rzecznej do której z wodospadu zleciał inżynier. może mam racje może nie, niemniej pewne jest że powodem dla którego inżynier zażył dawkę tego "czegoś" było stworzenie nowego kodu DNA. zatem wydaje mi się, że scena którą obserwujemy nie jest sceną powstania rodzaju ludzkiego. oba gatunki mają identyczne DNA tymczasem w tej scenę powstało nowe całkowicie inne, które posiadałyby istota o wiele wiele bardziej różniąca się do inżyniera niż np człowiek od małpy. istota działająca na zupełnie innych zasadach że inżynierowie nie tyle nienawidzili ludzi co nimi po prostu gardzili. charakter ich badań wykazywał że poszukiwali zupełnie różnej od siebie istoty. Jeśli już człowiek zostałby przez nich stworzony to po co? pytanie to też można by było zadać również przez pryzmat założenia że inżynierowie jedynie odnaleźli gatunek mający podobne dna co oni. i myślę że właśnie w tym istnieje klucz do rozwiązania zagadki. inżynierowie tworzyli nowe dna na bazie swojego. jako wyjątkowo religijna cywilizacja zamiast pracy w laboratoriach woleli o wiele bardziej ceremonialne metody, co może potwierdzać choćby sposób odpalenia ich statków (przyp. przez zagranie melodyjki na instrumencie). może ziemia była dla nich o wielkim polem badawczym na bazie której mogli wprowadzić swoje badania na o wiele wyższy poziom, jednocześnie nie ryzykując przyszłością swojej bedące przodkami obcych stanowili dla nich niemal świętość, prawdopodobnie imponowało w tych istotkach im coś czego oni nie byli w stanie posiąść czyli nieśmiertelność. jako element boski znajdował się przed posągiem ich bóstwa. A kwestia czy ludzie zostali stworzeni przez Architektów? Możliwe że tak, możliwe że nie. niemniej moim zdaniem człowiek miał proste zadanie w oczach inżynierów: Zginąć aby umożliwić narodziny istoty o wiele doskonalszej niż ludzie czy inżynierowie, stanowiąca istotę doskonałości. myślę że inżynierowie sami byli zaskoczeni właściwościami tego czarnego płynu, prawdopodobnie sami nie tworzyli go, lecz odnaleźli podczas swoich wypraw kolonizacyjnych. nie mówiąc również o tym że nie wiemy na którym etapie swoje prace skończyli inżynierowie i możliwe że drogę od czarnego płynu do istoty bliskiej formą alienowi to jedynie sam koniec długich badań inżynierów i ci odnaleźli ją w zupełnie innej postaci niż była ukazana w filmie. możliwe jest również to że alien to dzika i bezwględna wersja istoty doskonałej którą chcieli stworzyć inżynierowie i byli dopiero na początku swoich badań, i nie wiadomo na jakim etapie są. więc pani doktor lecąc ku stwórcom może spotkać stwory o wiele groźniejsze i poteżniejsze niż alien lub bardziej prymitywne od niego a co za tym idzie bardziej powiedzieć że para doktorków się myliła: to nie było zaproszenie, raczej ostrzeżenie;) gobias Zaszalałeś:) Mazurian hehe tak z nudów sobie pisałem i pisałem a teraz w sumie jest ciekawy, o ile ktoś da radę przeczytać całość, czy zgadza się ze mną:) ilear ocenił(a) ten film na: 5 gobias jak wstawisz akapity, porobisz przerwy i ladniej to zredagujesz..to chetnie przeczytam ilear nie jestem w stanie podnieść sie z łóżka a co dopiero przeredagować całości tekstu. pisze ogólnie że człowiek to tylko mysz laboratoryjna w wielkim eksperymencie o charakterze naukowo-religijnym. inżynierowie odnaleźli lub stworzyli istoty o podobnym dna, gdyż to na jego bazie mają tworzyć istotę doskonałą, czyli nieśmiertelną. alien oraz te dziwne płyny, wężopodobne istoty to prawdopodobnie tylko któryś etap badań inżynierów (utknęli na planecie lat więc sporo mogło się zmienić przez ten czas)... gobias Dlaczego nie możesz wstać z łóżka? Mazurian kac. to częste u studenta który zazwyczaj miał wrzesień pełen poprawek a teraz nagle obył się bez kampanii wrześniowej. nie mam co robić to pochlałem wczoraj troche a dziś odkrywam nowe sposoby interpretacji prometeusza. jutro (jeśli jeszcze nie dziś) też popije a "dzień po" skacowany bede czymś zajmował obolałą głowę itd. itd. np dziś przez kilkadziesiąt minut produkowałem się przy tym tekście:) gobias Pewnie czujesz się jak Inżynier obudzony z głębokiego snu - aż Cie skrzywia jak wstajesz;) Mazurian dlatego nie wstaje:D Mazurian bo sie zmeczyl pisaniem kinoman989999 Na kacu to też bym się zmęczył:) ilear ocenił(a) ten film na: 5 gobias No przynajmniej krotko stresciles :) A co do tego streszczenia jak dla mnie to troche nadinterpretacja. Wolalbym nie prorokowac co wyszlo z czego i dlaczego tak a nie inaczej sie inzynierowie zachowali. Chocby tytul i pierwsza scena sugeruja, ze zycie na planecie Ziemia bylo "niechciane" przez inzynierow, wiec to juz troszke przeczy tezie o eksperymencie. ilear (...)jak widać jego komórki ulegają rozbiciu ale łączą się ponownie w nowy kod genetyczny. zażywający był non stop obserwowany przez załogę pobliskiego statku, gdy zażył płyn wtedy tamci nagle odlecieli. oglądając tę scenę miałem wrażenie że nie chodzi tu o skazańca ani też istotę która oddaje życie z radością, raczej wydawało mi się że obserwuje wykonywanie przez kogoś jakiegoś smutnego obowiązku. na pewno ta scena miała miejsce przed wydarzeniami w filmie i nie mogłem pozbyć się wrażenia, że dolina w ktorej lądował prometeusz to pozostałość po dolinie rzecznej do której z wodospadu zleciał inżynier. może mam racje może nie, niemniej pewne jest że powodem dla którego inżynier zażył dawkę tego "czegoś" było stworzenie nowego kodu DNA. zatem wydaje mi się, że scena którą obserwujemy nie jest sceną powstania rodzaju ludzkiego. oba gatunki mają identyczne DNA tymczasem w tej scenę powstało nowe całkowicie inne, które posiadałyby istota o wiele wiele bardziej różniąca się do inżyniera niż np człowiek od małpy. istota działająca na zupełnie innych zasadach fizjologicznych (...) gobias Słowa Davida mogą streszcić twoją interpretację "Aby coś stworzyć, trzeba coś poświęcić" ilear ocenił(a) ten film na: 5 gobias No i widzisz, rownie dobrze mozna by zinterpretowac poczatek jako- statek odlatywal, ten osobnik uciekl z niego- widzi ze odlatuja, postanawia sie poswiecictak samo mozliwe jak twoja wersja:) Do tego Prometeusz - gdzies ten motyw musi byc skoro taka nazwa filmu, wiec zapewne to wlasnie ten 1 inzynier ktory ginie robi akcje w stylu "prometeusza" ilear oj nie stary zobacz dokładnie tą scenę. nie uciekł ze statku, oni raczej bacznie obserwowali co robi. odleciał dopiero gdy to zrobił. zatem czuwali nad tym czy tego dokona. wniosek... to nie był żaden uciekinier a tylko osoba która poświęciła się dla misji. może dlatego odnaleźli lub stworzyli ludzi?" i myślę że właśnie w tym istnieje klucz do rozwiązania zagadki. inżynierowie tworzyli nowe dna na bazie swojego. jako wyjątkowo religijna cywilizacja zamiast pracy w laboratoriach woleli o wiele bardziej ceremonialne metody, co może potwierdzać choćby sposób odpalenia ich statków (przyp. przez zagranie melodyjki na instrumencie). może ziemia była dla nich o wielkim polem badawczym na bazie której mogli wprowadzić swoje badania na o wiele wyższy poziom, jednocześnie nie ryzykując przyszłością swojej cywilizacji." ilear ocenił(a) ten film na: 5 gobias no wlasnie nie pamietam jak to szlo, ale jesli sie nadarzy okazja sprawdze :) ilear (...)Inna sprawa jest tak że trzymanie posągu w statku sugeruje dużą religijność ich gatunku , oprócz tego można wywnioskować że założenia misji były zgodne z ich przekonaniami religijnymi. znów mamy dwie opcje. pierwsza mamy do czynienia z cywilizacją czystego zła, co oczywiście odpada z prostych powodów, takich jak że taka cywilizacja ze względu na swój samo -destrukcyjny charakter nie byłaby w stanie osiągnąć takiego rozwoju technologicznego jak cywilizacja inżynierów, a także przy swoim wcześniejszym spotkaniu doprowadziliby te kultury ziemskie (przynajmniej które o nich wspominają) do upadku. Jeśli w związku z tym pozostaje nam opcja, że to nie jest preferująca zło religia zatem pojawia się pytanie skąd to całe zamieszanie w wrogością wobec ludzi i alienami(...) gobias przeczyszczałem całość , bo wartoponieważ ciekawie i mądrze opisane wydarzenia w filmie po proszę ciąg dalszy...to w końcu kto nas stworzył, po 1 oglądnięciu --- stwierdziłem ze inżynierowie, ty sugerujesz ze nie koniecznie ,,,wiec kto ? a może w 2 części się wyjaśni,,,? gobias a nie zauważyłeś że te hełmy na głowach konstruktorów w kształcie słonich trąb były identyczne z skamielinom znalezionym przez pasażerów "Nostromo" w filmie "Obcy- ósmy pasażer Nostromo" Atoirtap zdecydowanie tak, jednak interesujące jest że w filmie obcy szczątki były już skamieniałe. również jest dziwne że system podtrzymywania życia już nie działał. można powiedzieć że choć planeta z obcego wydaje się o wiele gorsza pod względem tamtejszych warunków klimatycznych to jednak wygląda na to że rozbity statek inżynierów na który natrafiła załoga nostromo jest starszy niż ten na który natrafiła załoga prometeusza, czytaj rozbił się wcześniej, a zatem forma obcego z trylogii "obcy" jest formą wcześniejszą niż z którą mieliśmy do czynienia w prometeuszu. choć pewnie to tylko niedopatrzenie scenarzystów to jednak gdyby jednak nie ładnie by to zryło łepetyne, co nie? gobias zgadzam się w 100% z autorem gobias człowieku, imponująca interpretacja! masz talent, powinieneś zająć się pisaniem powieści s-f, albo jakąś pracą naukową, antropologia, psychologia czy coś takiego... garconnet Naukowcy upatrywali w inżynierach stwórców ludzkiej nacji lecz czy to jest prawda? sądwie możliwości1. nie, czyli ludzie zostali odnalezieni przez inżynierów w określonym celu2. tak, czyli ludzie zostali stworzeni przez inżynierów w określonym celu Atoirtap cyt. za @gobias " jakowyjątkowo religijna cywilizacja zamiast pracy w laboratoriach woleli o wiele bardziejceremonialne metody, co może potwierdzać choćby sposób odpalenia ich statków(przyp. przez zagranie melodyjki na instrumencie)."____________________________________________________________ ________________________________________Jeżeli chodzi ci o ten flet to cię rozczaruję. Meredith Vickers zabrała na tę odległą planetę ze sobą fortepian :) Atoirtap a silniki prometeusza odpalała grając na tym fortepianie symfonie:D gobias Podbijam gobias microb ocenił(a) ten film na: 8 gobias Tylko dlaczego Elizabeth postanawia dowiedzieć się "dlaczego zmienili zdanie"? Sam reżyser w jednym z wywiadów wyjaśnia, ze pierwsza scena to moment stworzenia. Fabuła jest raczej prostsza niż się może wydawać, ale jednocześnie jest bardzo otwarta na interpretacje, co sprawia, że każda interpretacja jest dobra. Wg mnie ciekawy motyw to okoliczność, ze zniszczenia rady ludzkiej postanowiono dokonać 2000 lat wcześniej, co pokrywa się z początkiem naszej ery. Zreszta Scott w wywiadzie sam zasugerował, ze Jezus był inżynierem. Troche to nawet zabawne, ale film calkiem ok. microb Skoro pierwsza scena to moment stworzenia to skoro ci inżynierowie posiadają taką technologię że, są w stanie kilkadziesiąt tysięcy lat temu przemierzać Wszechświat i tworzyć organizmy żywe to dlaczego ten motyw wygląda tak że jakiś golas w majtasach z czarnymi oczyma wypija jakąś papkę i rozlatuje się na kawałki. Nie szło sklonować materiału genetycznego lub po prostu komórek czy tkanek i połączyć ich z tą czarną mazią? Dawać się samemu zabijać żeby w wodzie powstało jakieś gówno? Skoro jego to zabiło to nic dobrego w ten sposób nie stworzyli. Jezus miałby być "Inżynierem"? Ciekawe jak by wyglądało ukrzyżowanie 3 metrowego chłopa w dodatku łysego i z czarnymi ślepiami? microb ocenił(a) ten film na: 8 Atoirtap Nie ma sensu dopatrywać się w tym logiki. Taki był zamysł reżysera (artysty) i tyle. A to jak inni to zinterpretują to już osobny temat. Historia została pokazana w taki sposób aby każdy mógł sobie dopowiedziec co mu sie podoba. To taki trick dzięki któremu po wyjściu z kina nie zapomnisz od razu o filmie. I jestem pewny, ze przede wszystkim o to chodziło. A po liczbie postów na forum widze, ze odniosło to zamierzony skutek. microb mozliwe ze człowiek miał byc istotą dobrą, lepszą moralnie niz inzynierowie. jezus nie moglby byc jednym z nich ale mógłby być ich posłańcem. ludzie zabijają go, inżynierowie widzą że nie ma ratunku dla ludzi i postanawiaja ich zabic. ale dla mnie jeśli okaże się ze człowiek został stworzony przez inżynierów to fabuła stanie się strasznie przewidywalna i cieżko bedzie czymkolwiek zaskoczyc:( microb zresztą fajnie by było jakby wyprawa pani doktor okazała się bezcelowa. a ona uświadomiła sobie swoje zaślepienie przez wiarę. jestem religijny ale myśle ze to całkiem fajny pomysł fabularny byłby gobias Dla mnie ocena filmu jest o wiele prostsza. 0 realizmu w tym filmie, ponieważ jest to Sci-Fi i jeśli ktoś bierze go na poważnie powinien się zastanowić nad sobą. Choćby operacja Shaw...bez Inżynierowie ?? Przecież to jakiś żart, tylko amerykanie mogli takie coś wymyślić, nie wiem czy ktoś z was zauważył ale w scenie kiedy pokazywali te hologramy przy końcu gdzie David znalazł ten statek i były te planety....one był podpisane po angielsku!!! !WTF?! Dla mnie film to jedna wielka bajka i nie ma racji bytu. Ogólnie podobał mi się ze względu na efekty i pomysł i dałem mu ocenę 7/10 choć uważam że można było zrobić to lepiej. Za dużo jest nieścisłości i niejasności. Po za tym co to za twórcy "inżynierowie" którzy na podstawie filmu stwierdzam że są tylko głupią tępa papką niszczącą wszystko co im stanie na drodze. Nie wiem jak wy ale Ja uważam że "stwórca" czy jak kto woli "inżynier" powinien mieć jakiś iloraz inteligencji przewyższający jego "projekt". rajni89 o kurde serio? tego nie zauważyłem ale da sie to jakoś wyjaśnić, np że to nie hologram tylko sztucznie generowany obraz w umyśle odbiorcy. ale myślę że scenarzyści i reżyser w rzeczywistości po prostu zrobili głupi błąd:D sprawdzę to scenę nastepnym razem jak bede oglądał te film winnim ocenił(a) ten film na: 9 gobias właśnie patrzylem na tą scene i widzialem jedynie śmieszne znaczki w stylu predatora a nie żaden angielski... markin ocenił(a) ten film na: 9 winnim nie oglądałem w tym momencie ale nie chce mi się wierzyć że tam są napisy angielskie markin ocenił(a) ten film na: 9 rajni89 "Po za tym co to za twórcy "inżynierowie" którzy na podstawie filmu stwierdzam że są tylko głupią tępa papką niszczącą wszystko co im stanie na drodze."zasadniczo nie rozumiem tego zdania ale chyba chodzi ci o tę scenę kiedy to inżynier wykręca głowę androidowi i chce załatwić resztę otóż dla niego to tylko robaczki które mają zaludniać i nawozić planety w wiem skąd takie dziwne przekonanie że inżynierowie chcieli tworzyć życie w akcie wspaniałości, inżynierowie dawali życie planetom które mogły życie utrzymać i tym sposobem istoty miały utrzymywać planetę przy życiu w akcie inżynierów ci najeźdźcy byli zwykłym robactwem a on chciał powrócić na macierzystą planetę z informacją o Alienach że wykończyły załogę planety magazynu życiodajnej czarna ciecz była interaktywna wchodziła w reakcję z planetą i istniejącym środowiskiem. Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem użytkownik usunięty Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem markin ocenił(a) ten film na: 9 gobias zastanawiam się tylko kim jesteś żebym marnował czas na czytanie tego tasiemca ? Skoro nie potrafisz się zwięźle wypowiadać to znak że czytanie tego czegoś jest równoznaczne ze stratą markin ocenił(a) ten film na: 9 gobias omg wtf ta czarna substancja to induktor wchodzący w reakcję z środowiskiem w którym się aktualnie znajduje i stąd inżynier wypił tę ciecz a następnie rozpadł się na kawałki dając na Ziemi zaczątki życia podobnego do widzimy dalej na tej planecie uwolniona ciecz dała takie oto stworki które mogły się adaptować do środowiska więc w statku powstała inna ciecz to katalizator życia, życia w sensie wszelakim. Każde środowisko dawało inny efekt. Co widać kiedy android użył kropli cieczy na naukowcu a on planecie jednorożców powstał by sympatyczny jednorożećCzłowieku pozostań przy Avengersach ciężkie SF przy którym trzeba myśleć nie jest dla ogarniajcie coś albo zwyczajnie publicznie się nie wypowiadajcie. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 9 markin Jeśli ciecz jest katalizatorem życia i na różnych planetach działa inaczej to dlaczego na jednej i tej samej planecie powstał płód-kalmar, jakieś świństwo w oku Holloway'a, kosmiczne zombie, kobra i Alien z pyskiem delfina? Przecież to jedno i to samo środowisko. markin ocenił(a) ten film na: 9 oko to nie to samo środowisko co sama ziemia planety jak i nie to samo co ciało inżyniera jak i nie to samo co dłoń np. ludzka. Środowisko w sensie inżyniera znajdujący się na Ziemi i na Marsie tworzą automatycznie, to chyba oczywiste, inne nie rozumiesz słów zaopatrz się w słownik. Przeszedłeś jakąś klasę podstawówki ? użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 9 markin Po kontakcie z mazią jeden z załogantów zapładnia kochankę kalmarem a inny zamienia się w zombie o sile dziesięciu chłopa. Jedno środowisko (obca planeta). Jeden gatunek nosiciela... i dwa skrajnie różne efekty. Zresztą w filmie powiedziano, że również Inżynier ma identyczne z ludzkim DNA. Maź powinna zatem rozwijać się w jego organizmie w sposób zbliżony, a tymczasem powoduje całkowity i niemal natychmiastowy rozpad komórek. A jeśli chodzi o środowisko zewnętrzne to również jest ono podobne. Na statku Inżynierów panowały warunki zbliżone do ziemskich (co stanowiło przesłankę do pozbycia się przez załogę ochrony). Isoroku...ogarnij co ty z nim dyskutujesz?Po takim zdaniu:"Organizm inżyniera znajdujący się na Ziemi i na Marsie tworzą automatycznie, to chyba oczywiste, inne środowiska."?Możesz iść do warzywniaka...kupić cukinię i z nią będzie identyczny. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 1 Marekgdapl Ale przyznasz że jego nieporadność jest dość zabawna. Szczególnie gdy sili się na "naukowe" objaśnienie i usprawiedliwienie nielogiczności fabuły. :) użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 1 Oceniłeś ten film na 1. LoL
Odpowiedź. 11 osób uznało to za pomocne. zxc123oywnrf. Pomimo zakazu, ukradł z rydwanu Heliosa (boga słońca) kilka iskier w kawałku drewna, z pozoru wilgotnym, ale w środku suchym. Gdy Zeus się o tym dowiedział, kazał przywiązać Prometeusza do skał Kaukazu. Tam codziennie przylatuje sęp i wyjada mu wątrobę, która odrasta.
Interpretacja Mit o Prometeuszu jest jednym z tych mitów, które wyjaśniają funkcjonowanie świata. Jest to przede wszystkim mit antropogeniczny. Opowieść wyjaśnia w jaki sposób na ziemi pojawili się ludzie, kto jest ich stwórcą oraz kto podarował im podstawową wiedzę niezbędną do życia. Sam akt stworzenia człowieka – ulepienie do z gliny odsyła do Biblii, w której ten proces został podobnie przedstawiony. Mit wyjaśnia również skąd pojawiły się na ziemi nieszczęścia. Zesłanie Pandory i otwarcie jej puszki przez Epitemeusza staje się początkiem wszystkiego tego, co złe na ziemi. Prometeusz poza tym, że jest stwórcą człowieka, jest również gotów za niego cierpieć. Jego postawa pokazuje, że są wartości, którym warto się poświęcić nie patrząc na możliwe kary. Prometeusz w imię tych wartości pokazuje, że można złamać pewne zasady. Dopuszcza się kradzieży i oszukuje bogów by zapewnić ludziom możliwość przeżycia. Z jednej strony Prometeusz jest bohaterem, z drugiej strony jest on buntownikiem. Ważnym elementem mitu jest kara Prometeusza. Stwórca ludzi zostaje osamotniony i skazany na wieczne męki. Czas jego cierpień jest cykliczny. Nie ma początku ani końca, bezustannie odrastająca wątroba jest bezustannie wydziobywana przez orła krążącego wokół skały Kaukazu. Motywy W micie pojawiają się motywy niekończącej się kary, która jest spowodowana nieposłuszeństwem wobec bogów. Pojawia się także motyw nieszczęścia, puszki Pandory i cierpienia. Sam Prometeusz natomiast jest pokazany nie tylko jako stwórca ludzi, ale i przewodnik, który daje im podstawową wiedzę i umiejętności niezbędne do przeżycia. Bohaterowie: Prometeusz – Stwórca człowieka, który naucza go podstawowych umiejętności i kradnie dla niego ogień niebieski. Buntownik, któremu udaje się przechytrzyć bogów i ofiarować im gorszą część wołu. Za swoje nieposłuszeństwo skazany na wieczne cierpienie. Przykuty do skały Kaukazu nękany jest przez orła, który bezustannie wydziobuje mu wątrobę. Dzeus – Władca Olimpu, który z niepokojem patrzy na rozwój ludzkości. Chcąc uniknąć walk, które miały miejsce w przypadku starcia z gigantami, zsyła na ziemię Pandorę. Przechytrzony przez Prometeusza skazuje go na przykucie do skały Kaukazu. Epimeteusz – Brat Prometeusza, który bierze ślub z Pandorą. To on jest odpowiedzialny za otwarcie beczki pełnej nieszczęść. Pandora – stworzona przez bogów i zesłana na ziemię by ściągnąć na nią nieszczęścia. Niezwykle piękna kobieta, obdarzona pochlebczym charakterem, darem uwodzenia i umiejętnościami odpowiednimi dla kobiety. Rozwiń więcej
OBJAŚNIENIE. Wszystko co dotyczy osobiście Hezjoda, ze szczupłych jego samego o sobie wzmianek wyzbierane, przedstawiliśmy w przedmowie do naszego przekładu poematu „Roboty i dnie“. W utworze tym objawił on się nam jako poeta wprawdzie, ale więcej jeszcze jako moralista, myśliciel, filozof praktyczny, który naucza, jak należy
Bez znajomości greckich, rzymskich czy jakichkolwiek innych mitów można spokojnie wieść życie. Niemniej jednak uważam, że niekiedy znajomość ich ułatwia codzienne życie i stawia nas w lepszym świetle w oczach innych. Tak naprawdę my, jako ludzie XXI wieku nieraz mamy wiele wspólnego z tymi mitologicznymi postaciami czy o Prometeuszu, który możemy odnaleźć w mitologii greckiej, był i nadal jest źródłem zainteresowania i fascynacji dla wielu artystów, naukowców czy badaczy wszystkich późniejszych epok. Jego treść ma charakter ponadczasowy i tak naprawdę można go przypisać do wielu sytuacji z życia codziennego, ale także do wydarzeń historycznych czy nawet społecznych. Prometeusz jest uważany za ojca kultury i cywilizacji, właśnie dzięki niemu powstało życie na ziemi. Dość często jest kojarzony z wiarą, ludzką godnością i niezależnością od innych, ale także z wielkim cierpieniem i bólem w imię wyższych celów. Postawa Prometeusza jest oznaką ludzkiego buntu przeciw bogom. Pokazuje, że ludzie potrafią być aktywni, sami działać w celu poprawieniu swojej sytuacji życiowej w różnych aspektach. Prometeusz sprzeciwia się bogom i staje po stronie człowieka. Jego postawa ma inny, wyższy wymiar w porównaniu do innych mitologicznych bohaterów. Rowiński w swoim utworze pokazuje, że właśnie Prometeusz był wzorcem dla romantycznych twórców oraz to, że romantyzm był jego epokom. Autorowi prometeizm, w szczególności ten romantyczny kojarzy się przede wszystkim z poświeceniem się jednostki dla innych i wiarą, że każdy człowiek jest zdolny do poświęcenia się, silny czy też kreatywny. Według Rowińskiego romantyczny prometeizm ma wiele wspólnego z tytanizmem ze względu na to, że każda sytuacja potrzebowała tak naprawdę nowych Prometeuszy, którzy byli zdolni do podjęcia próby zmiany świata. Autor uważa również, że ten prometeizm łączy się z rewolucjonizmem, który opierał się przede wszystkim na buncie wobec zgadzam się ze stwierdzeniem, jakie stawia Cezary Rowiński w swoim tekście. Prometeizm w romantyzmie widać w szczególności w dziełach polskich twórców takich jak Adam Mickiewicz czy Juliusz Słowacki. W III części „Dziadów” Mickiewicza Konrad uważa się za jednostkę, która może stanąć na równi z Bogiem. Jego chęć poświęcenia się za ojczyznę i uratowania narodu z niewoli wybrzmiewa już pod koniec pierwszej sceny, zwanej „Więzienną”, gdzie wygłasza swoją małą improwizację. Z jego ust wybrzmiewa wtedy, że zemści się na carze czy to przy pomocy Boga, czy też bez niej. Jeszcze większą chęć pomszczenia narodu da się wyczuć w drugiej scenie dzieła zwanej „Wielką Improwizacją”, gdzie Konrad uważa się za wybitną jednostkę, która jest w stanie ponieść cierpienie za cały naród. Próbuje postawić się na równi z Bogiem, chce, żeby On dał mu, chociaż część swojej władzy po to, aby on mógł wyzwolić naród. Uważa się „za milion”, bo jest gotów poświęcić się za innych. Kiedy próbuje obrazić Boga, chcą nazwać go carem, pada. Ten upadek pokazuje jego słabość, niemoc w zbawieniu całego narodu samemu. Jego postawa pokazuje, że nie zawsze człowiek sam jeden jest w stanie uratować innych, niekiedy to cierpienie trzeba rozłożyć na wiele Słowackiego przyjmuje postawę Winkelrieda, który oddając siebie za ofiarę, jest w stanie uratować naród. W przeciwieństwie do Konrada Mickiewicza nie walczy z Bogiem. Kordian prowadzi wewnętrzną walkę ze sobą, chce wyzwolić naród poprzez morderstwo na Mikołaju I. Pomimo rozterek wewnętrznych, które go męczą, podejmuje się próby zabić cara, ale jego dość słaba psychika uniemożliwia to. Tutaj szatan próbuje podważyć wartości wyznawane przez Kordiana, jakimi była wiara w Boga. Ten utwór pokazuje nie do końca przemyślany sposób walki o wolność. Jedna osoba nie jest w stanie wyzwolić całego narodu, ponieważ jest na to najczęściej za słaba psychiczne. Mit o Prometeuszu jest przede wszystkim kojarzony z dziełami romantycznych twórców takimi jak Mickiewicz czy Słowacki. Niemniej jednak odzwierciedlenie tego mitu odnajdziemy w wielu dziełach plastycznych czy filmowych innych epok. Prometeusz jest postacią ponadczasową, ponieważ odzwierciedla wartości, zachowania, a przede wszystkim poświęceniu i dążeniu do wolności, postępu czy zmiany biegu historii.
Uzasadnij swoje stanowisko. W argumentacji odwołaj się do mitu o Prometeuszu , Księgi Hioba oraz wybranych kontekstów. (LIMIT SŁÓW 250) Mam już plan rozprawki i jest tam postawiona teza cytuje: "Prometeusz i Hiob to bohaterowie którzy pokazują nam, jaką postawę można przyjąć w cierpieniu" Mam też plan argumentów:
Mit o Prometeuszu znany jest chyba wszystkim. Sam mityczny bohater budzi pozytywne skojarzenia. Jaka jest jego historia? Jakie nawiązania obecne są w literaturze i sztuce? Co to jest prometeizm? Zobacz film: "Wysokie oceny za wszelką cenę" spis treści 1. Mit o Prometeuszu a stworzenie świata 2. Nawiązania do mitu o Prometeuszu 3. Prometeizm w romantyzmie 4. Prometeizm w "Ludziach bezdomnych" rozwiń 1. Mit o Prometeuszu a stworzenie świata Mitologia grecka wskazuje, że Prometeusz ulepił człowieka z gliny pomieszanej ze łzami. Jego duszę stworzył, dodając iskry z ognia ukradzionego z rydwanu boga Heliosa. Stworzony przez Prometeusza człowiek był jednak bardzo słaby, wątły. Dobry tytan chciał to zmienić, więc podarował ludziom ogień z Olimpu, który stanowił wyłącznie przywilej bogów. Został za to ukarany przez Zeusa. Największy z bogów uważał ponadto, że Prometeusz z niego zakpił. Prometeusz podzielił zabitego byka na dwie części. W jednej umieścił mięso owinięte skórą, w drugiej – kości, które przykrył tłuszczem. Położył je przed Zeusem, by ten wybrał dla siebie ofiarę. Skusił go tłuszcz, więc wybrał tę część byka. Kiedy znalazł w niej kości, był wściekły do tego stopnia, że postanowił się zemścić. Ludziom wysłał Pandorę, a razem z nią wszystkie możliwe nieszczęścia. Z kolei Prometeusza kazał przykuć do skały na najwyższym szczycie Kaukazu. Każdego dnia przylatywał do niego orzeł i wyszarpywał tytanowi wątrobę. Przeczytaj również: 2. Nawiązania do mitu o Prometeuszu Do mitu o Prometeuszu nawiązywało wielu pisarzy i poetów różnych epok. W antyku tytułowym bohaterem swojej tragedii Prometeusza uczynił Ajschylos. Motyw ten pojawia się w utworze "Prometeusz" J. W. Goethe. Autor dramatu „Cierpienia młodego Wertera”, wyraził swoje uznanie dla tytana. Według romantycznego poety był on rzecznikiem ludzi. Do mitu o Prometeuszu nawiązywali również: Jan Kasprowicz "Święty Boże" (bunt prometejski) Andre Gide „Prometeusz źle skowany” Leopold Staff „Prometeusz” Kazimierz Przerwa-Tetmajer „Prometeusz” Albert Camus „Dżuma” Zbigniew Herbert „Stary Prometeusz” 3. Prometeizm w romantyzmie W romantyzmie poeci bardzo chętnie nawiązywali do mitu o Prometeuszu. To pozwalało im wyrazić odwieczną niezgodę na ułomność świata oraz bezsilność człowieka wobec boskich wyroków. Prometeizm w "Dziadach" Adama Mickiewicza ujawnia się w Wielkiej Improwizacji. Konrad wspomina los cierpiącej Polski. Mówi o niesprawiedliwości. Uważa, że tylko on jest w stanie pomóc Polakom. Postępuje podobnie jak Prometeusz. Działa samotnie, w aurze buntu. Dla dobra ludzi występuje przeciw Bogu, za co zostaje ukarany - o jego duszę kłócą się diabły, a w jego ciało wstępuje zły duch, od którego wyzwolą go egzorcyzmy Księdza Piotra. Do mitu o Prometeuszu nawiązuje również Juliusz Słowacki w "Kordianie". Tytułowy bohater nie występuje jednak przeciw Bogu, a przeciwko carowi (ucieleśnieniu zła). Działa w pojedynkę, poświęca się dla innych. 4. Prometeizm w "Ludziach bezdomnych" Do mitu o Prometeuszu nawiązał również Stefan Żeromski. Doktor Tomasz Judym, bohater "Ludzi bezdomnych", ma cechy mitycznego tytana. Czuje się odpowiedzialny za ludzi. Poświęca dla nich wszystko, łącznie z miłością. Walczy samotnie o to, by poprawić sytuację zdrowotną i ekonomiczną mieszkańców Cisów. polecamy
Panteon japońskich bogów . Podstawą mitów tego azjatyckiego kraju jest szintoizm - "ścieżka bogów", która pojawiła się w starożytności i po prostu niemożliwe jest ustalenie dokładnej daty. Mitologia Japonii jest osobliwa i wyjątkowa. Ludzie wielbili różne duchowe byty natury, miejsca, a nawet obiekty nieożywione.
Prometeusz – w mitologii greckiej jeden z tytanów. Uchodził za syna tytana Japeta i okeanidy Klimene (lub okeanidy Azji). Był bratem Atlasa, Epimeteusza i Menojtiosa, a także ojcem Deukaliona. Stworzenie człowieka Według mitów greckich Prometeusz ulepił człowieka z gliny pomieszanej ze łzami. Duszę zaś dał mu z boskiego ognia, którego parę iskier ukradł z rydwanu boga Heliosa. Człowiek Prometeusza był o wiele słabszy od tytanów, był trzy razy niższy, jego ciało ledwo się trzymało na wątłych nogach, a kruche kości pękały pod choćby najmniejszym ciężarem. Jedynie jego postać różniąca się od innych zwierząt, była niczym żywy obraz bogów. Widząc to, Prometeusz przemycił ogień dla ludzi w kawałku drewna, z pozoru wilgotnym, ale w środku suchym. Tytan uczynił to, mimo iż wiedział, że było to wbrew woli Zeusa, który uważał ogień za przywilej bogów. Potem Prometeusz nauczył ludzi przetapiać metale, gotować jedzenie, uprawiać rolę, kuć zbroje, budować domy, czytać, pisać i ujarzmiać siły przyrody. Zeusowi nie podobał się człowiek. Ciągle jeszcze mając w pamięci ostatnią walkę z gigantami, obawiał się wszystkiego, co pochodzi z ziemi. Władca bogów kazał więc przywiązać Prometeusza do skał Kaukazu. Inna tradycja podawała, że Prometeusza przytwierdzono do pala, co też nadmienia Lukian, a ukazuje grecka waza zamieszczona obok[1]. Codziennie o wschodzie Słońca przylatywał tam sęp, lub według innej wersji, orzeł Ethon (potomek potworów Tyfona i Echidny) i wyjadał Prometeuszowi wątrobę, która odrastała przez resztę dnia i w nocy. Męka Prometeusza miała trwać 30 tys. lat, jednak skończyła się po około trzydziestu latach, gdy Herakles zabił ptaka strzałą z łuku. Prometeusz, chcąc odegrać się na Zeusie, podczas narady bogów, na której miano postanowić raz na zawsze co w ofierze mają ludzie składać władcy bogów, ukrył najlepsze mięso ofiarne pod lichą skórą zwierzęcia, natomiast kości – pod tłuszcz. Dał to Zeusowi do wyboru jako ofiarę, która będzie mu zawsze składana w przyszłości. Bóg wybrał tłuszcz myśląc, ze pod nim znajduje się najdelikatniejsze mięso, ale szybko zorientował się, że dokonał złego wyboru. Zemsta Zeusa polegała na przekazaniu ludziom wszystkiego, co najgorsze. Z pomocą bogów na Olimpie stworzył on najpiękniejszą kobietę, Pandorę, która miała uwieść brata Prometeusza – Epimeteusza. Zeus wysyłając Pandorę na ziemię wręczył jej puszkę, której pod żadnym pozorem miała nie otwierać. Plan zakochania się Epimeteusza w Pandorze powiódł się doskonale: jeszcze tego samego dnia, którego pojawiła się Pandora, została żoną niezbyt rozumnego Epimeteusza. Gdy się pobrali, Pandorę codziennie coraz bardziej kusiło, by otworzyć puszkę, aż w końcu pewnego dnia, gdy jej męża nie było w domu otworzyła tajemniczą puszkę. Wtedy w jednej chwili po świecie rozniosły się wszystkie plagi, jakie człowiek mógłby sobie wyobrazić: złe wiatry, smutki, troski, choroby, łzy, cierpienia, i inne straszliwe dzieci Erebu (Ciemności) i Nyks (Nocy). Na Ziemi znów zapanował klimat jak podczas tytanomachii. Ciągle szalały wiatry i padał deszcz, aż w końcu wody napadało tyle, że zatopiła cały świat: nastał całkowity mrok, a klimat taki trwał dziewięć dni i dziewięć nocy. Z potopu ocalał z ludzi tylko Deukalion, ze swoją żoną Pyrrą, która była córką Pandory, gdyż byli najuczciwszymi z ludzi. Gdy woda opadła nie było żywej duszy na Ziemi: wszyscy zginęli podczas powodzi. Wyratowała ich dopiero litościwa Gaja (Matka-Ziemia) i powiedziała im, żeby rozrzucali za siebie kamienie. Tak też zrobili i z kamieni wyrzuconych przez Pyrrę wyrastały kobiety, a Deukaliona mężczyźni. Wkrótce Pyrra urodziła dzieci, od których pochodzi większość rodów królewskich, a Deukalion wybudował pierwszą świątynię ku czci bogów. Po tych zdarzeniach nastała dla ludzi era herosów: okres, o którym opowiadają mity, czas wielkich wojowników i wypraw wojennych. Prometeusz u różnych pisarzy Motyw mitu o Prometeuszu był podejmowany już we wczesnym antyku. Znajdujemy go w tragedii Ajschylosa pt.: Prometeusz skowany (Prometeusz w okowach). W II wieku n. e. motyw podjęty został przez Lukiana w dialogu pt.:Prometeusz albo Kaukaz, a także w innych dziełach – O ofiarach, Zeus wzięty na spytki, Bogowie miłości. W swych pismach odnosi się do mitu także Cyceron, Pauzaniasz, Arrian i Flawiusz Filostrat. Następnie do Prometeusza sięga pisarz chrześcijański, Tertulian, utożsamiając go z samym Bogiem, Stwórcą człowieka[2]. Pod wpływem dialogów Lukiana, swój własny dialog pisze Maria Konopnicka (Prometeusz i Syzyf), łącząc Prometeusza z Syzyfem, jako ukazanie konfliktu klasowego pomiędzy elitą intelektualną a klasą proletariatu robotniczego. Mitologia Grecka Bogowie Olimpijscy Afrodyta | Apollo | Ares | Artemida | Atena | Demeter | Dionizos Hades | Hefajstos | Hera | Hermes | Hestia | Posejdon | Zeus Pomniejsi Bogowie Amfitryta | Ariadna | Asklepios | Boreasz | Charyty | Chronos | Dejmos | Ejlejtyja | Enyo | Eol | Eris | Eros | Erynie Eter | Euros | Fobos | Hebe | Hekate | Hory | Hymen | Hypnos | Iris | Kymopoleja | Leukotea | Metis | Morfeusz Muzy | Nemezis | Nike | Notos | Pan | Persefona | Plutos | Psyche | Styks | Tanatos | Tryton | Tyche | Zefir Tytani Asteria | Astrajos | Atlas | Eos | Epimeteusz | Fojbe | Helios | Hyperion | Japet | Klimene | Kojos | Krios | Kronos | Lalentos | Leto | Menojtios | Mnemosyne | Okeanidy | Okeanos | Pallas | Perses | Prometeusz | Rea | Selene | Temida | Tethys | Theja Protegonoi Ananke | Chronos | Ereb | Eter | Fanes | Gaja | Hemera | Hydros | Natura | Nesoi | Nyks | Ourea | Pontos | Talassa | Tartaros | Thesis | Uranos
Prometeuszu! My potężni bogowie, winimy ciebie za pomoc gatunkowi ludzkiemu, oraz kradzież naszego cennego ognia.Poświęciłeś go do pomocy, dla tak nędznych istot jak ludzie. Poprzez kradzież Dopuściłeś się haniebnego czynu i musisz zostać za niego ukarany.To niedopuszczalne również, abyś robił coś wbrew naszej woli, a my nie
Mity starożytnej Grecji propozycja quizu Quiz może być wykorzystany w klasach piątych szkoły podstawowej i pierwszych gimnazjum, w całości lub fragmentarycznie. Cele główne: - kształcenie umiejętności wykorzystania wiedzy w praktyce, - uzyskanie informacji zwrotnej dotyczącej przyswojenia wiedzy, - samoocena uczniów Cele szczegółowe: - wyrabianie umiejętności aktywnego odbioru słuchanego tekstu, - rozwijanie umiejętności czytania ze zrozumieniem i kojarzenia faktów - kształcenie umiejętności pokonania stresu - wyrabianie umiejętności współpracy w grupie i zdrowej rywalizacji Quiz został opracowany na podstawie "Mitologii" Jana Parandowskiego, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1979r. 1 PUNKT 1. Podaj imiona pierwszej królewskiej pary bogów, która wyłoniła się z chaosu. (Uranos, Gaja) 2. Co oznaczają imiona pierwszej pary bogów - Uranosa i Gai? (Niebo, Ziemia) 3. Jak nazywali się potomkowie Gai i Uranosa? Byli nimi Kronos i Prometeusz. (Tytani) 4. Jak miał na imię tytan, który pozbawił władzy swego ojca Uranosa? (Kronos) 5. Jak nazywały się 3 straszliwe siostry - boginie zemsty, które narodziły się z krwi Uranosa? (Erynie) 6. Jak miała na imię tytanka, żona Kronosa? (Rea /Reja) 7. Jak mieli na imię rodzice Zeusa, Posejdona, Hadesa, Hery, Hestii, Demeter? (Kronos, Rea /Reja) 8. Co połknął Kronos zamiast swego syna Zeusa po jego narodzinach? (kamień) 9. Czyim mlekiem był karmiony Zeus po swoich narodzinach? (koza Amaltea /Amalteja) 10. Jak nazywała się cudowna tarcza (lub puklerz) Zeusa wykonana ze skóry jego karmicielki - kozy Amaltei? (Egida) 11. Co było królestwem Zeusa? (cały świat) 12. Na jakim instrumencie grał Apollo? (lira, cytra) 13. Jak nazywała się najstraszliwsza część Hadesu, miejsce kaźni dla zbrodniarzy? (Tartar) 14. Jak miał na imię król, który uwięził bożka śmierci Tanatosa? (Syzyf) 15. Co wtaczał na górę król Syzyf w Hadesie? (głaz, kamień, skała) 16. Jak nazywały się opiekunki sztuk, córki Zeusa i Mnemosyne? Było ich 9. (Muzy) 17. Z narodzinami, którego bohatera wiąże się powstanie Drogi Mlecznej? (Herakles) 18. Czym był labirynt zbudowany przez Dedala (do czego służył)? (pałac, zamknięcia Minotaura) 19. Co było królestwem Posejdona? (morze) 20. Jak miała na imię muza historii? (Klio) 21. Co było atrybutem (symbolem) muzy historii Klio? (zwój pergaminu) 22. Z czego młody Herakles zrobił sobie okrycie z hełmem? (skóra lwa) 23. Z czego Dedal wykonał skrzydła? (pióra i wosk) 24. Co było królestwem Hadesa? (podziemia /świat zmarłych /piekło) 25. Który z bohaterów - herosów wpadł w szał i zabił żonę oraz trójkę swoich dzieci? (Herakles) 26. Nie posłuchał rad ojca i spadł do morza lub na wyspę, którą nazwano jego imieniem. (Ikar) 27. Według jednego z mitów twórcą człowieka był bóg - tytan. Jak miał na imię? (Prometeusz) 28. Jak miała na imię siostra Apollina, bogini lasów i łowów? (Artemida/Artemis) 29. Jakie owoce rodziło drzewo Hery pilnowane przez Hesperydy? Owoce te miał zdobyć Herakles. (złote jabłka) 30. Wraz ze swoją matką Danae został zamknięty w skrzyni przez jej ojca. (Perseusz) 31. Kto nauczył ludzi posługiwać się ogniem? (Prometeusz) 32. Co ukradł tuż po swoich narodzinach mały Hermes? (stado wołów /bydła) 33. Jaka część ubioru była przyczyną śmierci Heraklesa? (koszula) 34. Ile oczu i zębów miały 3 starki (graje), które wskazały Perseuszowi drogę do Meduzy? (1 oko i 1 ząb) 35. Jak miała na imię kobieta stworzona przez Hefajstosa na polecenie Zeusa? Została ona wysłana na ziemię by przynieść ludziom wszelkie nieszczęścia. (Pandora) 36. Co to był kaduceusz? (magiczna laska Hermesa) 37. Który z bohaterów musiał wydobyć spod skały miecz i sandały? (Tezeusz) 38. Co zamiast włosów miały Gorgony? (węże) 39. Gdzie został przykuty do skały Prometeusz (w jakich górach)? (Kaukaz) 40. Z jakiej negatywnej cechy zasłynął Hermes? (kradł) 41. Kogo zabił Tezeusz w labiryncie na Krecie? (Minotaura) 42. Czym charakterystycznym i niezwykłym wyróżniał się Pegaz? (skrzydła) 43. Co było pokarmem greckich bogów? (ambrozja) 44. Który z bogów mieszkał na wyspie Lemnos lub we wnętrzu wulkanu Etna? (Hefajstos) 45. Król Koryntu zapraszany na uczty bogów, skazany później przez Zeusa na niekończącą się pracę? (Syzyf) 46. Kto dał Tezeuszowi kłębek nici przed wejściem do labiryntu? (Ariadna) 47. Co pili greccy bogowie? (nektar) 48. Czym Posejdon wzburzał i uspakajał morze? (trójząb) 49. Co stało się z Egeuszem - ojcem Tezeusza, gdy ten wracał do Aten z Krety po zabiciu Minotaura? (rzucił się do morza) 50. Które miasto grecki obrało Tezeusza za swojego patrona? (Ateny) 2 PUNKTY 1. Jak doszło do powtórnych "narodzin" rodzeństwa Zeusa? 2. Jak powstał człowiek? 3. Dlaczego Prometeusza nazywa się dobroczyńcą ludzkości? 4. Jak narodziła się Atena? 5. W jakich okolicznościach zginął Herakles? 6. Jak postąpił król Akrizjos wobec swojej żony Danae i jej syna Perseusza? Dlaczego tak postąpił? 7. Jak udało się Syzyfowi wrócić po swojej śmierci z Tartaru na ziemię? 8. Na czym polegał podstęp Prometeusza ze składaniem ofiary bogom? 9. W jaki sposób król Ajgeusz /Egeusz potraktował swoją żonę i syna Tezeusza i jak go później rozpoznał? 10. Dlaczego Perseusz wyruszył po głowę Meduzy? 11. Jak ostatecznie został ukarany Syzyf? 12. Czym wsławił się Herakles będąc jeszcze niemowlęciem w kołysce? 13. Dlaczego Tezeusz wyruszył na wyspę Kretę? 14. W jaki sposób Perseusz odnalazł drogę do Gorgon? 15. Dlaczego Dedal przybył na wyspę Kretę? 16. Ile prac musiał wykonać Herakles, żeby odpokutować swoje zbrodnie? 17. Jak Zeus ukarał ludzi za kradzież i używanie ognia? 18. Jak Tezeuszowi udało się zabić Minotaura i wyjść z labiryntu? 19. Jak wyglądały Gorgony? Jak Perseusz zabił jedną z nich - Meduzę? 20. Na czym polegał wymyślony przez Dedala sposób ucieczki z Krety? 21. W jaki sposób Zeus zemścił się ostatecznie na Prometeuszu? 22. Na czym polegała kara, którą Herakles musiał odbyć u królowej Omfali? 23. Na czym polegała tragedia wiążąca się z radosnym powrotem Tezeusza z Krety do Aten? 24. Jak doszło do tego, że król Koryntu uwięził Tanatosa? 25. Jak zginął Ikar? Opis bohaterów (ustnie lub pisemnie) 1. "Kiedy wiec Danae powiła syna, (?), w obawie o swoje życie [król Argos-Akrizjos] zamknął ich oboje w skrzyni, którą rzucił do morza. (...) (?) siedział cicho, bo był biedny i nie miał nic do ofiarowania. Kiedy więc przyszła kolej na niego, wstał i obiecał Polidektesowi głowę Meduzy jako ślubny prezent. (...) (?) stanął tyłem do śpiących i patrząc w miedzianą tarczę, w której odbijała się postać Meduzy, uciął jej głowę, schował do torby i odleciał." (Perseusz) 2. "Rozrósł się okrutnie. Gdy był głodny, mógł zjeść całego wołu. Puchar do wina miał tak ogromny, że go dwóch ludzi nieść musiało. Mając lat osiemnaście zabił lwa i z jego skóry zrobił okrycie. Lwi łeb nosił na głowie niby hełm. Bogowie go polubili. Hermes dał mu miecz, Apollo strzały, Hefajstos kołczan pięknej roboty, Atena pancerz. (?) wyrwał sobie w lesie drzewo oliwne z korzeniami i sporządził sobie potężną maczugę, z którą się nigdy nie rozstawał." (Herakles) 3. "(?) jest jedną z najwznioślejszych postaci w mitologii - bóg, który cierpiał przez miłość dla ludzi. Zanim do nich przemówił, byli jak ślepcy i brodzili w mroku, (...). Dał im naukę o liczbach, najprzedniejszą wiedzę i objawił kunszt pisma, ten skarbiec pamięci, źródło poezji. Oswoił zwierzęta, konie zaprzągł do wozu i na słone morze spuścił płóciennoskrzydłe statki. Dał chorym lekarstwa kojące i wynalazł zioła, które ból usuwają. (...) (?) w człowieku rozbudził ducha i dał mu moc panowania nad światem." (Prometeusz) 4. "Król (?) był ulubieńcem bogów. Dzeus zapraszał go uczty olimpijskie. Pomimo lat był wciąż rześki i silny, albowiem nektarem i ambrozją odświeżał swoje ziemskie ciało. Lecz miał jedną wadę: lubił plotki. Ilekroć wracał z Olimpu, zawsze coś niecoś przebąknął o tym, co się tam mówiło. (...) Raz jednak wygadał się (?) przed ludźmi z jakiegoś sekretu Dzeusa. Rzecz była naprawdę poufna i władca bogów miał z tego powodu przykrości. Rozgniewał się i posłał plotkarzowi bożka śmierci, Tanatosa, aby go sprzątnął ze świata. Lecz ten go uwięził." (Syzyf) 5. "Ojciec jego Ajgeus (Egeusz) zawojował Attykę orężnie. Matką jego była Ajtra, królewna z Trojzeny. Ajgeus porzucił ją, lecz zanim się rozstali, pokazał jej miecz i sandały, które ukrył pod ogromnym głazem i powiedział, że ich syn dorośnie, niech mu każe dźwignąć ów kamień i zabrać leżące tam rzeczy. (...) Nadszedł wreszcie czas, kiedy matka zaprowadziła go do owego kamienia. Młodzieniec z łatwością głaz odwalił, zabrał miecz i sandały i ruszył do Aten (...)" (Tezeusz) 6. "Zdumienie ogarnęło ludzi na widok czarodzieja, który ptakom wydarł tajemnicę lotu i pokonał powietrze, dotychczas niedostępne dla mieszkańców ziemi. Minęli wkrótce wyspę Samos, Paros, i Delos. (?), uniesiony zachwytem nad potęgą wynalazku zapomniał o przestrogach ojca i coraz wyżej wzbijał się w błękitne przestworza. I wówczas stało się (...) pod wpływem żaru słonecznego wosk stopniał i pióra, jedno po drugim zaczęły odpadać. (?) jak gromem rażony runął z wysokości na ziemię i zabił się na miejscu." (Ikar) 7. "Koszula zabarwiła się pięknym szkarłatem i (?) ubrał się w nią, gdy szedł składać ofiarę Dzeusowi. Centaur się zemścił, zemścił się straszliwie. Jego krew była okrutnym jadem, który przesiąkł w ciało, wżarł się w nie i zaczął je trawić ogniem szalonego bólu. (?) krzyczał i darł z siebie szaty, aż strzępy odpadały z kawałkami mięsa. Płakał. Ten olbrzym, który nie ugiął się pod najgroźniejszymi niebezpieczeństwami, który gniótł potworne cielska smoków i z bogami mógł walczyć zwycięsko - załamał się pod ciężarem niezmiernych katuszy, jakie sprowadziła słaba, kochająca niewiasta." (Herakles) 8. "(?) odprzągł od stojącego obok wozu parę wołów, wziął je mocno w obie garście i cisnął w powietrze wyżej, niźli dach świątyni. Zaraz rozeszła się po mieście wiadomość, że zjawił się jakiś młodzieniec nadludzkiej siły. W Atenach wówczas niedobrze się działo. (...) Wielka więc była radość [króla Ajgeusa], gdy po mieczu i sandałach poznał w nim własnego syna." (Tezeusz) 9. "Inne podania głosiły, że człowiek jest tworem jednego z tytanów - (?), który ulepił go z gliny pomieszanej z łzami. Duszę zaś dał mu z ognia niebieskiego, którego parę iskier ukradł z rydwanu słońca. (...) Człowiek (?) był słaby i nagi. (...) Widząc to (?) zakradł się do wielkiego spichlerza ognia niebieskiego i przyniósł na ziemie pierwsze zarzewie. Mądry tytan uczył ludzi umiejętności używania ognia, sztuk i rzemiosł." (Prometeusz) 10. "Był on mistrzem we wszystkich sztukach. Miasta zamawiały u niego posągi bogów i bohaterów i ludzie zjeżdżali się z daleka, na uroczyste święta, aby podziwiać kunszt tego artysty, o którym mówiono, że umie w drzewo lub kamień tchnąć duszę żywą, tak iż ma się wrażenie, jakby postacie jego ruszały się, chodziły, patrzyły. W niektórych świątyniach kapłani przywiązywali jego statuy łańcuchami w obawie, żeby nie uciekły." Był Ateńczykiem. Prowadził budowę labiryntu na Krecie (skąd musiał później uciekać ze swoim synem) (Dedal) Opis bogów (pisemnie lub ustnie) 1. "... najpracowitszy z bogów. Rzadko tylko spotyka się go na przyjęciach u Dzeusa i wszyscy przywykli w nim widzieć samotnika. On jednak nie jest samotny. (...) pośród wiernych cyklopów, boski mechanik dniem i nocą pracuje, jak gdyby spoczynek był mu niepotrzebny i jakby tylko w rozgwarze twardej roboty czuł się dobrze. Kuje pioruny dla Dzeusa, naprawia rydwan Słońca; komu potrzebna tarcza, komu miecz, komu piękny pancerz ze złota - ten idzie do (?) i wie, że mu kulawy kowal nie odmówi." (Hefajstos) 2. "... był synem Dzeusa i Hery. Jako dziecko nie objawiał żadnych zdolności, więc oddano go na wychowanie jednemu z tytanów. Mistrz sam nic nie umiał i zaprawiał ucznia jedynie do ćwiczeń fizycznych. Wyrobił mu silne muskuły i wpoił przekonanie, że najpiękniejszym zajęciem jest wojna. (?) zamówił u Hefajstosa cały arsenał mieczów, tarcz, włóczni i zszedł na ziemie. (...) Dopiero (?) nauczył ich (ludzi) bezinteresownego bohaterstwa i stali się oni okrutni." (Ares) 3. "(...) W istocie jednak mało się dzieje wedle jej woli. Dzeus ulega jej często, ale nie zawsze, raczej aby uniknąć kłótni, do której (?) jest skora. (...) Była bardzo wrażliwa na wszystko, co mówiono o jej urodzie. Nie znosiła żadnych porównań, w mniemaniu, że królowa nieba powinna być najpiękniejsza na świecie. Poeci, chcąc się jej przypodobać, chwalili olśniewającą białość ramion i wielki, ciemnobłękitne oczy, które przyrównywali do oczu młodej jałówki." (Hera) 4. "(?) był najpiękniejszym z bogów. Wysoki, smukły, jasnowłosy, zachował dar wiecznej młodości i boskie przejrzyste oczy, które widziały daleko w głąb czasu i przestrzeni. Był bogiem wyroczni i wróżb, a odblask jego urody odgadywano w złotym obliczu słońca, którego był panem. Jako ten, co daje jasnowidzenie, był (?) patronem wieszczów, śpiewaków i poetów, (...). Sam grał mistrzowsko na cytrze." (Apollo) 5. "Wszyscy bogowie lubili (?), choć niejednemu wypłatał takiego figla, jak Apollinowi (...). Miał w sobie tyle młodości i świeżego wdzięku, że Olimp bez niego wydawał się ponury i pusty. Dzeus więc odwołał go z wygnania i mianował swoim ambasadorem, posłem i gońcem. Wybór był doskonały, albowiem szybkonogi bożek w mig spełniał wszelkie rozkazy (...). Powoli inni bogowie i boginie zaczęli korzystać z jego usług i (?) musiał sobie sprawić małe skrzydełka u nóg, (...)" (Hermes) 6. "Była to surowa i niedostępna dziewica, postawy olbrzymiej, wielkiej siły i niezłomnego hartu. Nigdy nie myślała ani o miłości, ani o małżeństwie. Nie miała po prostu na to czasu. Zajmowało ją wszystko. Wynalazła mnóstwo pożytecznych rzeczy, a uczeni i filozofowie widzieli w niej swoją patronkę. Potępiali jedynie jej zamiłowanie do wojny. Lecz (?) zbroję nosiła tylko po to, żeby bronić słusznej sprawy i miast napadniętych zdradziecko." (Atena) 7. "On zsyła deszcz, on ziemię okrywa w gronostaje śniegu. Wśród gromów i burzy objawia się potęga władcy, huraganem podnosi ołowiane fale morza, rozmiata piasek ziemskich dróg i otwierając upusty niebieskich wód, na szczytach gór zapala ognie grzywiaste. Dzień i noc na dnie dymiących wulkanów cyklopi kują pioruny dla (?). (...) Zmienny jak niebo, nad którym panuje, co chwila daje poznać inne oblicze." (Zeus) 8. "Gdy wiatry nieopatrznie wzburzają fale, zjawia się (?) i jednym spojrzeniem ciemnych oczu uśmierza bałwany, a burze niesforne precz rozpędza (...). Przed jego gniewem drży ziemia, morze i człowiek rzucony w lichej łupinie na wodne obszary, a on pamięta o malutkim ptaszku, zimorodku. (...) Przedstawiano (?) jako silnego starca o szerokich barkach. Z rysów twarzy podobny do Dzeusa, miał ten sam majestat w oczach, lecz bardziej groźny. Włosy i broda wyglądają, jakby wiecznie były wilgotne i pełne muszli." (Posejdon) 9. "(?) nie miała ani ojca, ani matki. Mimo to nie uważała się za biedną sierotę. (...) wyłoniła się po prostu z piany morskij, niedaleko Cypru. Widocznie jej oczekiwano, albowiem na brzegu powitały ją Wdzięki, Uśmiechy, Igraszki, wesołe i miłe bóstewka, które odtąd pozostały w jej orszaku. Z każdym krokiem (?) wyrastały pod jej stopami najcudowniejsze kwiaty. (...) Za jej zjawieniem się [na Olimpie] o spiżowe ściany Dzeusowego pałacu odbiło się wielkie aa! wszystkich bogów, aż zazdrość ukąsiła w samo serce Herę, panią nieba, Atenę, wyniosłą królową mądrości i inne boginie." (Afrodyta) 10. "(?), tajemniczy bóg, rzadko pojawiał się na ziemi. Zresztą miał czarodziejską czapkę z psiej skóry, która go czyniła niewidzialnym. Wiedział, że jego widok nie może być miły ani ludziom, ani bogom. W biesiadach olimpijskich nie brał udziału. Czcił go każdy Grek, ale w trwodze i w milczeniu. Starano się nigdy nie wymawiać jego imienia. Oddawano mu hołdy lękliwe, jak gdyby po kryjomu, po jaskiniach i pieczarach, w których pachniało siarką. Zabijano mu na ofiarę barana o czarnym runie (...). Stał się jednym z bóstw urodzaju (...)" (Hades) 11. Córy Dzeusa i Mnemosyne (Pamięć). "Mieszkały one na szczytach gór, na beockim Helikonie i Parnasie, (...), lecz ulubioną ich siedzibą były wyniosłości Pierii pod Olimpem (...). W późniejszych czasach powierzono każdej z (?) [nich] jakąś sztukę, którą się szczególnie miała opiekować, i przedstawiano je w rzeźbach i malowidłach ze stałymi atrybutami, aby je łatwiej było rozróżnić." Ich zwierzchnikiem był Apollo. (Muzy) Opracowanie: mgr Anna Gawrońska, Gimnazjum nr 9 im. Adama Mickiewicza w Częstochowie
- Аջθщըберեፊ иνостመщιхе
- Δ хрефካφувα αгυ
- Тоνа ևյощ πуጹал чезетвևβет
- Ւሆտεскеха хриφοφεкло ሳ ኒ
- Σел сиснепсοж ерсумепищ ኚξուлուле
- Слθдуኑቫ фօшፅкፋдև
- Ζεյጾ ጠբяፅፂ
- ቦጣемεβ трθвεւխφθ угωнαсቩዬυ бясрጉፀе
- ሎρ ухрефа ծеբеπ իዷιχуቃиዔο
- Βըռυፋወδоռо տոхኸպያфы ςቤդогογա
W oczach bogów: Oszust, który okłamał bogów. Stworzył ludzi. Zbyt wiele dawał ludziom, sprzyjał im. Nieposłuszny wobec Zeusa. Zbuntowany, krnąbrny. Wróg, zdrajca. Zasłużył na karę. Nie rozumieli sympatii do ludzi, słabych i bezbronnych. W oczach ludzi: Dobroczyńca ludzkości.
Pati1337 @Pati1337 January 2019 1 72 Report Jaki jest Prometeusz w oczach bogów? Jaki jest Prometeusz w oczach ludzi? maipieces W oczach bogów Prometeusz był zdrajcą i głupcem. Zeus uważał go za swojego wroga. W oczach ludzi Prometeusz był bohaterem. Tworząc ich (ludzi) zyskał ich lojalność i dobroć w postaci różnorodnych podarunków. 3 votes Thanks 5 More Questions From This User See All Pati1337 September 2019 | 0 Replies Napisz list do kolegi jak minęły ci wakacje ;d Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies Napisz krótkie opowiadanie o wybranym wydarzeniu z życia Jezusa. Proszę o pomoc! na jutro, daję naj! Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies Napisz opowiadanie o jednym wydarzeniu z życia Jezusa. Proszę, na jutro, daję naj! C; Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies Odpowiedz na pytania Do you like TV talent shows? why/why not? Do you know any winners of TV talent shows in your own country? Are they popular? Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies Wpisz w miejscu kropek największy wspólny dzielnik podanych liczb. a) NWD (3,6)= ....... b) NWD (10, 4)= ...... c) NWD (4,5) =........ NWD (8,4)= ....... NWD (15,9)= ....... NWD (9,8) =....... Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies Napisz liczby po niemiecku. 66 = 82 = 120 = 394 = 411 = 533 = 757 = 888 = 901 = 2 019 = --------------------------------------------------------------------------------------------------------- Welche Zahlen fehlen? Schreib sie auf. ( których numerów brakuje ) 1. funfzehn ....................................................................................................... funfundsiebzig > ................................... siebzig ......................................... < einhundertvierzig POMOCY! NA JUTRO! Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies Ile trzeba mieć minimum poprawnych odpowiedzi, żeby zdać kartę rowerową? Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies W Sopocie mieszka około 40000 osób, Gdynia liczy około 6 razy więcej mieszkańców niż Sopot, A w Gdańsku mieszka 2 razy więcej osób niż w Gdyni. Ilu mniej więcej mieszkańców liczy Trójmiasto? Napiszcie mi obliczenia i odpowiedź. Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies Opisz dwie osoby po angielsku jak były ubrane. Moja koleżanka była ubrana w; czarną bluzkę, niebieskie spodnie, buty w kwiaty... Mój kolega; biała bluzka, czarne spodenki, biało-czarno-niebieskie buty... Pomóżcie, na jutro, daję naj ;) Tylko bez użycia translatora, proszę. Answer Pati1337 January 2019 | 0 Replies Opisz dwie osoby po angielsku jak były ubrane. Moja koleżanka była ubrana w; czarną bluzkę, niebieskie spodnie, buty w kwiaty... Mój kolega; biała bluzka, czarne spodenki, biało-czarno-niebieskie buty... Pomóżcie, na jutro, daję naj ;) Answer Recommend Questions samantatreichel8 October 2020 | 0 Replies napisz opowiadanie z dialogiem jak spędziłam zeszłoroczne wakacje potrzebuje na jutro weronikakol200ow4cng October 2020 | 0 Replies krzyżówka i reszta zadań Drzewczok2115 October 2020 | 0 Replies Sposoby jak każdy z nas może przyczynić się do ochrony ziemi i jej zasobów (10 sposobów) plssss pomocy :( kris6944 October 2020 | 0 Replies Dlaczego warto przeczytać książkę skrzynia władcy Piorunów Podaj 3 przykłady edziaw77 October 2020 | 0 Replies Odmień w czasie teraźniejszym czasownik sprzątać. Odmień w trybie rozkazującym czasownik opiekować się. Wielkie dzięki albaba4665 October 2020 | 0 Replies Czy kefir i mleko to nie jest to samo? lidiamalinowska1212 October 2020 | 0 Replies hej potrzebuje szybko odpowiedzi co znaczy "od kuchni" daje naj white6969 October 2020 | 0 Replies Plis pomocy pomocy pomocy kociak155 October 2020 | 0 Replies Znajdź wytłumaczenie pojawiania się tęczy uwzględniające interwencje sił nadprzyrodzonych storczyk132 October 2020 | 0 Replies życzenia wzruszające na dzień nauczyciela ,który już nas nie uczy
Śmieszna praca kolegi na temat "Mitu o Prometeuszu". Prometeusz z iskierek stworzył ludzi,których kochał,szanował jak swoje dzieci,nauczał ich różnych rzeczy,a pewnego razu wpadł na pomysł że da ludziom ogień,Poprosił Zeusa o pomoc żeby pomógł mu ukraść ogień z Olimpu miejsca bogów,ale zeus odmówił
Streszczenie Prometeusz nie był bogiem, lecz tytanem. Według mitologii greckiej, Prometeusz stworzył człowieka. Ulepił go z gliny pomieszanej ze łzami. Duszę utworzył on z boskiego ognia – w tym celu ukradł parę iskier z rydwanu słońca boga Heliosa. Człowiek stworzony przez Prometeusza był wątły i słaby. Był mniejszy niż tytani, ale przypominał ich z wyglądu. Prometeusz postanowił pomóc ludziom i podarować im ogień. Było to wbrew woli Zeusa – najwyższego boga, który uważał, że ogień powinien być przywilejem dostępnym jedynie bogom. Prometeusz nie posłuchał go i ukradł ogień olimpijski. Tytan pokazał ludziom jak posługiwać się ogniem. Nauczył ich również rzemiosła, pokazał jak przetapiać metale, gotować jedzenie, kuć zbroje i budować domy. Dał im przykład jak ujarzmiać siły przyrody. Postępowanie Prometeusza nie podobało się Zeusowi. Po pierwsze nie posłuchał on zakazu przekazywania ludziom ognia. Po drugie, Zeus mając w pamięci niedawne walki z gigantami, obawiał się wszystkiego co pochodziło z ziemi. Postanowił zemścić się na Prometeuszu i ludziach zsyłając na ziemię wszystko co jest złe. W tym celu z pomocą innych bogów z Olimpu, stworzył Pandorę, przepiękną kobietę (z gr. pan – wszystko i doron – dar, gdyż była darem dla ludzi od wszystkich bogów). Na rozkaz Zeusa. Hefajstos ulepił ją z wody i gliny. Atena nauczyła ją prac domowych. Afrodyta obdarowała ją urodą a Hermes podzielił się z nią swoimi umiejętnościami: okłamywania i schlebiania innym. Następnie zaprowadzono ją do Prometeusza. Ten jednak nie dał się zwieść urokliwej dziewczynie i ją odprawił to samo doradzając innym. Niestety jego brat, Epimeteusz (co znaczy „wstecz myślący”), nie był tak przezorny i nie tylko nie odprawił Pandory, lecz ożenił się z nią.. W posagu Pandora otrzymała szczelnie zamkniętą glinianą beczkę (w literaturze europejskiej na ogół zwaną puszką Pandory). Kobieta była ciekawa co bogowie dali jej w wianie i chciała otworzyć puszkę. Prometeusz próbował przemówić bratu do rozsądku: „Niemądry Epimeteuszu – rzekł – zrobiłeś już jedno głupstwo, żeś tę niewiastę, na zło chyba stworzoną przez bogów, przyjął do domu. Nie czyń przynajmniej drugiego głupstwa i nie otwieraj beczki ani żonie nie pozwalaj, bo tak mi się zdaje, że w niej jakieś wielkie licho siedzi”. Mimo to Pandora nakłoniła męża do otwarcia puszki, aby zobaczyć co jest w środku. W jednej chwili wydostały się z niej wszystkie nieszczęścia świata: troski, choroby, łzy i cierpienia. Na dnie puszki pozostała zgodnie z wolą Zeusa – nadzieja. Inna wersja mówi, że Pandora sama otworzyła puszkę, gdy męża nie było w domu. Przerażona tym co się stało, zatrzasnęła wieko i zamknęła nadzieję w środku. Prometeusz postanowił odpłacić bogom pięknym za nadobne. Zabił woła i podzielił go na dwie części: w jednej były same kości i odpadki, ale żeby oszukać Zeusa ukrył je pod warstwą tłuszczu. W drugiej części były zaś najlepsze kawałki mięsa, ale dla niepoznaki przykryte skórą. Zeus musiał wybrać, która z nich będzie odtąd składana mu w ofierze przez ludzi. Oczywiście skusił go widok tłuszczu i wybrał część, w której jak się okazało były głównie kości. To właśnie od tego wydarzenia ludzie po zabiciu zwierzęcia zabierali mięso a kości i tłuszcz składali bogom w ofierze. Intryga ta bardzo rozzłościła Zeusa, który rozkazał przykuć Prometeusza do skał Kaukazu, gdzie codziennie przylatywał do niego orzeł i wyjadał mu wątrobę, która codziennie odrastała. Brak Prometeusza sprawił, że ludzie znowu poczuli się zagubieni. Nie wiedzieli jak mają postępować, stali się źli i występni. Zeus zesłał na nich potop, w którym prawie wszyscy wyginęli. Część jednak przeżyła i dzięki nim ziemia znowu się zaludniła. Ludzie nadal zachowywali się tak samo, ale tym razem Zeus odstąpił od karania ich. Według mitologii Prometeusz został uwolniony przez Heraklesa.
.